W sosnowieckiej szkole nie popływasz

  • www.esosnowiec.pl (Arkadiusz Kaczor)
  • 16-09-2011
  • drukuj
– Za pewnymi sprawami trzeba w tym mieście chodzić, bo jeśli się tego nie robi, to pomysły umierają śmiercią naturalną – mówią sosnowieccy radni.
W sosnowieckiej szkole nie popływasz

Za przykład podają program nauki pływania dzieci w szkołach, który opracowano jeszcze w trakcie minionej kadencji rady miejskiej. Do dziś jednak nie doczekał się realizacji. Dlaczego?

– Program nauki pływania dzieci w szkołach został opracowany jeszcze podczas minionej kadencji rady miejskiej. Pamiętam, że urzędnicy z Wydziału Edukacji przedstawili szczegółowy harmonogram, który uwzględniał nawet to, kiedy która szkoła miałaby korzystać z basenu – mówi radny Karol Winiarski i dodaje: – Roczny koszt takiego programu nie przekraczał 100 tys. złotych, co w obliczu naszych nakładów na edukację jest kwotą bardzo niewielką. Tym bardziej dziwi mnie, że pomysł umarł śmiercią naturalną.

Jak wyjaśniają sosnowieccy urzędnicy, opracowanie do wniosku Komisji Oświaty z lipca i września 2009 r. w sprawie wprowadzenia obowiązkowej nauki pływania dla wybranego rocznika sosnowieckich dzieci, dokonano w oparciu o liczbę uczniów klas pierwszych szkół podstawowych w roku szkolnym 2009/2010, oraz ilość basenów szkolnych i miejskich.

– Opracowania dokonał pracownik Wydziału Edukacji w ramach obowiązków służbowych.

Przyporządkowano szkoły do poszczególnych basenów kierując się liczbą uczniów, siedzibą szkoły oraz wielkością basenu. Uczniowie zostali podzieleni na grupy nie więcej niż 15-osobowe. Z podziału otrzymano 98 grup.

Wyliczono, że do realizacji potrzeba łącznie 2 tys. 548 godzin. Założono, korzystając z doświadczeń realizatorów porównywalnego gminnego programu nauki pływania dla uczniów klas II szkół podstawowych „Zdrowie i sprawność”, że kurs będzie realizowany w ciągu 26 godzin lekcyjnych przez 2 godziny tygodniowo. Godzina pracy instruktora wynosiła 30 zł. Ogólny koszt pracy instruktorów wynosiłby zatem 76 tys. 440 zł. Do tego należy doliczyć koszt transportu oraz ewentualne koszty korzystania z basenów – tłumaczy Teresa Karoń z Wydziału Edukacji Urzędu Miejskiego w Sosnowcu.

Przewodniczący sosnowieckiej Rady Miejskiej Arkadiusz Chęciński uważa, że dotychczasowy brak działań ze strony urzędników w zakresie realizacji programu jest zupełnie niezrozumiały. – Obserwuje się jakiś dziwny opór w tym względzie. Zupełnie nie trafiają do mnie argumenty, które były kiedyś podnoszone, że to rodzice nie są chętni, aby ich dzieci uczestniczyły w programie, bowiem...mogą się przeziębić – twierdzi szef sosnowieckiej Platformy Obywatelskiej.

Jego zdaniem zaniechanie realizacji programu nauki pływania dzieci w szkołach to duży błąd. – Zdecydowanie należy do sprawy wrócić! – podkreśla Chęciński. – Możliwość korzystania z basenu wpływa przecież na ogólny rozwój dziecka – dodaje.

Dlaczego zatem do tej pory uczniowie z sosnowieckich szkół nie mają możliwości uczestniczyć w lekcjach pływania, które chcieli im zafundować miejscy radni? – Bo za pewnymi sprawami, choćby były to najlepsze pomysły, trzeba w tym mieście chodzić. Bez tego się nie obejdzie, bo pamięć co niektórych bywa ulotna. Dlatego pomysły umierają. Pamiętamy jak było z programem wspierania rodzicielstwa zastępczego w naszym mieście. Choć pomysł był dużo bardziej kosztowny niż nauczanie dzieci pływania, to jednak Krzysztof Haładus skutecznie go „wychodził”. Gdyby nie to, śmiem przypuszczać, że pomysł jego autorstwa podzieliłby los nauki pływania – uważa Karol Winiarski.

Urzędnicy odpierają jednak zarzuty. – Program miał małe szanse realizacji ze względu na duże przedsięwzięcie logistyczne, przy jednoczesnym małym zainteresowaniu rodziców, a to rodzice muszą na zajęcia dodatkowe wyrazić zgodę. Do tego dochodzą duże koszty realizacji oraz konsekwencje korzystania z basenów szkolnych i miejskich, tj. przy 3-miesięcznym kursie należy przeznaczyć na naukę pływania wskazanych uczniów 6,5 godziny pracy basenu – odpowiada Teresa Karoń.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przez przypadek w Sosnowcu wiele lat temu chodziłem do szkoły podstawowej i liceum. Bez programów wyborczych i rządowych, bez wyliczania przez radnych że to 2 tys. 548 godzin, bez wniosków o dotacje z UE co tydzień była godzina na pływalni. Dopiero niedawno przyznałem się, jakim oszustem byłem, bo t...akże w niedzielę przychodziłem. Po godzinie wszystkich wypraszano z wody, więc kupowałem bilet do sauny, by tam przeczekać gdy ludzi przeganiano - i moczyłem się cały dzień. A rodzice mieli nadzieję, że księdzem zostanę, skoro idąc na niedzielną mszę po 10 godzinach wracam - i resztę z "tacowego" przynoszę. rozwiń

czarny, 2011-09-16 14:48:08 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE