Zakończył się proces maturzystki o wynik egzaminu maturalnego

Przed krakowskim Sądem Okręgowym zakończył się w piątek 11 grudnia proces cywilny wytoczony przez maturzystkę Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie o zaniżenie ocen na maturze. Sąd ogłosi wyrok 21 grudnia.
Zakończył się proces maturzystki o wynik egzaminu maturalnego
Przed krakowskim Sądem Okręgowym zakończył się w piątek 11 grudnia proces cywilny wytoczony przez maturzystkę Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie (fot. succo/pixabay.com/ CC0 Public Domain)

Zdaniem obecnej studentki Kingi Jasiewicz zaniżono jej oceny z czterech zadań na rozszerzonym egzaminie maturalnym z biologii. Z tego powodu nie została przyjęta na bezpłatne stacjonarne studia na kierunku lekarsko-dentystycznym na UJ i musi płacić za studia.

Kinga Jasiewicz, która wyraziła zgodę na podawanie jej nazwiska w mediach, domaga się zobowiązania OKE do przyznania jej dodatkowo po jednym punkcie za odpowiedzi na cztery pytania i ustalenia nowego wyniku egzaminu. Chce także nowego świadectwa maturalnego ze skorygowanym wynikiem egzaminów. W jednym z ostatnich pism złożyła także wniosek o 32 tys. zł odszkodowania.

Reprezentująca pozwany Skarb Państwa Prokuratoria Generalna wniosła o oddalenie powództwa.

W sierpniu sąd zapoznał się ze stanowiskami stron i przesłuchał głównego egzaminatora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w Krakowie. Na piątkowej rozprawie przesłuchana została Kinga Jasiewicz i dyrektor OKE w Krakowie. Po wysłuchaniu uzupełniających stanowisk stron sąd zamknął przewód sądowy i odroczył ogłoszenie wyroku do 21 grudnia.

Sąd odrzucił m.in. wniosek o zwrócenie się do instytutu naukowego specjalizującego się w naukach biologicznych o ocenę odpowiedzi maturzystki. Nie zgodził się też na zaliczenie w poczet materiału dowodowego życiorysów m.in. Wisławy Szymborskiej, Margaret Thatcher i Johna Kennedy’ego – o co wnosiła pełnomocniczka maturzystki – na dowód, że studia na prestiżowej uczelni mają znaczenie dla dalszej kariery życiowej.

W pozwie autorka szczegółowo omawiała swoje odpowiedzi na pytania. Jej zdaniem egzaminator w sposób niepoprawny i zbyt rygorystyczny interpretował tzw. klucz, co wypaczyło wynik egzaminu. Wskazywała, że nie powinna ponosić konsekwencji z powodu rozbieżności zdań między autorem podręcznika, z którego się uczyła, a egzaminatorem.

Jak twierdziła, błędny wynik egzaminu uniemożliwił jej studia na wybranej uczelni, co stanowiło naruszenie jej dóbr osobistych - prawa do twórczości naukowej oraz kształcenia, gwarantowanego przez konstytucję. Wskazywała, że gdyby nie błędny wynik, nie musiałaby ponosić kosztów związanych z płatnymi studiami na kierunku lekarsko-dentystycznym.

Po rozszerzeniu powództwa wskazywała także kolejne dobra osobiste, które miały zostać naruszone, jak prawo do budowania i ochrony własnego wizerunku, prawo do kultywowania tradycji rodzinnych oraz prawo do dysponowania swoimi danymi osobowymi – poprzez podanie jej imienia i nazwiska przez dyrektora Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

Z kolei Prokuratoria Generalna domagała się oddalenia powództwa i wskazywała, że nie było błędów przy ocenie pracy maturzystki i nie doszło do naruszenia żadnych jej dóbr osobistych. Prawo do nauki stanowi bowiem jedno z podstawowych praw obywatelskich, nie stanowi jednak dobra osobistego; natomiast praca egzaminacyjna nie jest twórczością naukową, tylko określoną w przepisach formą oceny poziomu wykształcenia ogólnego.

Ponadto, zdaniem PG, autorka pozwu nie miała rozpoznawalnego wizerunku, a upublicznienie jej danych osobowych nastąpiło tylko poprzez jej kontakty z mediami. Subiektywnie oceniane przez nią prawo do kultywowania tradycji rodzinnych również nie zostało naruszone, bo studiuje ona na tej samej uczelni i na tym samym kierunku co kiedyś jej rodzice i dziadek. Kwestia, czy są to studia bezpłatne czy też odpłatne, nie wchodzi w zakres tradycji rodzinnych. Natomiast przekazywanie jej pracy do oceny ekspertom było zgodne z prawem i nie stanowiło naruszenia danych osobowych - wskazywała prokuratoria.

W odpowiedzi na pozew wskazano także, że wyniki egzaminu maturalnego są ostateczne. Ewentualne uznanie dopuszczalności skargi na ocenę maturalną prowadziłoby do uchylenia oceny maturalnej. Tym samym Prokuratoria wskazywała na niedopuszczalność drogi sądowej dla tego typu spraw, ponieważ uwzględnienie roszczeń wiązałoby się de facto z ponownym ustaleniem wyniku egzaminu maturalnego przez sąd i ingerencją w treść dokumentu urzędowego - a to jest niedopuszczalne. Weryfikacji i zmiany wyników egzaminu nie przewiduje bowiem ustawa o systemie oświaty.

Krakowski sąd na wcześniejszym posiedzeniu uznał jednak, że kwestia roszczeń maturzystki powinna zostać merytorycznie rozstrzygnięta w postępowaniu sądowym.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE