Szkoły niepubliczne wyłudzają dotacje?

Kontrole przeprowadzane przez różne jednostki samorządowe wskazują, że działania szkół niepublicznych w wielu wypadkach mają na celu wyłudzenie pieniędzy publicznych – twierdzi Zarząd Śląskiego Związku Gmin i Powiatów.

O problemie dotyczącego przekazywania i rozliczania dotacji niektórym szkołom niepublicznym pisze w stanowisku Zarząd Śląskiego Związku Gmin i Powiatów.

- W tej sprawie występuje sporo nadużyć, których celem jest wyłudzenie środków publicznych, a podejmowane przez samorządy lokalne działania dotyczące zasadności wypłacania dotacji oraz działania kontrolne dotyczące jej wykorzystania, są przez szkoły niepubliczne podważane i zaskarżane do sądów administracyjnych z powodu braku wyraźnej delegacji ustawowej – wyjaśnia ŚZGiP.

Zarząd wnosi o pilne rozpoczęcie prac nad zmianą w przepisach dotyczących finansowania szkolnictwa niepublicznego.

Obecny stan prawny daje szerokie pole do różnego rodzaju nadużyć, przy jednoczesnym obarczeniu jednostek samorządu terytorialnego obowiązkiem kontroli prawidłowości wykorzystania dotacji i braku przepisów rangi ustawowej, jasno określających obowiązki i uprawnienia organów jst w tym zakresie.

Jak czytamy w stanowisku opracowane przez jst uchwały, zawierające przepisy dotyczące wypłacania dotacji oraz kontroli jej wykorzystania, są przez szkoły niepubliczne podważane i zaskarżane do sądów administracyjnych z powodu braku wyraźnej delegacji ustawowej.

Tymczasem – podkreśla ŚZGiP - kontrole przeprowadzane przez różne jst wskazują, że działania szkół niepublicznych w wielu wypadkach mają na celu wyłudzenie pieniędzy publicznych.

Do najczęstszych praktyk należy m.in.:

*wykazywanie do dotacji uczniów, których obecność w szkole ogranicza się do momentu zapisania i złożenia dokumentów;

*fałszowanie list obecności w celu wykazywania 50% frekwencji lub brak prowadzenia na bieżąco zapisów dotyczących frekwencji w dziennikach;

*przedstawianie przez tzw. "sieciówki” tych samych dowodów księgowych do rozliczenia w różnych gminach na terenie kraju. Sprawy te zgłaszane są
do organów ścigania ale niestety, najczęściej podlegają umorzeniu.

Związek proponuje ustalenie maksymalnej liczebności oddziałów w szkołach niepublicznych dla dorosłych.

Ustalenie maksymalnej liczby kierunków, na jakich jedna osoba może się jednocześnie kształcić, umożliwienie jst gromadzenia na bieżąco (a nie tylko w czasie kontroli) danych o uczniach i prawa do weryfikacji uczniów w różnych szkołach i w różnych gminach za pomocą numeru PESEL – utrudni to kilkukrotne wykazywanie tego samego ucznia.

Zdaniem samorządowców słusznym wydaje się również ustawowe umocowanie jst do wykorzystywania w tym celu narzędzi informatycznych.

Treść stanowiska TUTAJ

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

I jeszcze jeden przekret. Szkoły buduja budynki z dotacji, zalatwiaja lewe faktury ma niby remont. Znam szkoly ktore pobudowaly cale camusy. Wlasnie z dotacji! Nauczycielw zatrudnieni na smieciowkach a wlasciciel kase do.kieszeni

nick, 2016-01-19 21:10:02 odpowiedz

Do Jurek ogórek: Zdecydowanie popieram Twój sposób rozwiązania problemu; sama prowadzę technika dla dorosłych, które wygaszamy z mocy ustawy i uruchamiamy kolejne grupy kursów kwalifikacyjnych w zawodach, na które są chętni słuchacze. Wymaga to zainwestowania środków w niepewny rezultat (refundacj...ę kosztów), ale podjęliśmy ryzyko; pierwsza grupa zdających czeka na egzamin zawodowy i jeśli wszyscy go zaliczą, to dotacja pokryje koszty w 120%. Jedyny typ szkół dla dorosłych, który ostał się w systemie - policealne - rzeczywiście chyba nie ma racji bytu ze względu na przekręty, o których piszecie. Albo częste kontrole, albo zmiana rozporządzenia. Nieustająco dziwi mnie fakt, że tzw. ludzie wiedzą, co się dzieje i znają rozwiązania, a urzędnicy i osoby podejmujące decyzje nie ..... ??? Pozdrawiam. rozwiń

Alka, 2014-06-26 11:39:38 odpowiedz

Witam, Tak jak istnieje mafia paliwowa, tak istnieje mafia szkół niepublicznych. Właściciele znaleźli sobie sposób na wyłudzanie setek milionów z budżetu państwa. Znam trzy szkoły niepubliczne dla dorosłych w jednym mieście. W każdej nauczycielom nie wolno wpisywać nieobecności do dzienników. Frekw...encja na zajęciach wynosi od kilku do kilkunastu procent! W każdej ze szkół, które znam ,ponad 80% słuchaczy powinno zostać skreślonych, gdyż nie spełniają warunku 50% obecności na zajęciach. Ministerstwo i samorządy w całej swojej naiwności myślą, że jakakolwiek szkoła niepubliczna dla dorosłych w Polsce skreśla słuchaczy z powodu nieuczęszczania na zajęcia. Żadna tego nie robi. Dlaczego tolerujecie MAFIĘ SZKÓŁ NIEPUBLICZNYCH!!! Przed zapowiedzianą kontrolą (kontrole są zapowiadane), w każdej niepublicznej szkole dla dorosłych trwa uzupełnianie dzienników i wyprowadzanie dokumentacji. Oczywiście w taki sposób, aby każdy słuchacz miał co najmniej 50% obecności. Wszyscy są zadowoleni, a najbardziej właściciele, którzy zarabiają (kradną ) miliony złotych. Inną sprawą jest handel zaświadczeniami do ZUS PCPR itp. Osoby pobierające świadczenia najczęściej również nie są zainteresowane nauką (dotyczy to jakichś 80% spośród pobierających świadczenia). Zapisują się do szkoły, biorą zaświadczenia , a następnym razem odwiedzają szkołę gdy trzeba zaliczyć semestr i zabrać nowe zaświadzcenie. Kolejna sprawa to handel świadectwami. Osoby, które nie były ani na jednych zajęciach w ciągu czterech czy sześciu semestrów, otrzymują świadectwa ukończenia szkoły średniej. Często są to półanalfabeci. Mógłbym tak pisać i pisać o tym jak niepubliczne szkoły dla dorosłych okradają państwo. Pozdrawiam rozwiń

Any, 2014-06-26 08:22:44 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE