PARTNER PORTALU
  • BGK

Reforma edukacji: Rodzice piszą skargi na warunki do nauki i surowy program

  • MN    4 grudnia 2017 - 14:51
Reforma edukacji: Rodzice piszą skargi na warunki do nauki i surowy program
Dochodzą głosy, że program nauczania dla siódmych klas jest bardzo surowy. (fot. pixabay)

Po trzech miesiącach od startu reformy edukacji nie milkną negatywne głosy na ten temat. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar informuje, że cały czas do jego biura docierają skargi od rodziców.




• W szkołach podstawowych ma brakować miejsc, przez co niektórzy uczniowie uczą się w kontenerach przed budynkiem szkoły. 

• Program nauczania dla klas VII jest bardzo surowy - rodzice piszą o ogromnej ilości sprawdzianów i kartkówek.

• Brakuje sal gimnastycznych, infrastruktury technicznej i odpowiednich sanitariów. 

Na podstawie doniesień medialnych oraz licznych skarg kierowanych do biura RPO rzecznik uzyskał szereg informacji dotyczących negatywnych skutków reformy, w szczególności dla uczniów szkół podstawowych - czytamy w komunikacie na stronie rzecznika praw obywatelskich.

Na co skarżą się rodzice? Głównym efektem wynikającym z wprowadzanych zmian w prawie jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas pierwszych w większości szkół prowadzi do przepełnienia budynkówi pogorszenia warunków nauczania.

Rzecznik zauważa, że nierzadko uczniowie nie mieszczący się w budynku szkoły uczą się w ustawionych przed nim kontenerach bądź muszą przemieszczać się między oddalonymi od siebie budynkami szkoły, by dotrzeć do budynku gimnazjum, gdzie ulokowane są np. pracownie fizyczne i chemiczne. Część szkół bowiem nadal nie jest wyposażona w pracownie przedmiotowe, brakuje sal gimnastycznych, infrastruktury technicznej czy też odpowiednich sanitariów.

Czytaj też: Reforma oświaty pogorszy warunki nauki w placówkach publicznych

Rodzice sygnalizowali rzecznikowi również nieodpowiednio, ich zdaniem, skonstruowany plan nauczania dla klas VII. Rodzice zwracają uwagę na ogromną ilość sprawdzianów i kartkówek w trakcie zaledwie jednego tygodnia, a także bardzo dużą ilość materiału do samodzielnego uczenia się w domu. RPO uważa, że nadmiar obowiązków może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla dalszego rozwoju edukacyjnego dziecka, jak i dla życia rodzinnego.

Adam Bodnar zwrócił się do Minister Edukacji z prośbą o wskazanie, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wskazane wyżej kwestie.

Minister edukacji Anna Zalewska mówi z kolei, że reforma przebiega zgodnie z planem. Ostatnio informowała, że w tym roku szkolnym etatów nauczycielskich jest o ponad 17 tys. więcej w porównaniu z rokiem poprzednim, mimo początkowych obaw, że nauczyciele stracą pracę. Co do samych szkół - zapowiedziała dalsze rewolucje.

- Wzmacniamy wyposażenie szkół poprzez multimedialne tablice. Mają być one w każdej klasie. Polonista, matematyk, nauczyciel języka obcego ma z niej korzystać, by lekcje były atrakcyjne, by dostęp do wiedzy, sposób komunikowania się z całym światem był dostępny i na wyciągnięcie ręki - mówiła Anna Zalewska podczas Dnia Edukacji Narodowej.

Facebook Podobał się artykuł? Podziel się!




REKLAMA




×
KOMENTARZE (8)

  • mama10-latka, 2017-12-20 08:54:07

    Do Obywatel: chyba dawno nie miała Pani/Pan do czynienia ze szkołą: tłok w szkole po reformie wynika z tego, że w budynkach 6-klasowych szkół uczy się teraz 7 roczników; w szkole mojego dziecka przybyło ok. 200 osób - a dostosować nie ma już czego, ponieważ już w 3 ubiegłych latach było zbyt tłoczno... (6-latki itd.); nie było zresztą czasu. Teraz dzieci uczą się w pokoju nauczycielskim, w pomieszczeniach gospodarczych w łączniku pomiędzy budynkiem szkoły a salą gimnastyczną itd. Obiady jedzą zimne lub w ogóle, po na dwóch przerwach po 20 min nie da się przepuścić przez stołówkę ponad 800 dzieci (co wynika z prostej arytmetyki. Nie ma nie tylko pracowni przedmiotowych, ale też klasy nie mają własnych sal - bo jest ich zbyt wiele. Zniknęły półki w klasach, gdzie można było zostawiać podręczniki - potwornie ciężkie w tym roku (sam j.polski do 4 klasy waży 1,5 kg); w efekcie dziecko 10-letnie nie ma nigdy mniej na plecach niż 7-8 kg. A program - ciężar nauczenia dziecka jak się uczyć, jak korzystać z pomocy naukowych, jak planować zadania wieloetapowe - jest w całości przerzucany na rodziców. Efekt: po 3 miesiącach nauki dziecko jest tak zniechęcone, że jest mu wszystko jedno; dodatkowo nie chce podejmować ŻADNYCH wysiłków "i tak mi się nie uda, nie jestem w tym dobry, nie poradzę sobie" - skąd zna te zwroty (na pewno nie z domu!). Reasumując: rośnie nowe pokolenie: bezwolnych, niedouczonych, bezradnych i zniechęconych obywateli - brawo ustawodawcy! - będzie nimi łatwo rządzić.  rozwiń
  • Ewa, 2017-12-12 21:03:32

    Do Obywatel: 1. To rozumiem, że fajnie jest, jak te pączki w maśle nie mogą zmieścić się w klasie (piszę o szkołach podstawowych). Nie porównujmy tego co było dawno temu, do obecnej edukacji. W XXI wieku w klasie powinna być taka ilość uczniów, żeby warunki nauki były OPTYMALNE. 30 osób w 1 sali, ...to nie są dobre warunki do nauki, nie ma szans na indywidualne podejście do ucznia (czego przecież chcą i nauczyciele i rodzice). 2. Co to znaczy "normalna szkoła ponadpodstawowa"? Każda jest normalna, w różnych krajach są różne systemy kształcenia i żaden nie jest nienormalny, tylko dlatego że różni się od tego, który się znało jako dziecko. 3. Fakt, dzisiejsza matura to śmiech na sali, ale może wystarczyłoby przeorganizować trochę programy nauczania, a nie wywracać całą strukturę do góry nogami? 4. Jeśli ministerstwo myślało o zmianie całego systemu, trzeba było to odłożyć w czasie, solidnie przemyśleć, a wprowadzać stopniowo, począwszy od dajmy na to od tegorocznej klasy 4 szkoły podstawowej, a nie od 4 i 6.  rozwiń
  • Obywatel, 2017-12-06 15:10:48

    Do Joanna: W przeładowanych klasach to się uczyli nasi rodzice. Było wtedy nawet 40 uczniów w klasie. To tylko dla porównania. Dziś dzieciaki w szkołach to mają jak pączki w maśle. Gdyby gmina właściwie przekształciła gimnazja to za dwa lata byłoby jeszcze lepiej bo przecież odejdzie cały rocznik do... pustoszejących szkół ponadgimnazjalnych. Reforma jest dobrze pomyślana nie tylko ze względów organizacyjnych ale przede wszystkim pozwala wrócić do normalnej szkoły ponadpodstawowej: czteroletniego liceum i pięcioletniego technikum. Dzisiejsze trzyletnie liceum to nic innego jak kurs przygotowawczy do matury. A efekty znamy. Są mizerne. I dlatego nikt mnie przekona, że należało utrzymywać stary system. Zapytajcie pracowników akademickich co sadza o przygotowaniu młodzieży do nauki na studiach wyższych i jak oceniają pokłosie idei gimnazjów. Zgadzam się po części z panem W. Potęgą co do wpływu postaw (osobowości) nauczycieli i rodziców i relacje dyrektorów z nauczycielami na szkoły. Efekty pracy szkoły bardziej zależą od owych relacji niż np. środków finansowych (chociaż te uważam za niewystarczające). A wprowadzanie polityki i walki na tym polu do edukacji uważam za karygodne. Ta samo odnosi się do nieprzemyślanych krzywdzących opinii tam gdzie to nie powinno mieć miejsca. Mniej polityki, mniej upolitycznionych związków zawodowych, a będzie dobrze! Tego życzę wszystkim przed zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia.  rozwiń

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.