Reforma edukacji z podpisem prezydenta: Związki podzielone, protestujący rodzice rozczarowani

• ZNP i "Rodzice przeciwko reformie edukacji" są rozczarowani podpisaniem przez prezydenta ustaw reformujących oświatę.
• Oświatowa "Solidarność" nie widzi w reformie zagrożeń - jak przekonuje jest ona przemyślana i policzona.
• Samorządy niepokoi tempo wprowadzania zmian.
Reforma edukacji z podpisem prezydenta: Związki podzielone, protestujący rodzice rozczarowani
"Rodzice przeciwko reformie edukacji" zapowiadają, że podpis prezydenta nie kończy ich protestów (fot.youtube)

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawy reformujące system szkolny w Polsce. Oznacza to likwidację gimnazjów, powrót do 8-letnich szkół podstawowych, 4-letnich liceów ogólnokształcących i 5-letnich techników. W miejsce zasadniczych szkół zawodowych powstaną dwustopniowe szkoły branżowe. Reforma rozpocznie się 1 września 2017 r.

"Ubolewam nad tym, że pan prezydent nie stanął po stronie uczniów, rodziców, samorządów, świata nauki" - powiedział prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Jak zaznaczył, jako obywatel, nauczyciel i członek związku, oczekiwał od prezydenta, że pochyli się nad rzeczową argumentacją świata nauki. "Pan prezydent stanął po stronie tych, po których stronie musiał stanąć. Zwyciężyła opcja ideologiczno-wychowawcza" - ocenił.

Dlatego jak zaznaczył, ZNP konsekwentnie będzie realizować kolejne kroki wynikające z przyjętej uchwały dotyczącej sporu zbiorowego, zmierzających do strajku oraz prowadzących do przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum w sprawie reformy edukacji. "Decyzja pana prezydenta daje nam kolejny argument" - dodał Broniarz.

Zagrożeń w reformie nie dostrzega przewodniczący Sekcji Krajowej Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" Ryszard Proksa. Powiedział, że - zgodnie z tym co oświatowa "S" podkreślała wielokrotnie - "celem głównym tej reformy nie jest likwidacja gimnazjów, tylko poprawienie jakości polskiej edukacji".

Jak zaznaczył, w szczególności chodzi o jej poprawienie na ostatnim szczeblu, czyli w liceach i w szkołach zawodowych. "W tym miejscu wcześniej ponieśliśmy całkowitą klęskę i to trzeba teraz przede wszystkim naprawić. To nauka na tym szczeblu decyduje o dalszej przyszłości młodego człowieka" - powiedział.

Zaznaczył, że reforma jest dobrze przemyślana i policzona. "Nie ma zagrożenia masowymi zwolnieniami" - powiedział. Jednocześnie zaznaczył, że wiele będzie zależało od samorządów, które będą wdrażać reformę. "Problem stanowi tylko totalna opozycja i drugi związek zawodowy, który już jest przeciwko reformie, choć reforma jeszcze się nie zaczęła" - ocenił Proksa.

Współprzewodniczący Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu, ze strony samorządowej Marek Olszewski zaznaczył, że choć samorządy od dawna mówiły, że zmiany w oświacie są potrzebne, to "ogromne tempo, w jakim ma być wprowadzana tak radykalna reforma niesie ryzyko popełnienia błędu". "Błędy popełnia się właśnie z pośpiechu" - zaznaczył. Zauważył, że samorządy nie mają czasu na dialog z rodzicami i nauczycielami na temat nowej sieci szkół, a może okazać się np., że po zmianach dziecko będzie musiało dojeżdżać do szkoły, choć dotychczas nie musiało.

"Powiedziano mi w MEN, że wszystko na pewno da się dobrze załatwić. Wiara w to, że wszystko da się zrobić jest ogromna" - ocenił. Według Olszewskiego wiele wskazuje też na to, że koszty reformy będą większe niż szacuje resort edukacji i będą to koszty po stronie samorządów.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do Alina Kozińska, FIO: ależ droga Pani! Na pewno w wielu przypadkach się nie dogadają bo mają sprzeczne interesy: nawet rodzice w tej samej szkole - rodzice szóstoklasistów będą chcieli pozostawienia dzieci w danej placówce nawet kosztem dwuzmianowości a rodzice maluchów postulują wypchnięcie s...iódmej klasy do budynków gimnazjalnych. Więc konflikty będą nie do rozwiązania. I na to liczy PiS. rozwiń

rodzic, 2017-01-10 15:32:07 odpowiedz

Problemem jest bierność oświatowej Solidarności, panie Pisoksa, przepraszam -Proksa.

Cymek, 2017-01-10 14:06:34 odpowiedz

Teraz najważniejsze jest, aby władze samorządowe dogadały się z rodzicami i nauczycielami na temat sieci szkół. Najlepiej, aby organizowały lokalne debaty, konsultacje i referenda oddając decyzje w ręce rodziców. Na to trzeba znaleźć czas. I na tym trzeba uczyć obywateli odpowiedzialności za budżet ...własnej gminy. Zauważył, że samorządy nie mają czasu na dialog z rodzicami i nauczycielami na temat nowej sieci szkół, a może okazać się np., że po zmianach dziecko będzie musiało dojeżdżać do szkoły, choć dotychczas nie musiało. rozwiń

Alina Kozińska, FIO, 2017-01-10 10:01:23 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE