Reforma edukacji: Rodzice piszą skargi na warunki do nauki i surowy program

Po trzech miesiącach od startu reformy edukacji nie milkną negatywne głosy na ten temat. Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar informuje, że cały czas do jego biura docierają skargi od rodziców.
Reforma edukacji: Rodzice piszą skargi na warunki do nauki i surowy program
Dochodzą głosy, że program nauczania dla siódmych klas jest bardzo surowy. (fot. pixabay)

• W szkołach podstawowych ma brakować miejsc, przez co niektórzy uczniowie uczą się w kontenerach przed budynkiem szkoły. 

• Program nauczania dla klas VII jest bardzo surowy - rodzice piszą o ogromnej ilości sprawdzianów i kartkówek.

• Brakuje sal gimnastycznych, infrastruktury technicznej i odpowiednich sanitariów. 

Na podstawie doniesień medialnych oraz licznych skarg kierowanych do biura RPO rzecznik uzyskał szereg informacji dotyczących negatywnych skutków reformy, w szczególności dla uczniów szkół podstawowych - czytamy w komunikacie na stronie rzecznika praw obywatelskich.

Na co skarżą się rodzice? Głównym efektem wynikającym z wprowadzanych zmian w prawie jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas pierwszych w większości szkół prowadzi do przepełnienia budynkówi pogorszenia warunków nauczania.

Rzecznik zauważa, że nierzadko uczniowie nie mieszczący się w budynku szkoły uczą się w ustawionych przed nim kontenerach bądź muszą przemieszczać się między oddalonymi od siebie budynkami szkoły, by dotrzeć do budynku gimnazjum, gdzie ulokowane są np. pracownie fizyczne i chemiczne. Część szkół bowiem nadal nie jest wyposażona w pracownie przedmiotowe, brakuje sal gimnastycznych, infrastruktury technicznej czy też odpowiednich sanitariów.

Czytaj też: Reforma oświaty pogorszy warunki nauki w placówkach publicznych

Rodzice sygnalizowali rzecznikowi również nieodpowiednio, ich zdaniem, skonstruowany plan nauczania dla klas VII. Rodzice zwracają uwagę na ogromną ilość sprawdzianów i kartkówek w trakcie zaledwie jednego tygodnia, a także bardzo dużą ilość materiału do samodzielnego uczenia się w domu. RPO uważa, że nadmiar obowiązków może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla dalszego rozwoju edukacyjnego dziecka, jak i dla życia rodzinnego.

Adam Bodnar zwrócił się do Minister Edukacji z prośbą o wskazanie, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wskazane wyżej kwestie.

Minister edukacji Anna Zalewska mówi z kolei, że reforma przebiega zgodnie z planem. Ostatnio informowała, że w tym roku szkolnym etatów nauczycielskich jest o ponad 17 tys. więcej w porównaniu z rokiem poprzednim, mimo początkowych obaw, że nauczyciele stracą pracę. Co do samych szkół - zapowiedziała dalsze rewolucje.

- Wzmacniamy wyposażenie szkół poprzez multimedialne tablice. Mają być one w każdej klasie. Polonista, matematyk, nauczyciel języka obcego ma z niej korzystać, by lekcje były atrakcyjne, by dostęp do wiedzy, sposób komunikowania się z całym światem był dostępny i na wyciągnięcie ręki - mówiła Anna Zalewska podczas Dnia Edukacji Narodowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Obywatel: 1. To rozumiem, że fajnie jest, jak te pączki w maśle nie mogą zmieścić się w klasie (piszę o szkołach podstawowych). Nie porównujmy tego co było dawno temu, do obecnej edukacji. W XXI wieku w klasie powinna być taka ilość uczniów, żeby warunki nauki były OPTYMALNE. 30 osób w 1 sali, ...to nie są dobre warunki do nauki, nie ma szans na indywidualne podejście do ucznia (czego przecież chcą i nauczyciele i rodzice). 2. Co to znaczy "normalna szkoła ponadpodstawowa"? Każda jest normalna, w różnych krajach są różne systemy kształcenia i żaden nie jest nienormalny, tylko dlatego że różni się od tego, który się znało jako dziecko. 3. Fakt, dzisiejsza matura to śmiech na sali, ale może wystarczyłoby przeorganizować trochę programy nauczania, a nie wywracać całą strukturę do góry nogami? 4. Jeśli ministerstwo myślało o zmianie całego systemu, trzeba było to odłożyć w czasie, solidnie przemyśleć, a wprowadzać stopniowo, począwszy od dajmy na to od tegorocznej klasy 4 szkoły podstawowej, a nie od 4 i 6. rozwiń

Ewa, 2017-12-12 21:03:32 odpowiedz

Do Joanna: W przeładowanych klasach to się uczyli nasi rodzice. Było wtedy nawet 40 uczniów w klasie. To tylko dla porównania. Dziś dzieciaki w szkołach to mają jak pączki w maśle. Gdyby gmina właściwie przekształciła gimnazja to za dwa lata byłoby jeszcze lepiej bo przecież odejdzie cały rocznik do... pustoszejących szkół ponadgimnazjalnych. Reforma jest dobrze pomyślana nie tylko ze względów organizacyjnych ale przede wszystkim pozwala wrócić do normalnej szkoły ponadpodstawowej: czteroletniego liceum i pięcioletniego technikum. Dzisiejsze trzyletnie liceum to nic innego jak kurs przygotowawczy do matury. A efekty znamy. Są mizerne. I dlatego nikt mnie przekona, że należało utrzymywać stary system. Zapytajcie pracowników akademickich co sadza o przygotowaniu młodzieży do nauki na studiach wyższych i jak oceniają pokłosie idei gimnazjów. Zgadzam się po części z panem W. Potęgą co do wpływu postaw (osobowości) nauczycieli i rodziców i relacje dyrektorów z nauczycielami na szkoły. Efekty pracy szkoły bardziej zależą od owych relacji niż np. środków finansowych (chociaż te uważam za niewystarczające). A wprowadzanie polityki i walki na tym polu do edukacji uważam za karygodne. Ta samo odnosi się do nieprzemyślanych krzywdzących opinii tam gdzie to nie powinno mieć miejsca. Mniej polityki, mniej upolitycznionych związków zawodowych, a będzie dobrze! Tego życzę wszystkim przed zbliżającymi się Świętami Bożego Narodzenia. rozwiń

Obywatel, 2017-12-06 15:10:48 odpowiedz

Do Obywatel: Sprawa pewnie zupełnie cie nie dotyczy a się wypowiadasz. Tu nie chodzi o etaty nauczycieli, ale o nasze dzieci, które uczą się w przeładowanych szkołach, maja tyle zajeć ze nie wiedzą juz co to jest wypoczynek. Częśc z nich zastanawia się czy tak ma wygladac ich życie, bo jesli tak to ...po co zyc. Pani minister ma się tym zająć, bo to jej zakichany obowiązek, a jak tego nie robi to rzecznik praw ma jej o tym przypomniec. rozwiń

Joanna, 2017-12-05 10:39:12 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE