Reforma oświaty, PO i związki alarmują: Rząd zabiera nauczycielom dodatek wyrównawczy

• Znikną wyrównania dla nauczycieli w przypadku nieosiągnięcia średniego ustawowego wynagrodzenia, przewidzianego dla danego stopnia awansu zawodowego - alarmowały ZNP, FZZ i PO podczas posiedzenia podkomisji ds. reformy edukacji.
• Zmianę poparli za to obecni na posiedzeniu podkomisji przedstawiciele samorządów.
Reforma oświaty, PO i związki alarmują: Rząd zabiera nauczycielom dodatek wyrównawczy
Obowiązek wypłacania nauczycielom wynagrodzeń w takiej wysokości, by zrealizować tzw. średnie określone w ustawie Karta Nauczyciela, spoczywa na samorządach od 2001 r. (fot.fotolia)

Likwidację dodatku uzupełniającego przewiduje jeden z dwóch projektów ustaw dot. reformy edukacji. Chodzi o projekt ustawy Przepisy wprowadzające Prawo Oświatowe.

Przeciwko takiemu rozwiązaniu zaprotestował podczas posiedzenia podkomisji wiceprezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Krzysztof Baszczyński. Jak powiedział, zmiana nie była konsultowana ze związkami zawodowymi. "Nie wiemy, jak to się wydarzyło i w którym momencie zostało to wprowadzone" - mówił związkowiec i dopytywał minister edukacji, kiedy pojawiła się ta zmiana.

Baszczyńskiego wsparł Tadeusz Pisarek z Forum Związków Zawodowych. Jak mówił, dodatkiem uzupełniającym dla nauczycieli miał się zajmować, działający przy MEN, zespół ds. statusu prawnego nauczycieli. "Bez sensu likwidować teraz te przepisy, a potem o nich rozmawiać" - mówił Pisarek.

Zmianę poparli za to obecni na posiedzeniu podkomisji przedstawiciele samorządów.

Wraz ze związkowcami protestowała PO. "Związki zawodowe mają zagwarantowane w ustawie konsultacje wszystkich przepisów, związanych z wynagradzaniem (...). Jeżeli te przepisy znalazły się w tym projekcie bez konsultacji, to moim zdaniem ministerstwo edukacji, rząd, złamał ustawę o związkach zawodowych i ustawę Karta Nauczyciela" - alarmowała Krystyna Szumilas (PO).

"Można jutro powiedzieć nauczycielom, że wyjęliście państwo z ich kieszeni 1 mld 133 mln zł" - mówiła posłanka PO. "Za reformę zapłacą nauczyciele - to są pieniądze z kieszeni nauczycieli, które państwo wyciągacie tą poprawką" - dodała.

Minister edukacji Anna Zalewska, odpowiadając na zarzuty, podkreśliła, że podczas konsultacji społecznych dot. reformy edukacji dyskutowano także o konieczności likwidacji przepisów dotyczących tzw. średniego wynagrodzenia przewidzianego dla danego stopnia awansu zawodowego nauczycieli.

"Dyskutujemy również ze związkami zawodowymi, pokazując, że przepis się wynaturzył, zablokował funkcjonowanie samorządu, a jednocześnie zablokował system i młodzi ludzie nie mogą wejść do tego systemu. Jest on zwyczajnie niesprawiedliwy" - oceniła minister.

Dodatkowo zgłosiła poprawkę do projektu - którą przyjęła następnie podkomisja - odnoszącą się do tzw. godzin karcianych. Jak mówiła, będzie to "uszczelnienie" przepisu likwidującego tzw. godziny karciane. Zgodnie z poprawką, wprowadzaną wprost do Karty Nauczyciela, w ramach ustalonego wynagrodzenia i czasu pracy "nauczyciel nie prowadzi zajęć świetlicowych i zajęć z zakresu pomocy psychologiczno-pedagogicznej". Przepis miałby obowiązywać od 1 września 2017 r.

Nadzwyczajna podkomisja ds. reformy prawa oświatowego pracuje od czwartku. Zgodnie z rozpatrywanymi przez nią projektami, w miejsce obecnie istniejących typów szkół mają się pojawić: 8-letnia szkoła podstawowa, 4-letnie liceum ogólnokształcące, 5-letnie technikum oraz dwustopniowe szkoły branżowe, zlikwidowane mają być gimnazja. Zmiany mają być wprowadzane od roku szkolnego 2017/2018.

Podkomisja nie zgodziła się na proponowaną w piątek przez Nowoczesną poprawkę, by wprowadzenie reformy opóźnić o pięć lat.

Jednorazowe dodatki uzupełniające dla nauczycieli, o które wybuchł w piątek spór, to wyrównania, które samorządy muszą wypłacić nauczycielom, jeśli na swoim terenie wydały ogółem w ciągu roku na wynagrodzenia nauczycieli mniej niż wynika z tzw. średniego wynagrodzenia określonego w Karcie Nauczyciela.

 


KOMENTARZE (18)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do N-el: Racja. Zabiorą a później powiedzą jakie oni podwyżki dali nauczycielom. Puszczą w eter a ludzie opętani newsami medialnymi - a raczej nagonką na nauczycieli - będą pałać coraz większą nienawiscią do nauczycieli.

Rzeczowy, 2017-01-10 21:30:29 odpowiedz

Do mieszkaniec: Twoja płaca jest obliczana w oparciu o zasady zgodne z kodeksem pracy. Tu jest inna regulacja prawna. Generalnie zamysł jest taki żeby każdy nauczyciel dostawał takie same pieniądze jak ma mianowanego w Bydgoszczy i czy ma mianowanego w Szczecinie. To nie wina nauczycieli że gminy cz...y urzędy miasta oczywiscie chcą zapłacić mniej - i tak też robią a jak przychodzi co do czego to okazuje się że są różnice. Gdyby gminy/urzędy pracy od razu po te 30/20 zł więcej dały co miesiąc nie byłoby takiego problemu. Ta suma jest kumulacją z całego roku. Po za tym zostań człowieku nauczycielem skoro tak zazdroscisz, a zobaczysz co to znaczy. rozwiń

Rzeczowy, 2017-01-10 21:28:17 odpowiedz

Do Adaa: skąd te dane???? Pracuję 21 rok w szkole, nie 18 godz+2 free tylko dużo wiecej , mam 2601 netto i nie narzekam. , bo lubię to co robię , ale wsciekam się kiedy czytam takie bzdury, ze niby to mam 3100 albo nawet 5000 jak to podała byla pani minister .

N-el, 2017-01-06 14:16:32 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE