Samorządy dostaną dodatkowe pieniądze dla nauczycieli dojeżdżających do ucznia?

• Nie dowozimy dzieci do nauczyciela, tylko nauczyciel dojeżdża do dziecka - powiedziała minister edukacji narodowej Anna Zalewska.
• Żyjemy w XXI wieku, szkoła ma być bezpieczna, blisko ucznia - dodała.
• Być może trzeba będzie wymyślić dodatkowe pieniądze dla samorządu, który będzie wypłacał np. delegacje dla nauczycieli, po to, żeby nauczyciel nie pokrywał tych kosztów z własnej kieszeni - stwierdziła minister.
Samorządy dostaną dodatkowe pieniądze dla nauczycieli dojeżdżających do ucznia?
Kiedy mamy niż demograficzny, musimy dbać o dziecko, oczywiście troszcząc się o nauczyciela - powiedziała minister Anna Zalewska (fot.pixabay.com)

Zalewska była proszona w Programie I Polskiego Radia o komentarz do artykułu w "Dzienniku Gazecie Prawnej", która napisała, że od września gminy będą zmieniać zbiorcze gimnazja w mniejsze szkoły podstawowe. A - zauważa gazeta - skromne placówki, to mniej godzin dla nauczycieli, co oznacza, że nauczyciele będą musieli uczyć w kilku szkołach, by mieć pełny etat.

"Mówimy jednoznacznie rodzicom i nauczycielom: nie dowozimy dzieci do nauczyciela, tylko nauczyciel dojeżdża do dziecka. Żyjemy w XXI wieku, szkoła ma być bezpieczna, blisko ucznia" - powiedziała Zalewska. Jak dodała, obecnie prawie 30 proc. nauczycieli nie ma pełnego etatu, szczególnie w gimnazjach.

Szefowa MEN zapewniła, że rozmawia z samorządowcami o sprawie, którą opisał "Dziennik Gazeta Prawna". "Oni (samorządowcy) w tej chwili pracują na różnego rodzaju warsztatach nad subwencją i nowymi mechanizmami w subwencji oświatowej na 2018 rok" - zaznaczyła. Jak dodała, być może "trzeba będzie wymyślić dodatkowe pieniądze dla samorządu, który będzie wypłacał np. delegacje (dla nauczycieli), po to, żeby nauczyciel nie pokrywał tych kosztów z własnej kieszeni".

Czytaj też: Wszystkie podręczniki dla szkoły podstawowej będą darmowe

"Kiedy mamy niż demograficzny, musimy dbać o dziecko, oczywiście troszcząc się o nauczyciela" - przekonywała Zalewska.

Pytana o wyniki sondażu, według którego połowa Polaków nie ma pojęcia, o co chodzi w reformie edukacji, Zalewska zauważyła, że prawie 90 proc. Polaków wie jednak, że taka reforma jest. "Przyjmuję z pokorą tę informację, jeszcze bardziej intensyfikujemy pracę nad komunikowaniem się" - podkreśliła. Jak dodała, "od końca listopada 2016 roku w każdej szkole w Polsce jest informator z założeniami reformy i najtrudniejszymi pytaniami, ale również z informacjami, gdzie nas znaleźć".

Zgodnie z reformą edukacji w miejsce obecnie istniejących wprowadzone zostaną 8-letnie szkoły podstawowe, 4-letnie licea ogólnokształcące, 5-letnie technika i dwustopniowe szkoły branżowe. Gimnazja zostaną zlikwidowane. Zmiany rozpoczną się od roku szkolnego 2017/2018.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bójcie się wszyscy! Skoro pani minister mówi "trzeba będzie wymyślić dodatkowe pieniądze dla samorządu" a jednocześnie mówi "nie zwiększymy kwoty części oświatowej subwencji ogólnej" to zapowiada się niezły pasztet.

samorządowiec, 2017-02-27 12:37:57 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE