Reforma oświaty pogorszy warunki nauki w placówkach publicznych

  • Dr Justyna Glusman (Forum Od-nowa)
  • 19-09-2017
  • drukuj
Mimo szumnych zapewnień Minister Anny Zalewskiej, przykra prawda o reformie systemu oświaty jest taka, że doprowadzi ona do pogorszenia warunków nauczania w szkołach, pogłębienia się różnic w poziomie nauczania, a w dłuższym okresie – prywatyzacji polskiej oświaty – twierdzi dr Justyna Glusman, ekspertka Forum Od-nowa.
Reforma oświaty pogorszy warunki nauki w placówkach publicznych
W długim okresie – zwiększanie się podziałów społecznych poprzez wyraźny podział na szkoły dla biedniejszych i bardziej zamożnych; odpowiednio: publiczne i prywatne - twierdzi dr. Justyna Glusman (fot.pixabay)

• Dr. Justyna Glusman odnosi się do zapewnień minister Anny Zalewskiej, że wszystkie strony – MEN, samorządy, kuratoria oświaty weszły w nowy rok szkolny gotowe do reformy oświaty.

• Zdaniem ekspertki, reforma przyniesie wiele negatywnych skutków jak pogorszenie warunków nauki w placówkach publicznych i odpływ zamożniejszych uczniów do szkół prywatnych.

• Glusman wskazuje tez na problemy z finansowaniem reformy w samorządach.


Minister, ogłaszając sukces swoich działań, zaklina więc rzeczywistość. Liczy zapewne na to, że negatywne skutki zmian wyjdą na jaw już po wyborach samorządowych 2018 r., zaś widoczne wcześniej niedociągnięcia uda się złożyć na karb zaniechań samorządów. Jednak już dziś można postawić pewne tezy o fatalnych konsekwencjach reformy.

Nieoszacowane koszty

Po pierwsze, wzrasta liczba dzieci w placówkach szkolnych w miastach; także tych, które już przed reorganizacją były przepełnione. Warto podkreślić, że nie ma przepisów czy norm ograniczających możliwości zwiększania liczby uczniów w budynkach szkolnych.

Niektóre samorządy wykorzystały reformę do przeprowadzenia zmian nastawionych głównie na ograniczenie wydatków oświatowych, co często odbywa się kosztem jakości nauki i opieki w szkole, jak również warunków pracy nauczycieli. Dodatkowo, budynki po gimnazjach można będzie spieniężyć. Zachętą do tego rodzaju działań podejmowanych przez samorządy jest niedoszacowanie kosztów systemu edukacji i zbyt niski poziom subwencji oświatowej. Państwo finansuje średnio tylko ok. 70 proc. kosztów funkcjonowania szkół, resztę JST muszą dokładać z własnych środków.

Spadek jakości nauczania

Likwidacja gimnazjów na terenach wiejskich niesie ze sobą dodatkowe konsekwencje w postaci pozbawienia uczniów dostępu do najlepszej infrastruktury technicznej oraz kadry pedagogicznej. Nie ma fizycznej możliwości, aby samorządy, dopłacające z własnego budżetu do funkcjonowania sieci szkół, były w stanie w wiejskich 8-latkach stworzyć podobne warunki do nauki (pracownie, laboratoria, sale teatralne, nowoczesne boiska), jakie były regułą w gimnazjach.

Zatem najbardziej odczuwalną konsekwencją reformy będzie pogorszenie warunków nauki w placówkach publicznych. Spowoduje to ucieczkę do szkół prywatnych wszystkich tych, którzy będą w stanie sfinansować tam naukę swoich dzieci. To wyjście racjonalne z punktu widzenia zamożniejszych rodziców, bo jeden egzamin do liceum, decydujący o przyszłości młodego człowieka, to tylko jedna szansa na sukces albo porażka o wieloletnich konsekwencjach. Część rodziców nie będzie więc skłonnych, nawet w imię dotychczas wyznawanych idei, ponosić tego ryzyka.

Wystarczy zauważyć, że np. w Warszawie w pierwszej dwudziestce szkół podstawowych nie ma żadnej szkoły publicznej. Można się spierać o miarodajność rankingów, niemniej odpowiedź na pytanie o to, po której placówce dziecko ma większe szanse na kontynuację nauki w renomowanym liceum, jest prosta. Znają ją także rodzice, którzy tracąc szansę na wyrównanie ewentualnych braków dziecka w dobrym gimnazjum, zaczną exodus ze szkół publicznych kilka lat wcześniej.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

najważniejsze zostało spełnione - teraz już wszystkie dzieci chodzą do takiej szkoły do jakiej chodził nasz wielki Wódz i Przewodnik z nowogrodzkiej

rodzic, 2017-09-20 09:22:03 odpowiedz

a komu w PL potrzebne jest wyksztalcone spoleczenstwo?

qwasyx, 2017-09-20 06:52:06 odpowiedz

U nas po połączeniu podstawówki i gimnazjum okazało się, że na wf dzieci nie mają się gdzie przebrać, chyba, że chłopcy i dziewczyny będą mieć wspólne szatnie :(

wfman, 2017-09-19 15:41:17 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE