Reforma edukacji i likwidacja gimnazjów: Nauczyciele Roku apelują do prezydenta Dudy

• Zaproponowana przez MEN reforma edukacji jest rewolucyjna i niepoparta racjonalnymi argumentami - oświadczyli w liście do prezydenta laureaci konkursu Nauczyciel Roku.
• Apelują, by zanim złoży podpis pod Prawem Oświatowym przeanalizował wszystkie argumenty przeciw reformie.
• Nauczyciele podkreślają, że próbowali podjąć rozmowę na temat reformy z minister edukacji Anną Zalewską, ale minister nie wysłuchała ich argumentów.
Reforma edukacji i likwidacja gimnazjów: Nauczyciele Roku apelują do prezydenta Dudy
Reforma oświaty wejdzie w życie od nowego roku, jeśli podpisze ją prezydent. (fot. prezydent.pl)

Ustawy reformujące system szkolny w Polsce zostały w ubiegłym tygodniu uchwalone przez Sejm, a Senat nie wprowadził do nich poprawek. Jeśli podpisze je prezydent, rozpocznie się wygaszanie gimnazjów. Przywrócone zostaną 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea i 5-letnie technika, a w miejsce szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe.

Grupa 11 Nauczycieli Roku w liście do prezydenta Andrzeja Dudy, którego kopię otrzymała PAP oświadczyła, że "rewolucyjne, błyskawiczne, nieprzemyślane i niepoparte racjonalnymi argumentami" zmiany w polskim systemie edukacji, które zaproponowało MEN bardzo ich niepokoją.

"Szanowny Panie Prezydencie, musiała do Pana dotrzeć skala głosów krytycznych dotyczących planowanych reform. Zgłaszali je rodzice, nauczyciele, władze samorządowe, naukowcy, rektorzy polskich uczelni (...). Nie godzimy się, by decyzje polityczne odciskały swe piętno na jakości pracy szkół, na spokoju i poczuciu bezpieczeństwa naszych uczniów. Planowana reforma nie zapewnia fundamentalnych warunków realizacji procesu edukacyjnego w sposób mądry, nowoczesny i komfortowy dla uczniów" - napisali Nauczyciele Roku.

Czytaj też: Protest przeciwko reformie edukacji pod Pałacem Prezydenckim 

"Apelujemy o to, by zanim złoży Pan podpis pod tymi propozycjami - jako nauczyciel akademicki i jako Prezydent Rzeczpospolitej - przeanalizował raz jeszcze argumenty płynące z wielu różnych środowisk Polaków proponujących zwolnienie tempa i charakteru tych zmian oraz ich rzetelne przygotowanie" - głosi list.

Nauczyciele Roku podkreślają, że próbowali podjąć rozmowę na temat reformy z minister edukacji Anną Zalewską. "Jednak pani Minister w trakcie spotkania nie była gotowa do wysłuchania naszych argumentów" - napisali.

Według autorów listu "przewidywane zmiany nie uwzględniają dobra najmłodszych Polaków, nie uwzględniają specyfiki młodego pokolenia i zmieniającej się rzeczywistości".

Czytaj też: Likwidacja gimnazjów nie oznacza utraty środków z UE?

"Nie widzimy w nich troski o dobrą, mądrą, nauczającą i wychowującą szkołę. Przewidywane zmiany w szkolnictwie dotyczą znacząco i niezaprzeczalnie nas wszystkich, przyszłości naszego narodu, a skutki ewentualnych niepowodzeń możemy ponieść jako społeczność na lata" - głosi list podpisany przez Nauczycieli Roku z lat: 2002, 2003, 2006, 2007, 2008, 2009, 2011, 2012, 2013, 2015 i 2016.

Konkurs "Nauczyciel Roku" organizowany jest przez wydawany przez ZNP tygodnik "Głos Nauczycielski". Organizowany jest wraz z Ministerstwem Edukacji Narodowej. W tym roku konkurs przeprowadzono po raz czternasty. Kandydatów zgłaszają: grona pedagogiczne, uczniowie, rodzice, samorządy i organizacje społeczne.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Live in PIS: Gratuluję otoczenia w jakim Pan się obraca. Gratuluję również oceny innych nauczycieli na podstawie własnej osoby! Jedynym wyjaśnieniem Pańskiej wypowiedzi może być fakt, że nie ma Pan nic wspólnego z pracą w gimnazjum i tylko sieje Pan ferment pod artykułem! Pozdrowienia dla córki! ... rozwiń

Student , 2017-01-04 02:07:25 odpowiedz

Unikajmy obrażania błądzących. Problem w tym, że od 1945 roku szkołę traktowano jako narzędzie umacniania władzy. Obecne diagnozy są dlatego co najwyżej połowiczne, bo reorganizatorzy oceniają szkoły źle i to im wystarcza do zmieniania szyldów, czyli do robienia bałaganu. Chcą robić bałagan, bo nie ...rozumieją merytorycznych potrzeb zmian. Błędem jest powoływanie się na rektorów, gdy właśnie przede wszystkim uczelnie trzeba zmieniać, czynić je użytecznymi. Wydawanie dyplomów nie wystarcza. Uczelnie powinny służyć społeczeństwu, rozwojowi społeczno - gospodarczemu, a słabo służą. Ile innowacji z uczelni otrzymujemy?! One odpowiadają za nie zajmowanie się jakością szkolnej edukacji, a jednocześnie za wydawanie uprawnień, gdy dotychczas nawet demokratycznej funkcji nauczycieli nie zdefiniowaliśmy. Mgr nam wystarczał plus formalne stopnie specjalizacji. To bzdura. Nauczyciel lub zespół nauczycieli powinni stawać się osobami potrafiącymi budować kompetencje życiowe wszystkich powierzonych im uczniów, razem z rodzicami. A co robią. Stopnie stawiają i na tym koncentrujemy się. Ocenianie uczniów i pracy szkół trzeba zmienić, bazując na wartościowych światowych doświadczeniach. Kuratorzy tego na pewno sami (razem z ich urzędami) nie zrobią, bo to są tylko partyjni nominaci. Jakości pracy szkół nie buduje się od góry. Trzeba opisać standardy oceny jakości pracy szkół, w eksperckim gremium i dostarczać je rodzicom oraz samorządom. Interesy nauczycieli i rodziców nie powinny być przeciwstawne. Reformy edukacyjne trzeba w społeczeństwie uzgodnić. Narzucanie reform edukacyjnych jest bzdurą, niestety zawsze szkodliwą. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-12-20 11:13:31 odpowiedz

Do lolis: Rzeczywiście PIS robi wiele rzeczy jednocześnie i szybko. Ale czy to źle? Może to jest zaleta tych rządów, a nie wada? Choć jestem członkiem ZNP, bardziej podoba mi się postawa Solidarności. Nie ma co walczyć z reformą, władza ma prawo to zrobić. Nasze zadanie polega na tym, żeby dopilnowa...ć, aby zrobiła to jak najlepiej, zwracać uwagę na błędy i sugerować lepsze rozwiązania. Jestem nauczycielem gimnazjum i mam córkę w VI klasie i cieszę się z tej reformy. Uważam, że dotychczasowy system był zły. Przypłaciłem pracę w gimnazjum własnym zdrowiem, bo to ekstremalne warunki pracy. Na masowe protesty nauczycieli proszę nie liczyć. To są ludzie niemoralni, nie widzący dalej niż czubek własnego nosa, bezideowi, bez kręgosłupa moralnego i bez własnego zdania. Przykro mi, ale taką mam opinię o swoich kolegach z pracy. M.in. dlatego nie chcę by tacy ludzie uczyli moją córkę. Palcem nie kiwną w obronie swojej własnej sprawy. Na rodziców też bym nie liczył. Proszę wyłączyć emocje. Reforma wbrew pozorom może przynieść szkole wiele korzyści. To nie będzie powrót do szkół z PRL (8-latki do 1999 działały w systemie "demokratycznym"). Czasy są inne, ludzie są inni, dzieci są inne, środowisko jest inne, nie da się wrócić do tego co było, a samorządy mają okazję przypomnieć sobie o swoich obowiązkach względem szkół, o których w ostatnich latach zapomniały. rozwiń

Live in PIS, 2016-12-19 18:49:46 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE