Szkoły muszą uczyć o seksie

Czy trzeba wprowadzić do ramowych planów nauczania w szkołach przedmiot „wiedza o seksualności człowieka” w obowiązkowym wymiarze jednej godziny lekcyjnej tygodniowo?
Szkoły muszą uczyć o seksie

Posłowie Ruchu Palikota przygotowali projekt ustawy o edukacji seksualnej. Projekt wprowadza do ramowych planów nauczania w szkołach przedmiot „wiedza o seksualności człowieka" w obowiązkowym wymiarze jednej godziny lekcyjnej tygodniowo dla uczniów szkół podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych, z wyłączeniem szkół dla dorosłych.

- Dziś nikt już nie ma wątpliwości, że do prawidłowego rozwoju człowieka niezbędna jest realizacja takich potrzeb jak miłość, czułość, pragnienie kontaktu, intymność. Zrozumienie własnej seksualności w młodym wieku i odpowiedzialne podejście do niej, pomaga w budowaniu zdrowych relacji międzyludzkich w przyszłości, jak również kształtuje szacunek dla siebie i innych. Natomiast brak odpowiedniej edukacji w tej dziedzinie, zwłaszcza wśród ludzi młodych, może prowadzić do niepożądanych skutków, takich jak utrwalanie uprzedzeń i stereotypowego postrzegania roli mężczyzny i kobiety, wymuszona lub/i przedwczesna inicjacja seksualna, niechciane ciąże wśród nastolatek, czy zarażenia wirusem HIV - czytamy w uzasadnieniu projektu.

Według badań przeprowadzonych w 2011 r. przez TNS OBOP4 aż 88 proc. Polaków uważa, że zajęcia z wychowania seksualnego w szkole są potrzebne, (3 proc. - „raczej nie", i 3 proc. - „zdecydowanie nie"). Oznacza to, że liczba osób opowiadających się za edukacją seksualną wzrosła w stosunku do roku 2010 r. o 16 punktów procentowych.

Ponadto według badań przeprowadzonych w 2007 r. przez CBOS 84 proc. Polaków uważa, że w szkołach powinny odbywać się zajęcia, na których młodzi ludzie mogliby poznać różne metody zapobiegania ciąży. Według badań przeprowadzonych w 2011 r. przez TNS OBOP4 aż 88 proc. Polaków uważa, że zajęcia z wychowania seksualnego w szkole są potrzebne, (3 proc. - „raczej nie", i 3 proc. - „zdecydowanie nie").

Oznacza to, że liczba osób opowiadających się za edukacją seksualną wzrosła w stosunku do roku 2010 r. o 16 punktów procentowych.

Według autorów projektu, program nauczania powinien zawierać szeroki zakres dostosowanych do wieku i zgodnych z wiedzą medyczną informacji dotyczących seksualności, z uwzględnieniem zagadnień rozwoju fizycznego, relacji międzyludzkich, umiejętności postaw asertywnych, umiejętności stawiania granic, antykoncepcji, a także zapobiegania chorobom przenoszonym drogą płciową.

- Nie można negować faktu, że młodzi ludzie podejmują współżycie seksualne. Zajęcia z edukacji seksualnej są okazją do obalenia wielu mitów i wyjaśnienia wątpliwości. Stosunek ludzi do seksu i własnej seksualności jest ukształtowany przez kulturę. Ciążą więc na nim przesądy, nie zawsze uzasadnione obawy i uprzedzenia. Skutkiem tego bywa często poczucie winy, oraz problemy z budowaniem udanych relacji. Edukacja seksualna odgrywa więc ogromną rolę w kształtowaniu odpowiedzialności, podejmowaniu rozsądnych decyzji życiowych (uniknięciu sytuacji, gdy „dzieci rodzą dzieci"), kształtowaniu szacunku dla siebie i innych - argumentują autorzy projektu.

Dodają, ze alternatywą dla fachowej, nowoczesnej edukacji seksualnej, jest czerpanie przez dzieci wiedzy o seksualności człowieka z internetu, w tym nierzadko ze stron zawierających pornografię.

- Obcowanie z nią w tak młodym wieku może nie tylko rodzić liczne frustracje, problemy psychiczne, ale w przyszłości całkowicie uniemożliwić kształtowanie poprawnych stosunków damsko-męskich, a nawet skłaniać do zachowań o charakterze przestępczym - twierdza posłowie.

Dodają, że w 2009 r. Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton przeprowadziła drogą mailową badanie wśród młodych ludzi dot. edukacji seksualnej w polskich szkołach. Z 637 maili, które otrzymali wynikało, że 39,6 proc. uczniów w ogóle nie miało zajęć poświęconych seksualności.

Z raportów „Pontonu" wynika, że młodzież wciąż wierzy, że np. podczas pierwszego stosunku seksualnego nie można zajść w ciążę, albo porównuje się z aktorami filmów porno i ma wątpliwości, czy ich ciało rozwija się prawidłowo.

- Potwierdza to, że poziom wiedzy na temat ludzkiej seksualności wciąż nie jest dostateczny a zajęcia z „wychowania do życia w rodzinie" nie spełniają swojej funkcji - czytamy w uzasadnieniu projektu.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (9)ZOBACZ WSZYSTKIE

Edukacja seksualna w szkole jest potrzebna ale w odpowiednim wieku - decyzja tu należy do specjalistów tematu oraz na odpowiednim poziomie treśc i forma przekazywania. To nie możebyc godzina zeby kolega czy koleżanka dyrektora zarobiła parę zlotych.

Patryk, 2012-12-11 10:00:42 odpowiedz

Wiedza - przekazywana rzetelnie - jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Wiedza o seksualności człowieka również. Mimo tak wydawałoby się szerokiej dostępności informacji na ten temat, wciąż wśród młodych ludzi pokutuje wiele mitów (jak np. ten, że za pierwszym razem się nie "zajdzie"). I nie cza...rujmy się, że nauka o seksie w szkole spowoduje nagły wzrost liczby ciąż - podawane rzekomo potwierdzające to statystyki nie uwzględniają bowiem faktu, że w krajach, w których to robiono (np. USA) wprowadzenie edukacji seksualnej zbiegło się z rewolucją seksualną. Pewne jest natomiast to, że bez edukacji seksualnej dzieciakom zostaje jedynie internet (w którym różne rzeczy bywają). rozwiń

krzyciel, 2012-11-28 15:36:41 odpowiedz

wg zwolennikow wczesnej edukacji seksualnej zapewne najlepiej aby to robila Doda lub robert biedron z rucha palikota bo jak, podobno, powiadal, najbardziej jest sczesliwy kiedy go d... boli. Jezeli juz sex ,to od niemowłectwa i we wszystkicch jego modnych obecnie przejawach. "Spieszmy sie koch...ac ludzi (w kazdą dziurkę)- tak szybko odchodzą" Jak rzyć panie biedroń? Jak rzyć? (inaczej pisane) Kazik z Sobótki rozwiń

Kazik z Sobiotki, 2012-11-27 13:45:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE