Subwencja oświatowa ma same wady

Subwencja oświatowa ma dzisiaj same wady. Środki trafiają do samorządów bez uwzględnienia, czy gminy są bogate czy biedne - twierdzi Wojciech Misiąg w swoim wystąpieniu "System finansowania oświaty - krytyczna analiza istniejących uregulowań".
Subwencja oświatowa ma same wady

- Musimy zastanowić się nad tym, jak sprawnie zorganizować system finansowania oświaty, co oznacza finansowanie oświaty samorządowej, a jednocześnie należy pamiętać, że przy podejmowaniu decyzji odnośnie do finansowania oświaty we wszystkich samorządach toczy się gra pomiędzy wydatkami na oświatę, gospodarkę komunalną i – w gorzej zorganizowanych gminach – wydatkami na administrację. W skali całego samorządu oświata pochłania około 30 proc. budżetów, ale są i takie jednostki samorządu terytorialnego, w których udział w budżecie wydatków na oświatę sięga 80proc. W ich wypadku, jak wygląda finansowanie edukacji, tak wygląda cały budżet i całe finanse samorządu - twierdzi Misiąg.

Uważa, że w Polsce mamy zróżnicowanie dochodów jednostek samorządu terytorialnego na obywatela wynoszące prawie 40:1, a po odrzuceniu
gmin o skrajnie wysokich dochodach – około 8:1. Są więc gminy, których dochody na mieszkańca są osiem razy większe niż w gminach najbiedniejszych. W odniesieniu do najbardziej kosztownego zadania publicznego, jakim jest prowadzenie szkół, decydujemy się na jego finansowanie w taki sam sposób dla wszystkich gmin, niezależnie od ich potencjału dochodowego.

- Ogromna część środków, które z budżetu państwa trafiają do gmin, jest tam kierowana, według mechanizmu nieuwzględniającego tego, że są gminy bogate i biedne. Co to dalej oznacza? Z całej tej puli transferu z budżetu państwa do jednostek samorządu terytorialnego tylko około 10 proc. stanowią środki finansujące mechanizmy wyrównawcze, niwelujące różnice potencjału finansowego samorządu - twierdzi.

- Subwencja ogólna powinna być przede wszystkim mechanizmem wyrównawczym. To powinno oznaczać, w ogromnym uproszczeniu i skrócie, taką sytuację, w której dla poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego wylicza się potencjał finansowy, a subwencję ustala się w wysokości wynikającej z różnicy obiektywnie określonych kosztów wykonywania zadań publicznych i wielkości „własnego” potencjału dochodowego bardzo w Polsce zróżnicowanego - mówi wizeprezes NIK.

Według Misiąga problemem jest też wewnętrzna konstrukcja subwencji oświatowej, która ze względu na znaczne zróżnicowanie kosztu jednostkowego nauczania na terenach wiejskich i w miastach niesprawiedliwa dla gmin wiejskich. Ponadto Misiąg wskazuje na wadliwie funkcjonowanie systemu „uczniów przeliczeniowych", który sprawia, że samorząd dostaje zwiększoną subwencję na każde dziecko z orzeczeniem o sprzężonej niepełnosprawności, bez względu na to, ile na nie wydaje.

- Ten mechanizm namawia do oszczędzania na tym, na czym nie powinno się oszczędzać - uważa.

Według Misiąga problemem jest też różna liczebność oddziałów oraz fakt, że subwencja oświatowa i system jej naliczania są kompletnie pozbawione elementów oceny jakości edukacji.

 Wojciech Misiąg jest wiceprezesem NIK. Wcześniej pełnił funkcję ministra finansów.

Całość wystąpienia "System finansowania oświaty - krytyczna analiza istniejących uregulowań" znajduje się w publikacji "Samorząd, a edukacja" dostępnej na stronie Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową (zobacz).

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Subwencje dla samorzadow za ostatnie lata:
strona iar.pl/aktualnosci/subwencje.html

Krajowy rozkład liczby gmin oraz średniego wskaźnika dochodowości podatkowej G
strona iar.pl/aktualnosci/2012-04-14_Krajowy_rozklad_gmin_wskaznik_G.html

Demografi
...a obszarow wiejskich:
strona iar.pl/aktualnosci/Demografia_GW.html
rozwiń

iiar, 2012-06-25 01:37:24 odpowiedz

@Horror - każdemu po równo, to jest właśnie komunizm. Dlaczego moje dziecko ma mieć mniejsze szanse edukacyjne, bo w mojej gminie nie ma kopalni, która płaci duże podatki, na które ja się dokładam - płacąc za węgiel. Bardzo rozsądny głos p. Misiąga, aż jestem zaskoczony. Środki na oświatę mają być z...agwarantowane w dochodach JST, subwencja jest przeżytkiem. Jeżeli nie będzie subwencji, gminy nie będą mogły tłumaczyć się, że subwencja jest "za mała". rozwiń

podpisałem, 2012-02-03 18:18:31 odpowiedz

Edukacja nie istnieje na potrzeby samorzadow (nos dla tabakiery) tylko dla uczniow. A ich, i ich szans zyciowych niesionych przez edukacje nie mozemy roznicowac wg tego czy mieszkaja w biednych gminach czy w bogatych.
O ile pamietam, w komunizmie juz nie zyjemy i nie musimy polegac na dobrze
...ustawionym urzedniku, zeby zdecydowal komu damy a komu nie damy.
rozwiń

Horror - edukacja, 2012-02-03 08:21:21 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU