Wychowanie fizyczne to wielka fikcja

Wychowanie fizyczne ma wśród uczniów stosunkowo niską rangę. Jest dla nich nieatrakcyjne - podsumowuje wieloletnią kontrolę NIK.

Najwyższa Izba Kontroli zbadała efekty kształcenia w zakresie wychowania fizycznego i sportu szkolnego w szkołach publicznych i niepublicznych oraz działania Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz Ministerstwa Sportu i Turystyki.

Kontrolę przeprowadzono w Ministerstwie Sportu i Turystyki i Ministerstwie Edukacji Narodowej oraz w 43 szkołach (38 zespołach szkół), z tego w 26 szkołach publicznych prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego w ośmiu województwach (mazowieckim, podlaskim, pomorskim, śląskim, warmińsko-mazurskim, opolskim, zachodniopomorskim i wielkopolskim). Skontrolowano 20 szkół podstawowych, 43 gimnazja i 22 szkoły ponadgimnazjalne.

Kontrolę przeprowadzono m.in. ze względu na negatywną ocenę szkół wydaną po kontroli „Wychowanie fizyczne i sport w szkołach publicznych", której ustalenia wykazały istotne nieprawidłowości także w organizacji i prowadzeniu procesu kształcenia w zakresie wychowania fizycznego.

Ponadto kontrolą objęto szkoły niepubliczne dla dzieci i młodzieży, których działalność dotychczas nie była badana przez NIK.

Przecież to tylko wf.

Programy nauczania w ponad połowie skontrolowanych gimnazjów oraz w co piątej szkole podstawowej (w klasach I-III) nie uwzględniały pełnej treści kształcenia podstawy programowej wychowania fizycznego z 2008 r.

W jednej czwartej szkół nie przeprowadzono obowiązującego wymiaru godzin zajęć wf., nie przestrzegano liczebności grup ćwiczeniowych. W blisko jednej piątej szkół podstawowych (w klasach I-III) oraz w ponad dwóch trzecich gimnazjów nie zrealizowano wszystkich wymagań określonych w nowej podstawie programowej przedmiotu, co nie pozwoliło w pełni osiągnąć efektów kształcenia dotyczących zwłaszcza promowania zdrowego trybu życia oraz umiejętności interpersonalnych i społecznych.

Mimo wiedzy o wadach postawy i zjawisku otyłości wśród uczniów w ponad połowie szkół nie zorganizowano zajęć z gimnastyki korekcyjnej.

Edukacja zdrowotna prowadzona w szkołach nie była skoordynowana, co wynikało m.in. z braku współpracy dyrektora i nauczycieli z pielęgniarką szkolną. Nie powiązano również tej edukacji z programami profilaktyki zdrowotnej proponowanymi przez podmioty zewnętrzne. Wychowanie fizyczne ma wśród uczniów stosunkowo niską rangę.

Macie piłkę i sobie pokopcie

Przedmiot ten jest postrzegany jako nieatrakcyjny. Jedna czwarta uczniów i ich rodziców wyraziła opinię, że udział w zajęciach wychowania fizycznego nie przyczynił się do zwiększenia sprawności fizycznej. W opinii jednej trzeciej uczniów gimnazjów nie uzyskali oni niezbędnej wiedzy, umiejętności i postaw z edukacji zdrowotnej.

Połowa rodziców uczniów z wadami postawy lub otyłością stwierdziła, że udział w zajęciach wychowania fizycznego nie wpłynął na poprawę stanu zdrowia ich dzieci.

W większości szkół wewnątrzszkolny system oceniania z wychowania fizycznego nie pozwalał na obiektywną ocenę osiągnięć uczniów.

Nie sformułowano w systemie wymagań edukacyjnych przedmiotu wynikających z programów nauczania. Nie wskazano również sposobów rozpoznawania postępów sprawności fizycznej (metod, narzędzi i częstotliwości testów), a także nie badano systematycznie tych osiągnięć w cyklu kształcenia.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Z reguły dziecko w wieku szkolnym ma dwojga rodziców. Może warto w tygodniu lub nawet tylko w niedzielę, po kaściele, pójść na basen, pobiegać, wsiąść na rower, pojechać w góry, wyżyny lub gdziekolwiek i nauczyć dzieciaka czegoś więcej niż jęczenia że pani żle w-fu uczy. I jeszcze tych durnych zwoln...ień wypisywać nke warto. Sport to dobra szkoła życia i idealny sposób na dłuygie zdrowe życie. BO czego się Jaś nie nauczy tego Jan Nnie bedzieumiiał. Czsem rozpoczęcie biegania po 60-tce jest nielada wyzwaniem. Zdecydowamnnie łatwiej szczepić te wzorce dziciom. Jednak to wymaga udziału własnego rodziców. Być może kiedyś jako społeczeństwo dojrzejemy do tych prawd oczywistych czego wszystkim rodzicom życzę. rozwiń

pllo, 2013-12-11 08:20:58 odpowiedz

Lekcje w-f od lat wyglądają tak samo - rzucą piłkę, a uczniowie mają grać (a mecze wyglądają jak "o śmierć i życie"). Słabsi są wyśmiewani przez "silniejszych". Brak zupełnie podejścia pedagogicznego do wf przez nauczycieli. Zwiększana jest ilość godzin w-f - tylklo po co? Zwięks...zoną ilością godzin nie zwiększymy ilości medali przywożonych z Igrzysk Olimpijskich czy nie wygramy Mistrzostw Świata w Piłce Nożenej.
System edukacyjny obecnie nie potrafi zarazić sportową pasją - a wręcz zniechęca i zachęca do szukania sposobów na zwolnienia z w-f!
rozwiń

Michał, 2013-12-10 09:35:56 odpowiedz

to nie jest nowy problem
i szkoły / a ściślej programy edukacyjne/ od DZIESIĄTKÓW lat nie mogą sobie z tym tematem poradzić
komuś płacą w ME niech wreszcie okaże wyniki swojej działalności

Marian, 2013-12-04 15:21:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE