Spółdzielnie uczniowskie w szkołach?

Posłowie SLD chcą, by kwestie dotyczące istnienia i działania spółdzielni uczniowskich były regulowane ustawą.
Spółdzielnie uczniowskie w szkołach?

Posłowie przygotowali projekt w tej sprawie. Połączone sejmowe komisje edukacji i gospodarki opowiedziały się w czwartek za odrzuceniem tego projektu. - Choć spółdzielnie uczniowskie nie mają znaczenia dla aktualnej pozycji spółdzielni w gospodarce rynkowej, to są bardzo ważne z punktu widzenia wychowawczego i dydaktycznego - mówił w imieniu posłów-wnioskodawców Wiesław Andrzej Szczepański (SLD). Przypomniał, że spółdzielnie uczniowskie mają bogatą tradycję w Polsce.

Pierwsza polska spółdzielnia uczniowska powstała w Pszczelinie w zaborze rosyjskim w 1900 roku. Jej założycielką była nauczycielka i wybitna działaczka oświatowa Jadwiga Dziubińska. Przed II wojną światową były ruchem wręcz masowym. Po wojnie były reaktywowane i licznie działały do okresu transformacji. Wiele spółdzielni uległo likwidacji, a szkolne sklepiki prowadzone przez nie wyparli prywatni sprzedawcy. Obecnie spółdzielnie uczniowskie działają jako organizacje pozaszkolne. Swoje statuty opierają na wzorze opracowanym przez Krajową Radę Spółdzielczą.

Według Szczepańskiego, po to, by spółdzielnie uczniowskie mogły znów prężnie rozwijać swoją działalność, potrzebne jest ustawowe uregulowanie prawnych kwestii związanych z ich działaniem.

Zgodnie z przygotowanym przez posłów projektem, spółdzielnie mogłyby być zakładane we wszystkich typach szkół publicznych i niepublicznych. Członkami spółdzielni mogliby być uczniowie, którzy ukończyli 10 lat. Do założenia spółdzielni potrzebnych będzie nie mniej niż pięciu uczniów i zgoda rady szkoły udzielona na wniosek jej dyrektora. Nadzór nad spółdzielnią sprawowałby nauczyciel wyznaczony przez dyrektora.

Jak czytamy w projekcie, "celem spółdzielni uczniowskiej jest popularyzacja w środowiskach spółdzielczych idei i wiedzy o spółdzielczości, kształtowanie umiejętności życia i działania w zbiorowości społecznej, rozwijanie u uczniów szkoły lub wychowanków placówki cech zaradności i przedsiębiorczości oraz przygotowania ich do życia obywatelskiego w warunkach demokracji".

W projekcie zapisano, że przedmiotem działalności spółdzielni uczniowskiej mogłoby być m.in. nabywanie i wytwarzanie oraz sprzedaż na terenie szkoły artykułów służących zaspokajaniu potrzeb uczniów i pracowników szkoły, uprawa roślin i chów drobnego inwentarza, zbieranie runa leśnego i surowców wtórnych oraz ich sprzedaż, podejmowanie działań na rzecz ekologii i środowiska lokalnego, organizowanie imprez kulturalnych, turystycznych i sportowych.

Spółdzielnia uczniowska mogłaby też prowadzić szkolną kasę oszczędności pod opieką i we współpracy ze spółdzielczą kasą oszczędnościowo-kredytową, bankiem spółdzielczym albo innym bankiem.

Jak powiedziała wiceminister edukacji Krystyna Szumilas, mimo że rząd co do zasady popiera spółdzielczość wśród dzieci i młodzieży, to projekt SLD ocenia negatywnie. Przypomniała, że zgodnie z polskim prawem osoby, które nie ukończyły 13 lat, nie mają zdolności do czynności prawnych, są też zbyt młode, by je obciążać kwestiami związanymi z funkcjonowaniem spółdzielni.

Wiceminister zwróciła uwagę, że w projekcie nie określono odpowiedzialności za zobowiązania spółdzielni w przypadku jej niewypłacalności ani zakresu odpowiedzialności nauczyciela opiekuna spółdzielni.

Argumenty Szumilas poparł poseł Marek Zieliński (PO). Zaproponował wprowadzenie tematyki spółdzielni uczniowskich do projektu ustawy prawo spółdzielcze, nad którym pracuje Sejm, oraz złożył wniosek o odrzucenie projektu SLD.

Za wnioskiem głosowało 28 posłów, ośmioro było przeciw, siedem osób wstrzymało się od głosu.

Ostatecznie o losie projektu poselskiego zdecyduje Sejm na posiedzeniu plenarnym.


 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE