PARTNER PORTALU
  • BGK

Zamieszania z nauczaniem religii ciąg dalszy

  • PAP    22 maja 2012 - 17:31
Zamieszania z nauczaniem religii ciąg dalszy

Sejmowa Komisja Edukacji, Nauki i Młodzieży odrzuciła we wtorek projekt dezyderatru ws. rozporządzenia o ramowych planach nauczania dotyczący nauczania religii. W projekcie PiS i Solidarnej Polski wzywano MEN do przywrócenia poprzednich zapisów rozporządzenia.




Za odrzuceniem projektu dezyderatu głosowało 18 posłów, 13 było przeciw, dwóch wstrzymało się od głosu.

Wtorkowe posiedzenie komisji zostało zwołane na wniosek posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarnej Polski. Według wnioskodawców, rozporządzenie o ramowych planach nauczania z lutego 2012 r. wprowadza zmianę statusu i finansowania religii.

Uważają oni, że nowe zapisy rozporządzenia spowodują, że lekcje religii nie będą, tak jak dotąd, finansowane z subwencji oświatowej, tylko przez samorządy, w efekcie mogą przestać być bezpłatne. Jak mówiła w imieniu wnioskodawców Marzena Machałek (PiS), rozporządzenia z lutego to łamanie konstytucji i zapisów konkordatu, a także furtka do usunięcia religii ze szkół.

Czytaj też: Nie będzie zmian ws. nauczania religii

W odpowiedzi wiceminister edukacji Mirosław Sielatycki zapewnił, że nowe rozporządzenie w sprawie ramowych planów nauczania religii w szkołach nic nie zmienia.

"Tworząc prawo nie chcieliśmy powielać zapisów prawnych, które już są w akcie prawnym ważniejszym" - wyjaśnił Sielatycki. Chodzi o rozporządzanie o nauczaniu religii i etyki, w którym zapisano, że w planach lekcji uczniów mają być dwie godziny lekcji religii tygodniowo. Dlatego zamiast podać liczbę godzin przedmiotu w rozporządzeniu o ramowych planach umieszczono odesłanie do drugiego rozporządzenia.

Wiceminister przypomniał, że w szkole są zajęcia obowiązkowe i nieobowiązkowe, które stają się obowiązkowymi po deklaracji rodziców. I taki podział został zastosowany w nowym rozporządzeniu. Do drugiej grupy przedmiotów, zgodnie z tym podziałem, należy m.in. religia i etyka. Po deklaracji rodziców, że chcą by dziecko w nich uczestniczyło, stają się one zajęciami obowiązkowymi. Jako takie są bezwzględnie finansowane z subwencji, są bezpłatne dla uczniów, a samorząd nie może odmówić ich organizacji.

Sielatycki przypomniał także, że taką samą konstrukcję prawną zastosowano w stosunku do innych przedmiotów, które z nieobowiązkowych zgodnie z wolą rodziców stają się obowiązkowymi, np. języków mniejszości narodowych czy przygotowania do życia w rodzinie.

Podczas debaty posłowie PiS i Solidarnej Polski wielokrotnie jednak pytali czym kierowało się MEN zmieniając dotychczasowe rozporządzenie, i czy tylko stały za nim kwestie legislacyjne. Lech Sprawka (PiS) pytał np. dlaczego w przypadku zajęć wf zamiast odesłania do ustawy o wychowaniu fizycznym w rozporządzeniu o ramowych planach powtórzono liczbę godzin zajęć.

Maria Nowak (PiS) zwracając się do Sielatyckiego powiedziała: "Mówi pan, że nie można teraz przywrócić poprzedniego rozporządzenia, bo będzie bałagan, tylko, że bałagan jest teraz. Wycofanie się z obecnego rozporządzenia przywróci spokój".

"Mówimy o poważnych rzeczach, o przyszłości narodu polskiego" - podkreśliła Marzena Wróbel (Solidarna Polska). Jak mówiła, "religia to przedmiot kształtujący postawy moralne i etyczna".





REKLAMA




×
KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.