Rozdwojenie jaźni. Brakuje, czy nie, na podwyżki dla nauczycieli?

  • Bartosz Dyląg
  • 26-10-2017
  • drukuj
W budżecie jest wystarczająca pula środków na podwyżki dla nauczycieli – zapewnia MEN. – Będziemy musieli do nich sporo dołożyć – obawiają się samorządowcy.
Rozdwojenie jaźni. Brakuje, czy nie, na podwyżki dla nauczycieli?
W ciągu najbliższych trzech lat wynagrodzenie nauczycieli wzrośnie o 15 proc. Fot. Shutterstock

• Samorządowcy alarmują, że to ich barkach spocznie finansowanie przyszłorocznych, 5-proc. podwyżek wynagrodzeń nauczycieli.

• Ich zdaniem brakuje kilkuset milionów złotych na podwyżki.

• MEN uspokaja: kwota dodana do subwencji oświatowej wystarczy na wzrost pensji.

 

W 2016 roku na tegoroczny wzrost płac nauczycieli o wskaźnik inflacji (1,3 proc.) rząd przeznaczył 400 mln zł. Taki też był wzrost subwencji oświatowej. W 2018 roku rząd zapowiedział 5-proc. podwyżki, jednak z pierwotnego projektu ustawy budżetowej wynikało, że subwencja oświatowa wzrośnie zaledwie o 0,1 proc. i wyniesie 41,9 mld zł.

Ponadto miała być ustanowiona specjalna rezerwa celowa nr 81, w której miał znaleźć się ponad 1 miliard złotych na pokrycie przyszłorocznych wydatków związanych z podwyżkami dla nauczycieli. Przedstawiciele samorządów podkreślali, że to za mało. Według ich szacunków kwota ta powinna być podniesiona do 1,5-2 mld zł, w przeciwnym wypadku jednostki samorządowe dołożą do nauczycielskich podwyżek.

MEN: Pieniędzy wystarczy

Sprawę wzrostu płac nauczycieli poruszono w trakcie środkowego posiedzenia Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego.

Sekretarz KWRiST Andrzej Porawski wyjaśnił, że niektóre samorządy mają już informacje, jak nowa subwencja oświatowa przekłada się na sytuację w konkretnej jednostce i niektórzy skarbnicy sugerują, że kwota jest niewystarczająca na realizację tych podwyżek.

Marek Wójcik, ekspert legislacyjny Związku Miast Polskich zwrócił się do resortu edukacji, aby odpowiedziało na pytanie, czy pieniędzy wystarczy na to, by samorządy mogły wypłacić podwyżki wszystkim nauczycielom.

- Z przedstawianych w poprzednich latach materiałów MEN wynikało, że podniesienie wynagrodzeń nauczycieli o 1 proc. wiąże się z kwotą powyżej 300 mln zł. Jeżeli przemnożyć to razy pięć, otrzymujemy 1,5 mld zł, a były również większe wartości. Brakuje nam kilkuset milionów złotych – analizował Marek Wójcik.

Burmistrz Kowala Eugeniusz Gołembiewski prosił z kolei o odpowiedź, ilu z 2478 samorządów gminnych w kraju subwencja oświatowa starcza na pokrycie wydatków bieżących, związanych z realizacją obligatoryjnych zadań edukacyjnych.

Jego zdaniem wiele samorządów w przyszłym roku będzie miało mniejszą subwencję oświatową niż w ubiegłym roku. – To budzi irytację – podkreślił.

Zastępca Dyrektora Departamentu Strategii i Współpracy Międzynarodowej MEN Grzegorz Pochopień przypomniał, że kwota bazowa od 1 kwietnia 2018 roku będzie wynosiła 2890,57 zł. Jego zdaniem obawy samorządowców wynikały prawdopodobnie stąd, że środki na podwyżki pojawiły się w rezerwie celowej budżetu państwa, nie były wprost pokazane w części oświatowej subwencji ogólnej.

- Na obecnym etapie budżet jest w Sejmie i środki z rezerwy zostały już włączone do subwencji oświatowej. Subwencja oświatowa będzie wynosić 43,79 mld zł, co oznacza jej wzrost w stosunku do roku bieżącego o 1,17 mld zł, a więc prawie 0,8 proc. – wyjaśnił Grzegorz Pochopień.

Przedstawiciel resortu edukacji uspakajał i wyjaśnił, że jeśli chodzi o pokrycie wzrostu wynagrodzeń nauczycieli w zakresie zadań subwencjonowanych, to będzie liczone to w sposób podobny jak przez wiele lat, uwzględniając m.in. Kartę Nauczyciela czy skutki awansów.

Grzegorz Pochopień zgodził się, że podwyżka o 1 proc. to koszt ok. 300 mln zł. Zapewnił, że kwota dodana do subwencji oświatowej wystarczy na 5-proc. wzrost wynagrodzeń nauczycieli.

W odpowiedzi na pytanie burmistrza Kowala dyrektor zwrócił uwagę, że nie ma gwarancji zabezpieczenia subwencji na wydatki bieżące. W 2016 roku niespełna 100 gmin, w których subwencja oświatowa jest wyższa bądź nie niższa od wydatków bieżących na zadania oświatowe.

- Sposób zabezpieczenia środków na podwyżki nauczycieli przedszkoli wynika ze sposobu finasowania tego zadania, a więc głównie z dochodów własnych samorządów – podkreślił Grzegorz Pochopień.

Dodał, że dochody samorządów rosną i nie zawsze jest to skorelowane z podwyżkami. - Są lata, kiedy nie było podwyżek, a dochody rosły. Średnie tempo podwyżek pensji nauczycieli w ostatnich latach nie jest wyższe niż tempo wzrostu dochodów czy wzrostu gospodarki – zauważył przedstawiciel MEN.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE