Sławomir Broniarz zarzuca kłamstwa autorom reformy edukacji. "Kłamstwo powtarzane sto razy nie staje się prawdą"

Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, przedstawiał w Sejmie wniosek o poddanie pod referendum ogólnokrajowe reformy edukacji.
Sławomir Broniarz zarzuca kłamstwa autorom reformy edukacji. "Kłamstwo powtarzane sto razy nie staje się prawdą"
Sławomir Broniarz (fot. Sejm/twitter)

Sławomir Broniarz na początku wystąpienia poprosił o to, by jego miejsce mogła zająć Dorota Łoboda z ruchu Rodzice Przeciw Reformie Edukacji. Marszałek Sejmu Joachim Brudziński nie wyraził na to zgody. 

- Zrobiono wszystko, aby opóźnić rozpatrywanie wniosku o referendum. Dopiero dziś (20 czerwca) o godz. 10 dostaliśmy informację, że mamy stawić się w Sejmie. Tak zostaliśmy potraktowani. Rodzi się pytanie, czy zasługujemy, by traktować nas jako zapchajdziurę, bo wypadło coś z porządku obrad? - pytał na początku wystąpienia Sławomir Broniarz. 

Zastanawiał się, czy opóźnianie rozpatrywania wniosku nie wynika ze strachu przed liczną obecnością reprezentacji rodziców w Sejmie lub strachu PiS przed porażką. 

Jak mówił, Polacy podpisani pod referendum ws. reformy oświaty wiedzą, że zmiany w edukacji są konieczne, ale nie akceptują trybu, tempa i zakresu zmian, które, jak twierdzi, trudno nazwać reformą. 

Zarzucił też autorom reformy edukacji kłamstwa:

1. Reforma była konsultowana.

2. Dzieci nie zauważą zmian.

3. Nowoczesna podstawa programowa. 

4. Gimnazja się nie sprawdziły.

5. Reforma wyrównuje szanse edukacyjne.

6. Żaden nauczyciel nie straci pracy.

7. Reforma jest bezkosztowa.

Według Sławomira Broniarza rodzice i uczniowie występowali tylko w nazwie debat, faktycznie nie brali udziału w konsultacjach. Odnosząc się do drugiego kłamstwa, przypomniał PiS, że troszczyło się o dzieci, gdy te miały 6 lat, a zapomniało o nich dzisiaj.

"Gdzie Państwa troska dzisiaj? Zafundowaliście rok niepewności, a kolejne nie będą lepsze. Nie chcą Państwo ratować dzieci? To te same dzieci, tylko o kilka lat starsze. W ogóle nie bierzecie pod uwagę faktu, że młodzież ma prawo głosu. Czasy, kiedy dzieci głosu nie miały dawno minęły. Brak zabrania głosu w debacie będą państwu pamiętali. To zła lekcja demokracji - mówił prezes ZNP.

Miał także szereg uwag do podstawy programowej. Jak mówił, MEN utajniło autorów podstawy programowej. "Nie wiadomo, kto stoi za kluczowym dla systemu oświaty dokumentem" - mówił. 

Odnosząc się do likwidacji gimnazjów, Sławomir Broniarz przytaczał sukcesy polskich gimnazjalistów. "Skazujecie młodych Polaków na gorszą pracę i niższe zarobki" - stwierdził. Zauważył też, że reforma nie zmniejszy agresji w szkołach, bo ta nie występuje w gimnazjach, a szkołach podstawowych.

Odniósł się także do finansowania reformy oświaty. Jak mówił, początkowo mówiono, że zmiany nie będą obciążeniem dla gmin. Teraz mówi się o coraz wyższych kwotach. 

Przed Sejmem, zanim rozpoczęto debatę nad wnioskiem o referendum, odbyła się pikieta zorganizowana przez koalicję "Nie dla chaosu w szkole". Grupa osób skandowała: "Precz z deformą edukacji". Jak mówili uczestnicy pikiety, przyszli przed Sejm by wykrzyczeć swoje niezadowolenie, pokazać swój sprzeciw wobec zmian, które źle wpłyną na szanse edukacyjne dzieci, gdyż cofają one polską edukację do czasów PRL.

Z inicjatywą przeprowadzenia ogólnokrajowego referendum ws. reformy edukacji wystąpił Związek Nauczycielstwa Polskiego. Pod koniec stycznia zawiązał się komitet referendalny, w którego skład weszli przedstawiciele partii politycznych, stowarzyszeń, organizacji i ruchów społecznych. Pytanie referendalne, pod którym zbierano podpisy, brzmi: "Czy jest Pani/Pan przeciw reformie edukacji, którą rząd wprowadza od 1 września 2017 roku?".

Wniosek wraz z podpisami złożono w Sejmie 20 kwietnia. Zgodnie z konstytucją, referendum ogólnokrajowe ma prawo zarządzić Sejm lub prezydent za zgodą Senatu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE