W przedszkolach może zabraknąć pracy dla nauczycieli. Winna ustawa ws. sześciolatków

Od 2014 roku w przedszkolach ubywa dzieci. Nauczyciele i personel pomocniczy obawiają się o swoje miejsca pracy. - To kolejny negatywny skutek rządowej ustawy o obowiązku szkolnym dla 6-latków - twierdzi Solidarność.
W przedszkolach może zabraknąć pracy dla nauczycieli. Winna ustawa ws. sześciolatków
Możliwość przesunięcia miejsc pracy z przedszkoli do szkół leży w gestii samorządów (fot.pixabay.com)

- Brak 6-latków to dla nas poważne zagrożenie. Musimy być przygotowani, że w przedszkolach może zabraknąć pracy. Obawiamy się, że ten problem z roku na rok będzie się pogłębiał - mówi Jolanta Banasińska, dyrektor przedszkola nr 8 w Olkuszu i członek Solidarności.

Od września personel tej placówki będzie wprawdzie pracował w komplecie, ale tylko dlatego, że w miejsce grup 6-latków utworzone zostaną dwa oddziały dla młodszych dzieci.

- Ratują nas trzy- i czterolatki. Ale w innych przedszkolach nie jest tak różowo. W tragicznej sytuacji są placówki wiejskie. Tam liczba dzieci młodszych nie jest na tyle duża, aby uzupełnić brak 6-latków - mówi Banasińska.

Problem znacznego zmniejszenia liczby przedszkolnych oddziałów w całym kraju potwierdza Teresa Misiuk, wiceprzewodnicząca Krajowej Sekcji Oświaty NSZZ Solidarność.

- Możliwość przesunięcia miejsc pracy z przedszkoli do szkół leży w gestii samorządów będących organami prowadzącymi dla placówek oświatowych. Problem w tym, że niektóre z nich chcą oszczędzać na oświacie i nie zamierzają zatrudniać w podstawówkach pracowników przedszkoli. Tu wiele może zdziałać lokalna oświatowa Solidarność. Jesteśmy po to, by ratować ich miejsca pracy i negocjować ich przejścia do szkół. Przecież szkoły też muszą zapewnić 6-latkom właściwą opiekę - podkreśla Misiuk.

Kto do zwolnienia?

Brak w przedszkolu jednego oddziału oznacza utratę pracy przez cztery osoby: dwie nauczycielki, jedną woźną i jedną kucharkę. Jak informuje Teresa Misiuk, o ewentualnych zwolnieniach pracowników przedszkoli z małą liczbą dzieci, decydować będą m.in. ich kwalifikacje, doświadczenie oraz oceny pracy.

Jolanta Banasińska przyznaje, że nie chciałaby stawać przed dylematem: kogo będzie musiała zwolnić w pierwszej kolejności?

- Jeśli będę zmuszona do podjęcia takich decyzji, to na pewno wezmę pod uwagę dodatkowe kwalifikacje. Bo dla przedszkola cenniejszy jest nauczyciel np. z ukończonym kursem logopedii, niż ten, który takiego kursu nie ukończył - przyznaje dyrektor olkuskiej placówki.

Zdaniem Lidii Bankiewicz, nauczycielki z przedszkola miejskiego nr 5 w Jaworznie i przewodniczącej zakładowej Solidarności, pierwsza fala zwolnień uderzy w nauczycieli kontraktowych, z najkrótszym stażem pracy i z niewielkim doświadczeniem.

- Ale o swoje miejsca pracy obawiają się też osoby zatrudnione w niepełnym wymiarze. Z nich najczęściej się rezygnuje - twierdzi pani Lidia. Utraty pracy bardzo boi się też przedszkolny personel pomocniczy.

Stracili na pensum

- Obowiązek szkolny dla 6-latków oznacza także okrojenie etatów nauczycieli z przedszkoli, bo obecność w przedszkolu dzieci z tej grupy wiekowej decyduje o wysokości nauczycielskiego pensum - twierdzi Solidarność. Do 2014 roku z tego tytułu nauczyciele w ramach całego etatu mieli obniżoną liczbę godzin dydaktycznych z 25 do 22 godz.

- Teraz obniżone pensum mają tylko nauczycielki, w których oddziale jest przynajmniej jedno 6-letnie dziecko odroczone od obowiązku szkolnego. Pozostałe, których pensum do tej pory wynosiło 22 godziny dydaktyczne, teraz pracują na okrojonych etatach, czyli mają niższe pensje - wyjaśnia Jolanta Banasińska.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU