Wsparcie dla uczniów. Tylko na papierze?

  • Przegląd prasy/PAP/Rezczpospolita
  • 25-08-2011
  • drukuj
Według pomysłu MEN, szkoła ma pomóc każdemu dziecku rozwinąć zdolności albo pokonać kłopoty z nauką. Eksperci zastanawiają się czy to się uda.
Wsparcie dla uczniów. Tylko na papierze?
– Chcemy, by szkoły dostrzegały, że każde dziecko ma potencjał, jest w jakimś kierunku bardziej uzdolnione i trzeba myśleć, jak pomóc te uzdolnienia rozwijać, np. na zajęciach dodatkowych w szkole lub poza nią. Trzeba też szczególnie wesprzeć dzieci, które mają trudności w nauce – podkreśla minister edukacji Katarzyna Hall.

Czytaj też: Jakie zmiany przyniesie wrzesień w edukacji?

Dlatego MEN chce, by nauczyciele wszystkich przedmiotów dostosowywali to, co robią na lekcjach i zajęciach dodatkowych, do indywidualnych potrzeb każdego z uczniów. Odpowiednie rozporządzenie od 1 września będzie obowiązywać w gimnazjach i przedszkolach, a w przyszłym roku szkolnym obejmie podstawówki i szkoły ponadgimnazjalne – informuje „Rzeczpospolita”.

Czytaj też: Minister edukacji o gimnazjach

Eksperci sceptycznie oceniają pomysły MEN. – Nasz monitoring pokazał, że pomoc dziecku powinna odbywać się w jego klasie w trakcie obowiązkowych zajęć edukacyjnych – mówi pedagog Elżbieta Czyż z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jak dodaje, dodatkowe zajęcia nie rozwiązują problemu. – Dla zmęczonego obowiązkowymi zajęciami dziecka jest to dodatkowa lekcja – raczej kara niż nagroda – i trudno liczyć na jego motywację, a zatem większe efekty. Dla nauczyciela to „przymusowa praca społeczna” – podkreśla.

Kłopotem jest też zbyt mała liczba specjalistów – pedagogów, psychologów, logopedów. Specjaliści zgłaszali MEN potrzebę dodatkowych etatów. – Nauczyciele nie są dostatecznie przygotowani, by diagnozować potrzeby uczniów. Obawiam się, że dzieci mogą zapłacić za brak specjalistów, bo jakieś trudności mogą zostać źle rozpoznane albo przemilczane, by nie rozpoczynać wszystkich narzuconych na nauczycieli nowych procedur – mówi pedagog specjalny Beata Jachimczak, która pracowała w zespole ekspertów MEN ds. specjalnych potrzeb edukacyjnych.

Jak mówi Zbigniew Matuszak, wicedyrektor Gimnazjum nr 34 we Wrocławiu, problemem wielu placówek będzie odpowiedź na wszystkie potrzeby uczniów zdolnych. – Nie każdej szkole uda się zorganizować zajęcia z lekcji skrzypiec czy malarskie – wylicza.

Minister Hall odpowiada: – Szkoła ma rozwijać pasje dzieci zależnie od swoich możliwości. Nie chodzi o spełnianie każdej zachcianki.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Ale kto zadba o nich praktycznie -przed nabawieniem się schorzeń kręgosłupa. Z doniesień wynika ,że Polska Szkoła kaleczy dzieci i to należy powiedzieć a nawet powiem więcej o tym należy powiadomić opinie publiczną.Ostatnie wystąpienie Rzecznika Praw Dziecka temu dowodzi ,że resort sobie bagatelizuj...e sprawę kosztem naszych dzieci.Wymyśla wciąż to nowe beletrystyczne programy a tak naprawdę nie korzysta z wskazówek specjalistów zajmujących się kompleksową profilaktyką.Mamy przecież tak szumnie nazwane Szkoły Promujące Zdrowie! Pytanie należy sobie zadać -czy to tylko slogan czy znowu jedna wielka ściema resortu. Czas abyśmy jako rodzice wzięli sprawy we własne ręce i ostatecznie powiedzieli - NIE ! rozwiń

Marta, 2011-08-25 14:47:52 odpowiedz

Zawsze trzeba dbać.Zawsze!!!

LALA, 2011-08-25 10:19:09 odpowiedz

a no właśnie, o uczniów trzeba dbać, bo od tego zależy ich przyszłość.

Koziab, 2011-08-25 09:56:04 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE