Sprawdzali wynik matury. Stracili szansę na wymarzone studia

Rzecznik Praw Obywatelskich (RPO) zajął się sprawą maturzystów, którzy odwołali się od wyniku egzaminu maturalnego. Przez to nie mieli możliwości wziąć udziału w pierwszych turach rekrutacji na studia. Jego zdaniem narusza to równy dostęp do edukacji wyższej.

Sprawdzali wynik matury. Stracili szansę na wymarzone studia
Do tej pory z możliwości odwołania się od wyniku egzaminu do KAE skorzystało ok. 700 zdających (fot. pixabay.com)

• Rzecznik Praw Obywatelskich zareagował na skargę maturzystów, którzy odwołali się od wyniku egzaminu. 

• Kiedy czekali na decyzję Komisji minął termin rekrutacji na studia w pierwszej turze. W wielu przypadkach młodzi ludzie stracili więc szansę na rozpoczęcie w tym roku nauki na wymarzonym kierunku. 

• Do tej pory na odwołanie się od wyniku egzaminu do Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego zdecydowało się ok. 700 zdających. Kolejne wnioski cały czas spływają. 

*****

Do RPO zgłaszają się absolwenci szkół średnich, którzy mieli problem z terminowym złożeniem świadectwa maturalnego podczas pierwszej tury naboru na studia wyższe. Kłopoty pojawiały się w sytuacji, gdy praca maturalna została błędnie sprawdzona przez komisję egzaminacyjną, a podczas odwołania maturzyście udało się przekroczyć 30 proc. próg, który wymagany jest do zdania egzaminu bądź też zdający otrzymali dodatkowe punkty.

W takich przypadkach wydawano świadectwo dojrzałości, bądź też anulowano dotychczasowy dokument i wystawiano nowy, uwzględniający lepszy wynik. 

Z informacji, jakie trafiły do RPO wynika, że już po zakończeniu procedury odwoławczej i wydaniu ponownego świadectwa, maturzyści nie mieli możliwości złożenia wymaganego dokumentu, w terminie wyznaczonym przez uczelnianą komisję rekrutacyjną, ponieważ uczelnie układając kalendarz rekrutacji, nie brały często pod uwagę absolwentów z poprawionym wynikiem egzaminu maturalnego.

Czytaj więcej: Łódzki magistrat chce pomóc 270 osobom, które w związku z reformą stracą pracę w oświacie

- Niezagwarantowanie takim absolwentom możliwości wzięcia udziału w rekrutacji na studia może stanowić naruszenie równego dostępu do edukacji wyższej - uważa Stanisław Trociuk, zastępca Adama Bodnara, który podpisany jest pod wystąpieniem skierowanym do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. 

O komentarz zapytaliśmy dra Marcina Smolika, dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. - Powołując w zeszłym roku Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego w przepisach uwzględniono sytuację dotyczącą rekrutacji na studia - podkreśla. I jak wyjaśnia chodzi o artykuł 169 ust. 2a ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym.

Dowiemy się z niego, że senat uczelni podczas ustalania uchwały określającej warunki, tryb oraz termin rozpoczęcia i zakończenia rekrutacji, uwzględnia możliwość przeprowadzania rekrutacji uzupełniającej dla absolwentów, którzy ubiegali się o przyjęcie na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie na danym kierunku studiów na rok akademicki, na który jest przeprowadzana rekrutacja, oraz których wynik egzaminu maturalnego z danego przedmiotu lub przedmiotów został podwyższony w wyniku odwołania, o którym mowa w art. 44zzz wgląd do pracy egzaminacyjnej i weryfikacja sumy punktów ust. 7 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty.

Dlaczego tak się nie dzieje, mimo zapisu w ustawie? To właśnie wyjaśnia RPO. 

Czytaj więcej: Szykuje się wielki protest ws. reformy edukacji. Plan już jest

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

I pewnie to wszystko wina PiS, a generalnie jednego człowieka - Jarosława Kaczyńskiego. No może jeszcze współwinni są Antoni Macierewicz i Patryk Jaki, a może też jeszcze Zbigniew Ziobro. :-)))) Opozycja wykorzystała już wszystkie zabawki ze swojej infantylnej piaskownicy???? Rzecznik, zamiast robi...ć niepotrzebne "zadymy" powinien się już dawno poddać do dymisji i wszyscy dobrze wiemy dlaczego. Bo taki urząd, wytwór ustroju socjalistycznego jest nam, jak widać w Polsce niepotrzebny, a rozbudowane struktury tej instytucji, zatrudniającej w większości PO-wskich pierdzistołków generuje dodatkowe koszty. Tak się rozbudowali za czasów poprzednich rządzących, którzy poupychali tu spuściznę z PO-wskich ministerstw (np. z Ministerstwa Spraw Zagranicznych za Sikorskiego), że mają w Warszawie już dwie siedziby. Utrzymujemy armię nic nie robiących leni. PiS do roboty!!!! Zwolnić tę całą armię pierdzistołów, którzy nie dość, że nic nie robią, generują olbrzymie koszty, to jeszcze szczekają obrzydliwymi gębami. rozwiń

cięcie kosztów, 2017-09-01 09:35:56 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE