Reforma oświaty, likwidacja gimnazjów. Społeczne Wysłuchanie Publiczne projektu ustawy Prawo oświatowe: Reforma edukacji to zmiany nieodwracalne

• Ogólnopolskie organizacje gmin i powiatów oraz we współpracy z organizacjami społecznymi, działającymi w sferze oświaty, zorganizowały społeczne wysłuchanie publiczne ustawy Prawo oświatowe wraz z przepisami wprowadzającymi.
• Zwracamy uwagę na to, że brak jest rzetelny badań, które uzasadniłyby likwidowanie gimnazjów i powrót do systemu 8 plus 4. Nie wiemy jakie są argumenty za taką decyzję- podkreśla Iwona Waszkiewicz, wiceprezydent Bydgoszczy.
Reforma oświaty, likwidacja gimnazjów. Społeczne Wysłuchanie Publiczne projektu ustawy Prawo oświatowe: Reforma edukacji to zmiany nieodwracalne
Iwona Waszkiewicz, przewodnicząca Komisji Unii Metropolii Polskich ds. Edukacji i Mediów i wiceprezydent Bydgoszczy

W poniedziałkowym (12 grudnia) wysłuchaniu w Pałacu Kultury i Nauki obok samorządowców uczestniczył Minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera, obecni są posłowie, w tym Andrzej Maciejewski szef sejmowej komisji samorządowej.

Społeczne wysłuchanie, zorganizowane przez organizacje samorządowe to kolejna próba odsunięcia reformy oświaty. 

Iwona Waszkiewicz, przewodnicząca Komisji Unii Metropolii Polskich ds. Edukacji i Mediów i wiceprezydent Bydgoszczy mówiła: - Przede wszystkim zwracamy uwagę na to, że brak jest rzetelny badań, które uzasadniłyby likwidowanie gimnazjów i powrót do systemu 8 plus 4. Nie wiemy jakie są argumenty za taką decyzję. Badania na jakie powołuje się MEN absolutnie nie uzasadniają decyzji o reformie. 

Waszkiewicz zaapelowała, aby jeszcze raz zastanowić się nad sensem wprowadzania reformy:

- To nie są zmiany, które da się odwrócić za 3 lat, to są zmiany, które będą skutkowały przez dziesięciolecia i które odczują nasze dzieci.

Przedstawicielka UMP mówiła także o kosztach, które spadną na samorządy: - One będą, choćby w związku z przystosowaniem budynków do nowych wymagań.

Głos zabrał także szef biura Związku Miast Polskich: -Konsultowaliśmy nasze stanowisko ze środowiskami zajmującymi się z oświatą i uważamy, że gimnazja to szkoły, które się sprawdziły - powiedział Andrzej Porawski.

Jak dodał, ich efekty zostały już kilkukrotnie zmierzone i potwierdzone w skali międzynarodowej.

Czytaj też: PISA 2015: Umiejętności polskich 15-latków na tle uczniów z krajów OECD

Zwrócił też uwagę, że koszty z przekształceniem szkół będą duże, a co więcej, wiele miast buduje jeszcze nowe gimnazja, bo rozpoczęły budowę zanim ogłoszono reformę, która zapowiedziała ich likwidację.

- Zwracamy też uwagę na koszty, merytorycznie zbyteczne. Koszty wygaszania gimnazjów są wyliczone na 950 mln zł przez dwa lata. Skąd to wiemy? Bo przeżyliśmy wygaszanie liceów profilowanych. Baza materialna gimnazjów będzie przynajmniej częściowo niewykorzystana, a szkół podstawowych będzie musiała być uzupełniona - podkreślił Porawski.

Dodał, że szkoły będą musiały się przygotować do odpowiedniej liczby sal lekcyjnych i choćby te wydatki gminy będą musiały ponieść z własnej kieszeni.

- Jeżeli chodzi o gminy wiejskie, to z dużym niepokojem patrzymy na reformę, bo wprowadzenie gimnazjum miało na celu, aby dzieci ze środowisk mniej uprzywilejowanych, w miastach gdzie infrastruktura jest np. słabsza, miały możliwość trafienia ze swoimi kolegami do szkół dobrze wyposażonych, czyli do gimnazjów - powiedziała Anna Grygierek, burmistrz Strumienia i przedstawicielka Związku Gmin Wiejskich RP.

Gimnazja - jak podkreśliła, to szkoły bardzo dobrze wyposażone, choćby dzięki środkom europejskim, a dzieci trafiające do nich mogły zmienić środowisko, poszerzyć horyzonty.

Co do likwidacji gimnazjów, zdaniem Grygierek dzieci trafią do szkół, gdzie do tej pory były 4 albo 6 klas, które nie mają pracowni i trzeba będzie myśleć jak rozwiązać ten problem.

- Obawiamy się, że zmiany będą wprowadzane dużym wysiłkiem po stronie samorządów i że kadra nam się rozpierzchnie, bo jak będą musieli łączyć etaty w różnych szkółkach wiejskich, to w związku z mobilnością mogą iść w innym kierunku - zaznaczyła Grygierek.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (9)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do luter: po tym ca napisałeś zastanowiłbym się na Twoim miejscu nad zmianą zawodu. Niestety moim zdaniem pisząc w ten sposób o młodzieży sam się zweryfikowałeś jako kiepski pedagog, po co tracić zdrowie - zrób to dla dzieciaków i przestań uczyć

filon, 2017-01-04 09:24:01 odpowiedz

Jestem "środowiskiem oświatowym", czyli nauczycielem gimnazjum i chciałbym odnieść się merytorycznie do reformy, a nie tylko antypisowsko jazgotać. Tak w skrócie. "Brak jest rzetelnych badań, które uzasadniłyby likwidowanie gimnazjów". Nie znam żadnych badań, które uzasadniały...by wprowadzenie gimnazjów w 1999 r. Reforma edukacji niesie skutki na wiele lat, za dwa lata nie da się tego odwrócić. Jakie będą skutki? Czas pokaże. Część kosztów oczywiście spadnie na samorządy, ale taka jest rola samorządu. Odpowiada za utrzymanie i wyposażenie szkół. Przez wiele lat gminy oszczędzały na szkołach, zamykały je ("racjonalizacja sieci szkolnej"), więc pora coś dołożyć. Jest z czego, bo burmistrz Strumienia, czy wójt Psiej Wólki zarabiają z pewnością 10 tys. albo i lepiej. Uważam, że gimnazja się nie sprawdziły. Codziennie tracę część zdrowia w tym patologicznym środowisku, bo nastolatki przeżywają wielkie wymieranie neuronów (neurodydaktyka) i ich mózgi nie są w pełni rozwinięte i sprawne. Lepiej je połączyć z młodzieżą szkoły podstawowej lub licealnej, czyli stworzyć im namiastkę przekroju społecznego. Gimnazjum przypomina trochę szkołę specjalną, którą w istocie jest. "Miały możliwość trafienia ze swoimi kolegami do szkół dobrze wyposażonych, czyli do gimnazjów". Już dawno te szkoły nie są dobrze wyposażone (oszczędności, koniec środków unijnych). Mapy pochodzą ze zlikwidowanych szkół przed 1999 r., komputery z 2008 r. (UE), pomoce do chemii, fizyki... z lat 80-tych, w drukarkach wiecznie brakuje tuszu, toneru, dzieci składają się na zakup papieru itd. "Dzieci trafią do szkół, gdzie do tej pory były 4 albo 6 klas". W większości te szkoły przed 1999 rokiem były 8-klasowe, a dzieci było dużo więcej. Teraz mamy niż demograficzny. Jeśli samorządy widzą w tym problem, chętnie zajmę się taką reorganizacją, oczywiście za pensję burmistrza. "Kadra nam się rozpierzchnie". Oczywiście, bo o nauczycieli trzeba było dbać. Niejednokrotnie słyszałem, jak to mi dobrze, Karta Nauczyciela, 5 tys. zarobki, pół roku wolnego, przywileje itd. Ja sam spodziewam się utraty pracy, ale nie robię z tego problemu. Chętnie oddam te "przywileje" za prawdziwe 5 tys. zł pensji. rozwiń

luter, 2016-12-13 16:23:22 odpowiedz

niestety, za dwa lata trzeba będzie "odkręcać" tę antyreformę ala PRL. Do nauczycieli, samorządowców - zróbcie to tak na niby. Jesteśmy z Wami - Rodzice !!!

rodzic, 2016-12-13 11:53:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE