Samorządy narzekają na oświatowy chaos

Zmiany w projekcie nowelizacji Karty nauczyciela są niesatysfakcjonujące i różnią się od projektu samorządowego, szczególnie co do źródła finansowania urlopów dla poratowania zdrowia, pensum i zmian w systemie awansu zawodowego.

„Opiniując projekt nowelizacji Karty nauczyciela w wersji rządowej przyjęliśmy zasadę mniejszego zła mając świadomość, że zmiany dalej idące nie będą w najbliższych latach możliwe, ponieważ nie ma obecnie istotnej siły politycznej, która proces modernizacji statusu zawodowego nauczycieli mogłaby kontynuować" - czytamy w stanowisku Związku Gmin Wiejskich RP.

Samorządowcy uznają fakt powstania projektu rządowego nowelizacji tej ustawy, opartego na postulatach samorządowych za przejaw skuteczności długotrwałych i uporczywych działań.

„Nie znaczy to jednak, że nie należy podejmować dalszych starań o pełniejszą nowelizacje prawa oświatowego w zmieniającym się otoczeniu cywilizacyjnym i politycznym" - dodają.

Obecnie uwaga samorządów gminnych, także wiejskich i wiejsko-miejskich skupiona jest na wdrażaniu znowelizowanej ustawy o systemie oświaty w części dotyczącej wychowania przedszkolnego.

„Z przykrością stwierdzamy, że także w tym przypadku zignorowanie uwag samorządów do projektu nowelizacji ustawy doprowadza do wielu konfliktów, w niektórych przypadkach wręcz do chaosu. Wysokość dotacji z budżetu państwa na wykonanie nowych zadań w zakresie wychowania przedszkolnego realizowanych przez gminy w założeniach uwzględnia różnicę pomiędzy rzeczywistą ceną godzin ponad 5-godzinną podstawę programową, a obecną „złotówkową", czyli kwotę utraconych dochodów (w każdym samorządzie inną przy równej dotacji) oraz nakłady potrzebne na rozwój wychowania przedszkolnego, pod którym to pojęciem rozumiano zwiększenie liczby miejsc w przedszkolach wobec gwarantowanej ich dostępności dla kolejnych rodziców w najbliższych latach. Nie brano z całą pewnością pod uwagę finansowania przez gminy z tej dotacji całej gamy zajęć dodatkowych" - czytamy w stanowisku związku.

Według ZGW RP tłumaczenie ministra edukacji narodowej, że dotacja pokryje różnicę między dotychczasową ceną dodatkowych godzin w przedszkolach publicznych, a tę „złotówkową", zwielokrotni miejsca w przedszkolach oraz że wystarczy na zajęcia z rytmiki, plastyki, angielskiego, a także te związane z dowożeniem przedszkolaków i pozwoli na zwiększenie dotacji dla przedszkoli niepublicznych jest wątpliwe.

„Jest to kolejny drastyczny przypadek nałożenia nowych zadań bez zapewnienia odpowiednich środków finansowych na ich wykonanie. Ponadto, realizując zasadę szczególnie pojętej równości, nie pozwala się rodzicom na dofinansowanie zajęć dodatkowych w przedszkolach publicznych, praktyki akceptowanej przez rodziców i dyrekcje przedszkoli z pożytkiem dla rozwoju dzieci" - twierdzi związek.

Stanowisko związku publikujemy w dziale multimedia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.