Wiceministrowie w regionach o posyłaniu 6-latków do szkół

Od września 2014 r. wszystkie 6-latki obowiązkowo rozpoczną edukację szkolną. Do posyłania tych dzieci do szkół zachęcali rodziców w Lublinie i Gorzowie Wielkopolskim wiceministrowie edukacji narodowej Tadeusz Sławecki i Przemysław Krzyżanowski.

"Wszystkie badania potwierdzają, że dzieci w wieku sześciu lat rozpoczynając edukację w pierwszej klasie szkoły podstawowej radzą sobie bardzo dobrze, szczególnie jeżeli chodzi o pisanie i czytanie. () Absolutnie nie ma żadnego okradania dzieciństwa. Podstawa programowa jest tak przygotowana, by dziecko miało czas i na naukę, i na zabawę" - mówił na konferencji prasowej w poniedziałek w Gorzowie Krzyżanowski.

Sławecki natomiast przypomniał, że rok 2013 jest ostatnim, w którym rodzice sami podejmują decyzję o posłaniu 6-latka do szkoły. "Niczego nie narzucamy na siłę. Chcemy rozmawiać ze środowiskiem oświatowym, z rodzicami, aby ten wybór był wyborem świadomym. Każdy rodzic ma prawo mieć obawy. My jesteśmy po to, żeby te obawy rozwiewać" - powiedział Sławecki dziennikarzom w Lublinie.

Czytaj też: Szumilas zachęca do posyłania 6-latków do szkół

Obaj podkreślali, że wokół sprawy obniżenia wieku szkolnego wytworzyła się "kampania negatywna" i powstał "szum medialny".

"W mediach pojawiają się hasła, że szkoły są nieprzygotowane, że jest przemoc, że są głodne dzieci. Mamy dzisiaj szum medialny wokół tego wydarzenia, słyszymy od niektórych: ratujmy maluchy. Ja się pytam przed czym? Przed tym, żeby poszły do szkoły, skontaktowały się z rówieśnikami, żeby mogły rozwijać swoje zainteresowania?" - mówił Sławecki.

"Te obawy są stąd, że jest wiele szumu i strach ma wielkie oczy" - dodał.

Sławecki przypomniał, że 93 proc. skontrolowanych przez sanepid szkół jest przygotowana na przyjęcie 6-latków. "Sanepid nie jest podległy ministrowi edukacji" - zaznaczył.

Zdaniem Krzyżanowskiego w mediach pokazywane są skrajne przypadki, "gdzie jakiś samorząd może nie dopilnował, nie przygotował". "Patrzy się na te wzorce uważając, że w całym kraju jest taka sama sytuacja, a tak w całym kraju absolutnie nie jest" - mówił Krzyżanowski.

Obaj wiceministrowie spotkali się z 6-letnimi uczniami klas pierwszych w szkołach podstawowych - nr 21 w Lublinie i nr 15 w Gorzowie - oraz z rodzicami 6-latków. Obaj uczestniczyli także w regionalnych galach II edycji konkursu MEN "Mam 6 lat" promującego naukę szkolną od szóstego roku życia. Konkurs kierowany jest zarówno do uczniów jak i do rad rodziców szkół i przedszkoli.

W Lubelskiem na konkurs wpłynęło łącznie 386 prac - literackich (eseje, reportaże, wiersze, opowiadania), prezentacji multimedialnych, prac plastycznych.

Przewodniczący kapituły konkursu w Lublinie bp lubelski Artur Miziński podkreślił, że tak duże zainteresowanie pokazuje, jak bardzo szkoły, nauczyciele i rodzice starają się, aby rozpoczęcie edukacji odbywało w sposób przyjazny dzieciom. "To bardzo ważny moment w ich życiu, niezależnie od tego, czy mają sześć, sześć i pół czy siedem lat" - zaznaczył.

Bp Miziński sam rozpoczął naukę w szkole jako 6-latek. "Byłem pewnie tak nieznośny już w domu, że mama nie wiedziała już, co ze mną zrobić i posłała mnie do szkoły" - żartował.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Większość państw Europy ma taki początek wieku szkolnego, jaki chce się wprowadzić w Polsce. I jakoś tam to działa. W Wielkiej Brytanii nie jest niczym nadzwyczajnym osoba mająca 24-25 lat i stopień doktora. W Polsce w tym wieku osiąga się zaledwie magisterium. Najwyższa pora popatrzeć uważnie na sy...stemy edukacji w innych państwach i nie bać się sięgnąć po to, co gdzie indziej działa i wykorzystać to u nas. Bo przez niczym nieuzasadnione obawy i głupie przywiązanie do tego, co było dotąd, nasi absolwenci już na starcie mają kilka lat spóźnienia w stosunku do ich kolegów z zachodu Europy czy USA. rozwiń

krzyciel, 2013-04-26 13:00:58 odpowiedz

Dlaczego dzieci 6-letnie nie mogą się rozwijać w przedszkolach-tam mają zapewnioną edukację przez 12 godzin dziennie? Wiadomo o co chodzi, o TE miliardy POzostawione na milionowe premie dla rządowych notabli i ministerialnych krewnych.

stara wiara, 2013-04-25 15:35:08 odpowiedz

"Aby rozpocząć naukę w pierwszej klasie musiał wówczas w kuratorium przejść specjalny rodzaj testu kwalifikacyjnego." Ho, ho, to już wtedy został specjalnie potraktowany - test w kuratorium? Chyba w poradni albo w szkole, ale pamięć już nie ta...
A o badaniach naukowych chce się tyl
...ko zawołać - autor, autor tych badań! rozwiń

mama-6 latka, 2013-03-26 08:18:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU