Wraca temat obowiązku szkolnego dla 6-latków

Zniesienie obowiązku szkolnego dla sześciolatków i powrót do zasady, że to rodzice decydują, czy ich dziecko rozpocznie naukę w wieku 6 czy 7 lat - zakłada projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który jako projekt obywatelski złożono w Sejmie.
Wraca temat obowiązku szkolnego dla 6-latków
fot.pixabay.com

"Zebraliśmy prawie 300 tys. podpisów pod projektem "Rodzice chcą mieć wybór". (...) Okazało się, że rodzice w Polsce naprawdę chcą mieć wybór" - powiedziała przed wejściem do Sejmu Karolina Elbanowska ze Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców, które jest inicjatorem projektu.

Czytaj: Sześciolatki ratują szkoły

"Ministerstwo Edukacji Narodowej będzie komentować projekt wtedy, gdy formalnie wpłynie on do Sejmu i zapoznamy się z jego zawartością" - powiedziała rzeczniczka prasowa MEN Joanna Dębek.

"Władza musi nas obywateli wreszcie zacząć szanować. Ta władza jest dla nas, a nie my dla niej. (...) Dziś my - matki i ojcowie - mówimy: Chcemy mieć wybór w sprawie edukacji naszych dzieci. Chcemy sami decydować o tym, czy poślemy dziecko do szkoły w wieku sześciu, czy siedmiu lat. Chcemy mieć wpływ na to, co się dzieje w szkole" - podkreśliła.

Czytaj: MEN: Niebezpieczna szkoła? Wnioski NIK są krzywdzące

Dodała, że ma nadzieję, że ten projekt zostanie rozpatrzony przez Sejm pozytywnie, że posłowie wyrażą otwartość na postulaty rodziców.

"Doświadczenia kilku ostatnich lat pokazują, że aby konstytucyjna gwarancja - rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami - nie była martwym zapisem, potrzebna jest ponadprzeciętna aktywność obywatelska, która doprowadzi do zmiany prawa" - napisano w uzasadnieniu do projektu.

Jego autorzy chcą powrotu do zasady, że to rodzice decydują o wieku rozpoczynania przez dziecko nauki, czyli zniesienia obowiązku szkolnego dla sześciolatków.

Chcą też zniesienia obowiązku przedszkolnego dla pięciolatków i możliwości - na wniosek rodziców - powrotu dziecka z I klasy do przedszkola, do którego wcześniej uczęszczało.

Chcą także, by w przypadku wybrania przez nauczycieli klas I-III szkół podstawowych innego podręcznika niż przygotowywany na zlecenie MEN darmowy "Nasz elementarz", jego zakup był dotowany przez państwo.

Opowiadają się też za powrotem możliwości organizowania przez przedszkola dodatkowych zajęć opłacanych przez rodziców.

Zaproponowano w projekcie, by uczestnictwo dziecka w zajęciach realizowanych w przedszkolu lub szkole przez podmioty zewnętrzne wymagało każdorazowo zgody jego rodziców, po uprzednim zapoznaniu się przez nich ze szczegółowym zestawieniem treści programowych i wykazem wykorzystywanych materiałów.

Projekt przewiduje również zakaz tworzenia zespołów szkolno-przedszkolnych; przedszkole mieszczące się w tym samym budynku co szkoła nie mogłoby tworzyć z nim struktury organizacyjnej i administracyjnej, ma mieć odrębność lokalową i finansowo-księgową.

Z kolei szkoła podstawowa i gimnazjum będą miały obowiązek zorganizowania stołówki, a na wniosek rady rodziców także kuchni. Rady rodziców opiniowałyby decyzje o likwidacji szkół, przedszkoli.

Złożony w środę w Sejmie projekt nie jest pierwszą inicjatywą obywatelską wniesioną przez Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców.

W 2011 r. zebrało ono prawie 350 tys. podpisów pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o systemie oświaty, który zakładał m.in. odstąpienie od wprowadzenia obowiązku szkolnego dla sześciolatków. We wrześniu tego roku odrzucił go Sejm.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Polska doświadcza w jakimś stopniu niepowodzeń demokracji liberalnej Republiki Weimarskiej, w której także były dwa dotykające nas teraz nieszczęścia. Pierwsze nieszczęście, to rozrost władzy posłów, przy braku kompromisów między partiami rządzącą i opozycyjną. Drugie nieszczęście to brak odpowiedzi...alności partii za dobro wspólne, jakim jest także edukacja. Państwo Elbanowscy dość skutecznie te słabości obnażyli, a z takich obnażeń bierze się szansa, że III RP nie upadnie jak Republika Weimarska. Edukacja w Polsce wymaga generalnego ,,remontu". Upowszechnienie oświaty w PRL-u i szkolnictwa wyższego w III RP nie przekłada się na wzrost gospodarczy, jednostkowy i ogólny. Czas na jakościowe zmiany szkolnej edukacji. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2014-12-18 11:46:46 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU