Rozpoczęcie nowego roku szkolnego 2015/2016: ile samorządom brakuje na szkoły?

  • Piotr Toborek, Włodzimierz Kaleta
  • 01-09-2015
  • drukuj
O konieczności zmian w oświacie mówi się od lat, wszystko kończy się jednak na słowach. Co jest największym problemem? Poziom subwencji.
Rozpoczęcie nowego roku szkolnego 2015/2016: ile samorządom brakuje na szkoły?
Kolejny rok szkolny rozpoczęty

Tak naprawdę w przypadku oświaty, prawdziwym problemem są pieniądze, a raczej ich brak.

- Z niepokojem czekam na to co Minister Finansów kolejny raz nam prześle jako dotację celową na prowadzenia jednostek oświatowych – mówi Mateusz Klinowski burmistrz Wadowic. – Subwencja oświatowa stale ulega zmniejszeniu i to powoduje, że nasze koszty rosną i w gruncie rzeczy jesteśmy zmuszani przez ministerstwo do zamykania szkół.

Ile gminy dokładają do systemu oświatowego?

- Dużo. Jak dostajemy subwencji 40 mln to jeszcze 10 trzeba dołożyć z budżetu gminy – dodaje Klinowski.

Zadania oświatowe szczególnie obciążające są dla mniejszych gmin:

- Samorządy nadpłacają ponad subwencję od 10 do 30 procent. W gminach miejskich wydatki oświatowe stanową do 30 procent wszystkich wydatków, ale w gminach wiejskich ta kwota przekracza często 60 procent. To pokazuje, jaka jest skala problemu. To są ogromne pieniądze i można powiedzieć, że to nasz główny wydatek – mówi Marek Olszewski, wójt Gminy Lubicz.

Samorządowcy narzekają, że w oświacie ciągle pojawiają się jakieś niewielkie zmiany, które niby mają nie pociągać za sobą kosztów, to jednak obciążają budżety gmin.

- Wiele rozporządzeń, nawet tych korzystnych dla całego procesu dydaktycznego, powoduje jednak zwiększenie kosztów po naszej stronie – podkreśla Olszewski. - Nawet jeśli nie są to wielkie pieniądze, to się jednak sumuje i sprawia, że subwencja w coraz mniejszym stopniu pokrywa koszty prowadzenia zadań oświatowych.

Jako dodaje przewodniczący ZGW rosną także koszty zadań, na które subwencji gminy nie dostają, jak choćby dowóz dzieci do szkół.

Kampania wyborcza, a o szkole cicho

O tym, że oświata to problem poważny świadczy choćby przebieg trwającej obecnie kampanii wyborczej. Bo choć politycy o edukacji mówią wiele to głównie skupiają się na dwóch tematach: likwidacji gimnazjów i wspomnianym obowiązku szkolnym dla 6-latków. O tym co naprawdę ważne, czyli np. zmianach w Karcie nauczyciela i subwencji nie chce się wypowiadać ani rządząca koalicja, ani opozycja.

- Dlatego nie wiąże wielkich nadziei z październikowymi wyborami – mówi burmistrz Klinowski. - Nie ma złudzeń, co do przyszłej kolacji rządowej, bo jakakolwiek ona będzie nie wzmocni samorządów i dalej będzie przerzucać koszty funkcjonowania oświaty na gminy.

Marek Olszewski podkreśla, że strona rządowa wręcz unika dyskusji:

- Mamy dziwną sytuacja, bo pani minister Kluzik-Rostkowska przyznaje, że zmiany Karcie są potrzebne, ale dodaje, że teraz nie będziemy o tym rozmawiać – mówi. – Jesteśmy w zawieszeniu, nic się nie dzieje i nie wiadomo kiedy coś się zmieni.

Krytyka spadnie na barki samorządów

Gminy chcą ratować sytuację „tną” koszty w oświacie. Co prawda, likwidowanie szkół zdarza się już dziś coraz rzadziej, że wiele JST przekazuje je w ręce stowarzyszeń. To sposób na obniżenie kosztów, bo w „prywatnej” szkole można ominąć wymagania wynikające z Karty nauczyciela.

- Przekazywanie szkół stowarzyszeniom jest tylko połowicznym rozwiązaniem, bo odchodzą nam koszty wynikające z Karty nauczyciela, ale nadal pozostają duże znaczące wydatki na utrzymanie obiektów – zauważa jednak Mateusz Klinowski.

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

skonfiskowac nielegalnie zdobyte grunty i nieruchomosci - skonfiskowac to co nalezy sie nam obywatelom czyli gminom a pieniedzy wystarczy na nasze pra pra pra pra pra no i jeszcze milion razy prawnuki nie tylko na szkoly, ale i na zadluzenie przypadajace na kazdego obywatela w Kraju!

... tylko czy ktos jest bez winy i mysli tak samo, bo kradzione podobno nie tuczy ale upasli sie prawie wszyscy!
silna wladza i pieniadze od zaraz beda! spobujcie!
rozwiń

EWA, 2015-09-02 18:06:17 odpowiedz

Ciągle zajmujemy się zagadnieniami drugorzędnymi, czyli kombinacjami jak szkołom urwać. Minęło 25 lat na pewno kiepskiej edukacji, skoro społeczeństwo nie protestuje przeciwko wyrzucaniu pieniędzy na socjalistyczne przedsiębiorstwa. Przedsiębiorstwo ze swej istoty powinno dochody przynosić, a kopaln...ie generują straty, zaś obie opcje (rządząca i chcąca rządzić) głównie pieniądze przedsiębiorstwom - bankrutom dosypują. Jeżeli skutków tak prowadzonej polityki społeczeństwo nie oprotestowuje, to znaczy, że żadnej reformy jeszcze w Polsce po komunizmie nie przeprowadziliśmy i nad tym powinniśmy ubolewać. Rozmawianie o wyłapywaniu nieprawidłowości w arkuszach organizacyjnych, na początku roku szkolnego, jest tego stanu rzeczy potwierdzeniem. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2015-09-02 15:04:41 odpowiedz

NIe bronię ani MEN, ani samorządów, bo sama z niego się wywodzę. My też borykaliśmy się z dużym deficytem w oświacie. Potrzeba jednak było sporej pracy z naszej strony, by zrozumieć na czym polega problem. Tak naprawdę tej subwencji w gminie powinno wystarczyć przynajmniej na roczne zabezpieczenie p...łac, a nie wystarcza, bo gminy nie nadzorują swoich placówek tak, jak powinny, a te często wykorzystując ten drobny fakt, planują w arkuszach organizacyjnych radosną twórczość, pilnując bardziej interesu nauczycieli, niż uczniów, a gmina płacze i płaci. Potrzeba większej uwagi samorządowców. Kiedyś byłam na takim praktycznym szkoleniu prowadzonym przez panią Elżbietę Rabendę- efekt- koszty spadły o kilkanaście procent, tylko w jednym roku. Reformę prowadzimy dalej, i... nie zlikwidowaliśmy żadnej szkoły. Trzeba dokładnie czytać arkusze i współpracować ze swoimi dyrektorami, a nie bezmyślnie zatwierdzać te najważniejsze dla całego budżetu dokumenty. rozwiń

samorządowiec z wyboru, 2015-09-01 17:59:10 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE