Reforma edukacji. Zalewska obarcza samorządy zmianowym uczeniem w szkołach

Reforma edukacji ruszy lada dzień w szkołach całej Polski. Pomiędzy MEN a samorządami trwa wymiana uwag o efektach zmian w szkołach. W czwartek (31 sierpnia) minister Anna Zalewska zapytana o zmianowe nauczanie w szkołach stwierdziła, że to wina samorządów, a nie reformy.
Reforma edukacji. Zalewska obarcza samorządy zmianowym uczeniem w szkołach
Anna Zalewska przedstawiła reformę edukacji w 2015 roku, przez Sejm projekty ustaw przeszły w 2016. Towarzyszyły im debata i krytyka ze strony opozycji. (fot.:MEN/twitter.com)

• Zalewska uważa, że władze lokalne (np. w Warszawie) kumulują uczniów w szkołach, by uzyskać wyższe wsparcie w ramach subwencji oświatowej.

 • W tle dyskusji trwa natomiast liczenie, ile w stolicy kosztowało przygotowanie szkół do reformy.

 

Minister Anna Zalewska, w przeddzień początku roku szkolnego tj. w czwartek (31 sierpnia), nadal przekonywała o słuszności podejmowanych działań Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN). Należy pamiętać, że we wrześniu część grona pedagogicznego będzie protestować wobec zmian w systemie edukacji.

W rozmowie w audycji "Sygnały Dnia" Polskiego Radia minister Anna Zalewska wskazała, jakie w jej ocenie, były problemy przystosowywania polskiej edukacji na przełomie XX i XXI wieku.

Czytaj też: Co z nowymi podręcznikami do szkół?

- 17 lat dyskutowaliśmy o strukturze szkół i powtarzaliśmy te same błędy - stwierdziła kierująca MEN w czwartek (31 sierpnia). Polityk rządu podkreślała, że w poprzednim systemie źle przygotowywano uczniów do matury. W poprzednim systemie do matury miało przygotowywać raptem półtora roku, w klasie drugiej i trzeciej liceum.

Poseł PiS i wiceminister edukacji Marzena Machałek na spotkaniu w jednej z warszawskich szkół, źródło: MEN/twitter.com
Poseł PiS i wiceminister edukacji Marzena Machałek na spotkaniu w jednej z warszawskich szkół, źródło: MEN/twitter.com

 

Gimnazjum to nie wszystko, dwie zmiany to polityka samorządów

Jak przekonywała Zalewska, hasłowe opisywanie reformy jako tylko likwidacja gimnazjum to stanowczo za mało, by pokazać charakter zmian, jakie się dokonują. Krytykom, którzy widzą pośpiech w działaniu reformy albo podkreślają, że w niektórych szkołach kraju uczniowie uczą się na dwie zmiany, Zalewska ripostowała:

- To nie ma nic wspólnego z reformą - padło w Polskim Radiu. - Polska to jedyny kraj w UE z dwuzmianowością i dotyka ona tylko dużych miast - odpowiadała minister. W ocenie Zalewskiej jest to wypadkowa polityki samorządów, które chcąc zbudować zyski z subwencji oświatowej, "kumulują uczniów" w szkołach dla zwiększenia ich liczby w placówce.

Choć można odnieść wrażenie, że samorządy są w sporze z MEN, Zalewska przekonuje, że tak nie jest.

Warszawa

Strona MEN uzasadniając sytuację podaje przykłady dużych miast, do których na reformę i zmiany w tym roku popłynęły duże fundusze. W Warszawie samorząd miał ocenić, że potrzebuje 70 milionów zł na zmiany. MEN miał przekazać miastu takie środki w różnych formach wsparcia, choć Warszawa wystąpiła do MEN tylko o 4 miliony złotych.

Czytaj też: Zwolnienia w szkołach dla samorządów są oczywiste

- Wyjaśnijmy to raz a dobrze. Jesteśmy z samorządem i ponosimy finansową odpowiedzialność - kończyła Zalewska.

Strona samorządu nie jest zgodna z takim przedstawianiem sprawy. Przywołany już samorząd stolicy uzasadniał w sierpniu, że reforma wymusza np. zmienianie szkół i remonty placówek, co MEN nie traktuje jako koszty reformy.

Dla radiowej stacji "Eska" sprawę rozbieżności w ocenie kosztów przygotowania szkół na nowy rok poruszył wiceprezydent Warszawy, Włodzimierz Paszyński.

- Nie widzę powodu, dla którego mielibyśmy tutaj oszczędzać panią minister, która mówiąc wprost, mijała się z prawdą, mówiąc o tym, że przecież dzieci będzie tyle samo, więc one się świetnie pomieszczą z tymi samymi nauczycielami w tych samych szkołach.

Reforma edukacji była sztandarowym pomysłem zmian w szkołach PiS, który partia zapowiedziała w 2015 roku i konsekwentnie, mimo protestów różnych środowisk, przeprowadziła w 2016 roku. Rok szkolny 2017/2018 będzie pierwszym, w jakim zakończył się nabór do gimnazjów, a w którym szkoły podstawowe i średnie będą przeprowadzać przystosowanie do systemu 8 + 4.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (7)ZOBACZ WSZYSTKIE

w moim mieście przed reformą p. Zalewskiej dzieci nie uczyły się w pokoju nauczycielski, korytarzu i sali gimnastycznej, a obecnie tak jest, więc to chyba nie wina samorządów, że zabrakło sal lekcyjnych, szkole grozi trzecia zmiana, reforma nie wyszła, ale winnego trzeba znaleźć, więc kozłem ofiarn...ym będą samorządy rozwiń

aga12, 2017-09-12 12:59:21 odpowiedz

Do Północny: chodziło mi o to, że dwuzmianowość nie jest niczym nowym i nie są jej winne obecne samorządy, jak twierdzi p. Zalewska. Budynki nie są z gumy, może gdyby było ich więcej, łatwiej można by rozwiązać problem dwuzmianowości.

taktylko, 2017-09-08 12:19:40 odpowiedz

pani Zalewska jak mantrę powtarza swoje slogany, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Może ma pałeczkę i porozciąga mury w których trzeba zmieścić3 klasy siódme, które nie były przewidziane. Korytarze zawalone szafkami. Dzieci przemieszczają się jak w dżungli, a ta lalunia opowiada farm...azony. rozwiń

wkurzona babcia, 2017-09-08 09:16:34 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE