Władze Gdańska: Gimnazja i etaty do likwidacji

W wyniku reformy oświaty w Gdańsku zostanie zlikwidowanych 49 gimnazjów, w najbliższych 3 latach zagrożonych jest 778 etatów nauczycielskich i 143 administracyjne, koszty wyniosą ok. 25 mln zł - wyliczają władze Gdańska. "To czarnowidztwo" - twierdzi PiS.
Władze Gdańska: Gimnazja i etaty do likwidacji
Reforma oświaty rozpocznie się w roku szkolnym 2017/2018 (fot. fotolia)

Rada Miasta Gdańska przyjęła w czwartek (9 lutego) podczas nadzwyczajnej sesji kilkanaście uchwał dotyczących nowej siatki szkół i obwodów w mieście, które wynikają z z nowelizacji prawa oświatowego. Za przyjęciem uchwał głosowali radni PO, radni opozycyjnego PiS wstrzymali się od głosu lub byli przeciwni.

Zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji Piotr Kowalczuk zapewnił radnych, że "udało się zbudować sieć, która nie budzi wielkich kontrowersji w placówkach, ale rzeczywiście jest tak, że decyzją rządzących, likwidowanych jest 49 gimnazjów". "Szacujemy, że w ciągu trzech lat może być problem z zatrudnieniem dla 778 nauczycieli oraz 143 pracowników administracji i obsługi" - dodał.

Mówiąc o likwidacji gimnazjów, podkreślił, że "można używać eufemizmów w postaci przekształceń, włączeń, ale nie będzie już takich zespołów, które po 18 latach działania potrafiły podejmować wyzwania, które ma właśnie ten wiek rozwojowy (gimnazjalny)".

Czytaj też: Gdańsk: Głośny protest przeciwko reformie oświaty

Przyznał, że "ma trochę żalu, bo miasto, zamiast wydawać pieniądze na dodatkowe zajęcia, podwyżki, musi przeznaczyć 25 mln zł na reorganizację placówek, przebudowę, pieczątki, systemy informatyczne". Jest to szacowany koszt przystosowania zarówno budynków gimnazjalnych do potrzeb szkoły podstawowej, jak i dostosowania 74 szkół podstawowych do warunków kształcenia przedmiotowego w klasach VI-VIII.

Na dodatkowe ponad 12 mln zł szacuje się kwotę ewentualnych odpraw dla pracowników. Kowalczuk zapewnił, że miasto wdraża program umożliwiający przekwalifikowanie nauczycieli i pracowników administracji.

Podkreślił, że do dziś nie ma wielu rozporządzeń związanych z reformą. "Proszę, wydajcie rozporządzenia dotyczące rekrutacji, specyficznych typów szkół, jak sportowe" - zaapelował do Ministerstwa Edukacji Narodowej.

"Nie zgadzam się absolutnie z tym, co mówi zastępca prezydenta Gdańska, bo mówi o totalnym czarnowidztwie dotyczącym szkolnictwa" - powiedział radny PiS Piotr Gierszewski. Przyznał, że jest zdziwiony liczbą zagrożonych etatów. "Przecież tyle dzieci nie ubędzi; co się takiego wydarzy, że aż o tyle ma się zmniejszyć liczba zatrudnionych?" - pytał. Dla porównania podał, że kurator oświaty w Gdańsku uważa, że w zw. z reformą w Gdańsku powinno przybyć kilkadziesiąt miejsc pracy.

"Nie znamy metodologii liczenia ani kurator, ani prezydenta; nie wiadomo, na jakiej podstawie obliczane są potrzeby kadrowe, ponieważ nie ma rozporządzeń dotyczących podstaw programowych, nie wiemy, ile godzin czego będzie" - tłumaczył.

Radny przyznał, że rzeczywiście czasu jest za mało na wdrożenie reformy. "Czujemy brak czasu w tej reformie" - dodał.

Czytaj też: Reforma edukacji i likwidacja gimnazjów: Nauczyciele nie są zainteresowani strajkami

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Do ben: Tak tak, sowieckie metody, a PIS święty.

Kolo, 2017-02-11 11:44:50 odpowiedz

Adamowicz pozwalnia nauczycieli tylko po to, żeby pokazać, że to wina reformy PiSu. Sowieckie metody.

ben, 2017-02-10 14:53:43 odpowiedz

Pan kurator oświaty mówi to, co mu prezes kazał :( a że nie jest to poparte żadnymi wyliczeniami ... cóż, jakie to ma znaczenie.... Pan kurator poświęci rzetelną wiedzę, rzetelną informację i rzetelną jakość nauczania dla obrony własnego stołka i wizerunku prezesa... Przykre... ale Pana kuratora oce...ni historia i oby miał czkawkę do końca życia rozwiń

erka, 2017-02-10 12:01:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE