Zakaz śmieciowego jedzenia w szkołach nic nie daje?

Uchwalona niedawno nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia ma zmniejszyć dostęp dzieci w szkołach do tzw. śmieciowego jedzenia. Czy prawo rozwiąże problem otyłości? Już teraz wiemy, że niekoniecznie.
Zakaz śmieciowego jedzenia w szkołach nic nie daje?
Fot. Łukasz Rawa

Zmiany w produktach sprzedawanych w szkołach mają wejść w życie we wrześniu 2015. W niektórych placówkach ajenci sklepików już teraz zrezygnowali ze "śmieciowego" jedzenia, w zamian oferują zdrowe i naturalne produkty.

- W obsługiwanych przez nas punktach sprzedajemy sałatki owocowe, kanapki z ciemnego pieczywa, z wędliną i warzywami czy samodzielnie wypiekane ciasta - mówi Krzysztof Wojdat, dietetyk, założyciel cateringu dla szkół DietBoxKids.

Czytaj też: Uczniowie nie kupią już "śmieciowego jedzenia" w szkole

Reakcja dzieci na wprowadzane dietetyczne zmiany pokazuje jednak, że problemu śmieciowego jedzenia nie da się tak łatwo rozwiązać. W tych sklepikach, które wykluczyły ze sprzedaży kaloryczne i sztuczne produkty, dzieci przestały kupować.

Kolejki ze sklepiku przeniosły się do automatu, w którym ciągle dostępne są łakocie. Jeśli w szkole nie ma automatu, to też żadna przeszkoda - dzieci wychodzą na przerwie po batony, chipsy, słodkie napoje do najbliższego sklepu, którego zakazy sprzedaży nie obowiązują.

Cały artykuł tutaj.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE