Sejm: Rodzice chcą zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Zdania posłów są podzielne

Kluby PO i PSL opowiedziały się za odrzuceniem w pierwszym czytaniu obywatelskiego projektu znoszącego obowiązek szkolny dla 6-latków i przywracającego rodzicom prawo do decydowania, kiedy dziecko rozpocznie naukę. Za dalszą pracą nad projektem są PiS i SLD oraz KPSP.
Sejm: Rodzice chcą zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. Zdania posłów są podzielne
Obowiązek szkolny dla dzieci 6-letnich jest tylko w 13 z 27 krajów Unii Europejskiej (fot.flickr.com/Jeffrey Pott)

Głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu - w czwartek rano.

"Dajcie nam, rodzicom, wybór. Nie prosimy o przywileje, nie prosimy o pieniądze. Nie prosimy o nic więcej, tylko o to, byście uszanowali nasze konstytucyjne prawo do decydowania o edukacji naszych dzieci" - mówiła w imieniu przedstawicieli inicjatywy legislacyjnej Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców.

Powołując się na dane z raportu Eurostatu, podała, że obowiązek szkolny dla dzieci 6-letnich jest tylko w 13 z 27 krajów Unii Europejskiej. Podkreśliła, że w pozostałych krajach do szkoły idą siedmiolatki, a w przypadku dzieci młodszych o rozpoczęciu przez nie nauki decydują rodzice.

Przypomniała, że 1 września tego roku do I klas pójdą w Polsce obowiązkowo dwa roczniki. Chodzi o dzieci 6-letnie z całego rocznika 2009 i dzieci 7-letnie urodzone w drugiej połowie 2008 r. Elbanowska zwróciła uwagę, że są to dwa najliczniejsze roczniki w ostatnich latach.

Jak zaznaczyła, wie, że niektórzy posłowie będą mówili, iż można odroczyć obowiązek szkolny. Uprzedzając te wypowiedzi, podkreśliła, że rodzice mają problem z uzyskaniem w poradniach psychologiczno-pedagogicznych odroczeń od obowiązku. Według niej psychologowie boją się wydawać takie odroczenia, gdyż są na nich naciski "z góry" i od samorządów.

W czasie swojego prawie półtoragodzinnego wystąpieniu Elbanowska pokazywała m.in. szkolne prace dzieci. Przekonywała, że 6-latki nie są przygotowane psychofizycznie do nauki w szkole. "Dzieci w tym wieku chcą się bawić" - podkreśliła.

"Zawracaniem kijem Wisły" - tak Katarzyna Hall (PO) nazwała pomysł powrotu do proponowanej w projekcie zasady, że to rodzice mają decydować, w jakim wieku dzieci rozpoczną naukę. Odnosząc się do innych zapisów projektu, np. obowiązku dowożenia dzieci do przedszkoli, podkreśliła, że są one kosztochłonne.

"Zmiana dotycząca 6-latka w polskim systemie edukacji jest wdrażana z różnymi trudnościami" - przyznała Hall, przedstawiając stanowisko swojego klubu. "Ale zmiana ta spowodowała wielką mobilizację, by polska szkoła była miejscem bardziej przyjaznym dla małych dzieci" - podkreśliła posłanka, opowiadając się za odrzuceniem projektu w pierwszym czytaniu.

Obowiązujących rozwiązań w sprawie 6-latków bronił też poseł koalicyjnego PSL Henryk Smolarz. Jak podkreślił jest zadowolonym rodzicem Piotrusia, który zaczynał szkołę jako 6-latek. "Zadowolonym, że taką szansę dzieciom stworzyliśmy" - dodał. Również on poinformował, że jego klub będzie za odrzuceniem inicjatywy obywatelskiej.

Kluby PiS i SLD i KPSP poparły obywatelski projekt. "Jesteśmy za obywatelskim projektem. Jesteśmy z wami" - tymi słowami Sławomir Kłosowski (PiS) zwrócił się do przedstawicieli komitetu inicjatywy obywatelskiej. "Jesteśmy za wszystkimi propozycjami ze wszystkich obszarów, jakie zostały zaproponowane w projekcie" - oświadczył.

Poseł PiS przypomniał, że jego ugrupowanie od początku było przeciwne obniżeniu wieku obowiązku szkolnego z siedmiu do sześciu lat. Zadeklarował, że w przypadku odrzucenia przez Sejm projektu, jego ugrupowanie po wygraniu wyborów parlamentarnych i objęciu rządu wprowadzi w życie wszystkie zapisy obywatelskiego projektu.

 


KOMENTARZE (11)ZOBACZ WSZYSTKIE

Dlaczego pchają rodziców do kombinowanoi. To ich dzieci i ich swobodny wybór kiedy dziecko do szkoły posłać. Jeżeli ktoś odbiera im to podstawowe prawo do decydowania (o zgrozo) o własnych dzieciach przegonić go i wybrać tych którzy nie odmówią rodzicom prawa do decydowania o własnych dzieciach. Na ...szczęscie mamy internet. Niech któraś łajza odważy się odebrać to prawo rodzicom. Zobaczymy gdzie spędzi kolejną kadencję. Szacunek dla Elbanowskich. Wiem że to tytaniczna praca ale ktoś musi tą pracę wykonać bo inaczej niczego nie da się osiądnąć. W Sejmie rządzą lobbyści, partykularne interesy i pieniądze. Kto się tam dziećmi przejmuje. Oni dla sswoich guwernera wynajmą i za granicą wykształcą. Motłoch najlepiej od 15 roku do sprzeda bych w obce ręce fabryk zyski właścicielom nakręcać i podatki państu płacić aby było co trwonić rozwiń

pllo, 2015-03-28 17:25:35 odpowiedz

Do obserwacja: jest tylko taki problem, że staje się to coraz trudniejsze, bo poradnie wydłużają terminy od nadmiaru zgłoszeń i są naciskani przez władze zwierzchnie by ograniczać odroczenia, a wiadomo jak to działa!! Rodzic powinien mieć prawo decyzji sam, bez tracenia czasu w poradniach...... rozwiń

elka, 2015-03-28 13:05:23 odpowiedz

Do alex: no właśnie, nikt nie zmieni programu klas 4, bo książki są gotowe.... ale przyjdą do tych klas dzieci młodsze i słabiej przygotowane... i będzie problem, ile nauczyciele się nasłuchają, że źle uczą.... a za kilka lat jakiś "wybitny specjalista" za grube pieniądze, zauważy wresz...cie problem i znów będzie reformował te reformy... rozwiń

ewa, 2015-03-28 11:53:25 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE