Zaostrza się strajk w przedszkolu w Biskupcu

Nauczyciele i rodzice dzieci, którzy od piątku prowadzą strajk okupacyjny w publicznym przedszkolu w Biskupcu, nie wpuścili w czwartek do gabinetu dyrektorki placówki.
Zaostrza się strajk w przedszkolu w Biskupcu

Zaostrzenie protestu tłumaczą ignorowaniem komitetu strajkowego przez władze miasta.

Czytaj też: Okupują przedszkole w Biskupcu

„Od sześciu dni cała Polska huczy o naszym strajku i zbyt wysokich opłatach za przedszkola, a lokalna władza nadal nie chce z nami rozmawiać” – powiedział przedstawiciel komitetu strajkowego i przewodniczący Rady Przedszkola nr 5 w Biskupcu, Adam Warda.

W czwartek rano strajkujący nie wpuścili do gabinetu dyrektorki Alicji Kodym, której – ich zdaniem – władze miasta powierzyły tę funkcję bezprawnie, bez opinii rady pedagogicznej. Drzwi do gabinetu zablokowali fotelami. Jak tłumaczyli, to nie tylko forma zaostrzenia protestu, ale także „próba zabezpieczenia dokumentacji placówki przed niepowołanymi osobami”.

Trwający od piątku strajk okupacyjny prowadzony jest tak, by przedszkolaki mogły uczestniczyć w normalnych zajęciach pod opieką wychowawczyń. W ciągu dnia protestujący stoją przed budynkiem, w nocy kilkanaście osób zajmuje pomieszczenia przedszkola. W okupacji rotacyjnie uczestniczy w sumie blisko stu rodziców, wychowawców i związkowców.

Według protestujących, od kilku dni dociera do nich coraz więcej wyrazów solidarności ze strony postronnych osób. Mieszkańcy Biskupca przynoszą im jedzenie, z całej Polski dzwonią ludzie z wyrazami otuchy. W piątek wiec poparcia na głównym placu Biskupca organizują związkowcy z warmińsko-mazurskiego ZNP.

Protestujący deklarują, że chcą jak najszybszego zakończenia strajku, a za brak porozumienia obwiniają władze miejskie Biskupca. Według Barbary Heller, szefowej biskupieckiego ZNP uczestniczącej w proteście, mimo publicznie składanych obietnic do dzisiaj nie doszło do spotkania z burmistrz Elżbietą Samorajczyk.

„Pani burmistrz chciała rozmawiać jedynie z pracownikami przedszkola, nie zgodziła się na obecność przedstawicieli komitetu strajkowego” – powiedziała Heller.

Nie zgadzają się z tym władze Biskupca. Według zastępcy burmistrza Biskupca Kamila Kozłowskiego, winę za brak rozmów ponoszą sami protestujący, którzy nie wywiązali się z wcześniejszych deklaracji o sposobie rozpoczęcia negocjacji.

„Najpierw miało dojść do spotkania z pracownikami przedszkola, a po nim dopiero z komitetem strajkowym” – powiedział Kozłowski. Jak zapowiedział, burmistrz Biskupca będzie czekać ponownie na przedstawicieli komitetu strajkowego w czwartek o godz. 18.

Protestujący twierdzą, że dotychczas otrzymali jedynie ustne zapewnienie ze strony radnych, że na najbliższej sesji rada gminy ponownie zajmie się wysokością opłat za przedszkole. Zamiast 3,95 zł za każdą tzw. ponadprogramową godzinę pobytu dziecka w przedszkolu rodzice mieliby płacić o złotówkę mniej.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Już sam fakt że rodzicę walczą o dobro swych dzieci jest wysoce pouczające. Dla wszystkich. Jest spór. W demokratycznym państwie spory rozstrzygać winno sie przez dialog- rozmowe celem osiągniecia kompromisu. I my wszyscy powinniśmy o tym pamiętac. Szczególnie władza bo jakby nie było została do teg...o zoblogowana i ponoć jest mądra. Pozdrawiam Rodziców rozwiń

A+, 2011-09-10 08:02:01 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE