• PARTNERZY PORTALU

Wiceprezydent Warszawy odpiera zarzuty ws. 6-latków: Nie robimy na złość minister i nie łamiemy prawa

• Wiceprezydent Warszawy odpowiedział na zarzuty minister edukacji dot. wyboru miejsca edukacji 6-latków.
• Paszyński oświadczył, że rodzice "nie są dezinformowani".
• "Filia przedszkola jest zgodna z prawem. Nie robimy niczego nielegalnie" - podkreślił wiceprezydent.
Wiceprezydent Warszawy odpiera zarzuty ws. 6-latków: Nie robimy na złość minister i nie łamiemy prawa
Z danych uzyskanych w stołecznym ratuszu wynika, że o kontynuowanie przez sześciolatka wychowania przedszkolnego w przedszkolu, do którego obecnie chodzi aplikowali rodzice około 20 proc. dzieci (fot.um.warszawa.pl/R.Motyl)

"Nikomu nie odbieramy jego praw, nie dezinformujemy rodziców dzieci 6-letnich, nie łamiemy prawa" - tak wiceprezydent Warszawy Włodzimierz Paszyński odpowiada na zarzuty minister edukacji Anny Zalewskiej dotyczące wyboru przez rodziców miejsca edukacji swoich dzieci.

We wtorek (1 marca) szefowa MEN spotkała się z rodzicami sześciolatków, którzy chcą, by ich 6-letnie dzieci odbyły roczne obowiązkowe wychowanie przedszkolne w tych samych przedszkolach, do których chodzą. Zadeklarowała, że będzie ich wspierać.

Według minister władze Warszawy lekceważą przepisy ustawy, chcą ograniczyć wolność rodzica. "Mamy manipulacje przy rekrutacji, mamy dezinformację rodziców dokonywaną przez dyrektorów przedszkoli i dyrektorów szkół" - powiedziała Zalewska. Jej zdaniem, polega to na tym, że informują rodziców, że nie ma miejsca dla ich dziecka w przedszkolu oraz że będą tworzone "jakieś filie i oddziały zamiejscowe". Jak podkreśliła są to działania niezgodne z prawem.

Czytaj też: Anna Zalewska o gimnazjach, 6-latkach i pracy dla nauczycieli: "Nikomu nie chcę niczego udowadniać"

W środę (2 marca) Paszyński, który jest w stołecznym ratuszu odpowiedzialny za prawy edukacji oświadczył, że rodzice "nie są dezinformowani".

"Nikomu nie zabieramy jego praw. Rodzice w naszych placówkach dostają bardzo prostą informację: mogą zostawić - zgodnie z zapisami ustawy - dziecko w przedszkolu, do którego ono w tej chwili uczęszcza. Dodajemy do tego, że może również wybrać klasę I szkoły podstawowej, bo uważamy, że sześciolatek znakomicie może sprostać wymaganiom, które stawia klasa pierwsza. Podpowiadamy też, że dziecko może znaleźć miejsce w oddziale przedszkolnym w szkole podstawowej" podkreślił.

"Robimy tak od lat, począwszy od 2009 r." - zauważył wiceprezydent. Jak wyjaśnił wtedy to miasto zaczęło konsekwentnie rozwiązywać w ten sposób problem zbyt małej liczby miejsc w przedszkolach. Dodał, że jednocześnie samorząd warszawski dużo buduje i modernizuje przedszkola i szkoły podstawowe, wykupuje też miejsca w placówkach niepublicznych oraz przekazuje innym podmiotom placówki do prowadzenia.

"Robimy tak nie na złość pani minister, ale dlatego, że chcemy zbilansować liczbę miejsc w przedszkolach, czyli stworzyć możliwość znalezienia miejsca w przedszkolu dla dziecka 4-, 5- i 6-letniego, bo taki mamy obowiązek. Jednocześnie myślimy o dzieciach 3-letnich, choć ono prawo do przedszkola nabywa dopiero w roku przyszłym. Dzięki temu, już w tym roku szkolnym, udało nam się nam przyjąć do przedszkoli publicznych prawie 90 proc. dzieci, których rodzice aplikowali o to. Wydaje się to słuszne" - ocenił Paszyński.

"Pani minister mówiła, że tworzenie oddziałów zamiejscowych i filii przedszkoli jest niezgodna z prawem. Dlatego pozwolę sobie bardzo uprzejmie poinformować panią minister, że rozporządzenie ministra edukacji z 21 maja 2001 r. dotyczące ramowych statutów publicznego przedszkola i publicznych szkół, zezwala na to" - zauważył wiceprezydent.

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do kółkojednoip: I to jest typowa odpowiedź członka PiS-u. żadnych argumentów tylko obelgi i prawdy objawione.

Julek, 2016-03-08 13:42:56 odpowiedz

Proponuję rozmawiać o 6-latkach i optymalizowaniu ich rozwoju, a nie o partiach. Trzeba ograniczyć partyjne nakazy, a ludzie dowiedzą się co ich dzieci będą robić w przedszkolu, a co w konkretnej klasie konkretnej szkoły, prowadzonej przez konkretnego nauczyciela i wybiorą? To jest perspektywiczny m...odel. O jakości edukacji rozstrzygają nauczyciele, a nie minister. Dobrzy (pożyteczni dla dzieci) nauczyciele bywają zarówno w przedszkolu jak i w szkole. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-03-03 13:44:21 odpowiedz

Do Lagos: A nie widzisz baranie, że przeciwko dobrej zmianie, POkrętacze, rzucają kłody pod nogi, bo niczego dobrego nie zrobili przez osiem lat, tylko żyli na koszt podatników i robili dobrze sobie oraz kapitałowi zachodniemu, jako zwykli zdrajcy i sprzedawczyki typu boleczek i inni ???

kółkojednoip, 2016-03-03 13:03:02 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE