Sklepiki szkolne, MEN, będą zmiany w przepisach dotyczących żywienia w szkołach

Postulaty zgłaszane przez dyrektorów szkół i przedszkoli w związku z wprowadzeniem w placówkach zakazu sprzedawania i podawania "śmieciowego" jedzenia zostały przekazane do Ministerstwa Zdrowia - poinformowała w poniedziałek minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska.
Sklepiki szkolne, MEN, będą zmiany w przepisach dotyczących żywienia w szkołach
Drożdżówki stały się symbolem dyskusji o żywieniu w szkołach

Od początku nowego roku szkolnego, obowiązują przepisy, zgodnie z którymi firmy prowadzące sklepiki szkolne nie mogą sprzedawać w nich tzw. śmieciowego jedzenia.

Wprowadzono też wymagania dotyczące posiłków przygotowywanych w stołówkach szkolnych i przedszkolnych. Dlatego minister edukacji wystąpiła do dyrektorów szkół i przedszkoli o informacje dotyczące funkcjonowania nowych przepisów. W ubiegłym tygodniu upłynął termin na zebranie ich przez kuratorów oświaty.

"Przekazaliśmy wszystkie zebrane ze szkół i przedszkoli informacje do Ministerstwa Zdrowia. Jak minister Marian Zembala wróci z posiedzenia rządu, będę umawiała się z nim na spotkanie. Nie mogę zagwarantować państwu dnia, kiedy to nastąpi" - powiedziała Kluzik-Rostkowska pytana przez dziennikarzy o spotkanie z szefem resortu zdrowia.

Zaplanowane na wtorek posiedzenie Rady Ministrów ma odbyć się w Szczecinie. Minister edukacji powiedziała dziennikarzom, że sama nie będzie w nim uczestniczyć z powodu obowiązków związanych z przypadającym w tym tygodniu Dniem Edukacji Narodowej. Poinformowała, że w jej zastępstwie w posiedzeniu rządu uczestniczyć będzie wiceminister.

Zdrowe, ale niezmaczne

Mówiąc o wnioskach wynikających z informacji od dyrektorów, Kluzik-Rostkowska podzieliła je na dwie grupy. Jak wyjaśniła, jedna z nich dotyczy stołówek - powiedziała, że dzieci są tak przyzwyczajone do tego, że ziemniaki i inne potrawy są słone, że niechętnie to jedzą to, co podawane jest w stołówkach, choć jest to zdrowe.

"Trzeba to uszanować, zastanowić się jak pogodzić to, co zdrowe z tym, żeby dzieci to jadły" - zaznaczyła minister.

Druga grupa problemów i postulatów dotyczy sklepików szkolnych i ich oferty. "Główne zastrzeżenia do przepisów dotyczą tego, że w hurtowniach nie ma produktów, które można w sklepikach sprzedawać. Sklepikarze postulują również, by produkty, które mogą być sprzedawane w szkołach, były specjalnie oznakowane" - powiedziała minister.

Podkreśliła, że "gospodarzem" przepisów dotyczących jedzenia w szkołach i przedszkolach jest minister zdrowia, gdyż to jego ustawą Sejm zobowiązał do wydania rozporządzenia określającego, co dzieci i młodzież mogą jeść w placówkach oświatowych.

Na początku października Kluzik-Rostkowska poinformowała media, że rozpoczęła +negocjacje+ z Zembalą na temat powrotu doszkół zakazanych obecnie drożdżówek oraz kawy dla pełnoletnich uczniów i nauczycieli.

Drożdżówki wrócą do szkół

W poniedziałek była pytana, czy weźmie udział w ogłoszonym na jednym z portali społecznościowych "Ogólnopolskim dniu jedzenia drożdżówek". "A jest taki dzień? Sama jestem zwolenniczką powrotu drożdżówek do szkół, mogę, więc tylko uczniom życzyć smacznego" - odpowiedziała.

Pytana była też o czwartkową wypowiedź wiceminister zdrowia Beaty Małeckiej-Libery, która odpowiadając posłom, powiedziała, że drożdżówki będą mogły wrócić do szkół pod warunkiem, że będą z pełnoziarnistej mąki, słodzone miodem i bez środków spulchniających.

"Pani minister Małecka-Libera jest odpowiedzialna za to rozporządzenie. Sami więc rozumiecie, że rozmowy z Ministerstwem Zdrowia nie będą łatwe" - powiedziała Kluzik-Rostkowska. Zaznaczyła, że nie wyobraża sobie drożdżówki z ciemnej mąki.

 


KOMENTARZE (11)ZOBACZ WSZYSTKIE

Na sklepiki-szkolne.pl jest cały asortyment do sklepików

Kasia, 2016-02-05 23:54:49 odpowiedz

to niezgodne z konstytucją że dorosła młodzież nie może decydować co ma jeść a co nie.

Anna Tokarska, 2016-01-26 20:22:09 odpowiedz

Ludzie kochani, kto nami rządzi.W szkole nie ma pepsi ale maszyna w ośrodku sportu już tak.Dzieci chodzą przecież na wf to sobie kupią.I po co te zakazy.One uderzają tylko w małe sklepiki szkolne.Tylko tutaj dziecko nie kupi ulubionej słodkiej bułki, poza budynkiem szkoły kupi nawet kebaba który w o...statnich miesiącach urusł do rozmiaru XXL.
Zacznijmy jednak od początku. Dziecko w szkole przebywa ok.185 dni w roku.Pozostałe to wakacje, ferie, święta. Ma do wykorzystania ok 20zł miesięcznie.Przewarzni kupowało jakąś
bułkę, picie, batona i to nie codziennie.Większą część roku spędzają w domu pod okiem rodziców więc po co takie restrykcyjne zakazy.

rozwiń

Wanessa Mikołajczyk, 2016-01-05 20:43:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE