Zawodówkom potrzeba czegoś więcej niż zmiany nazwy

Zakończyła się zorganizowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej ogólnopolska debata o systemie oświaty „Uczeń. Rodzic. Nauczyciel – Dobra zmiana”. 24 i 27 czerwca zostaną przedstawione wnioski płynące z dyskusji. Jakie zmiany mogą, a jakie powinny nastąpić w szkolnictwie zawodowym?
Zawodówkom potrzeba czegoś więcej niż zmiany nazwy
Trzeba uświadomić młodym, że niejednokrotnie absolwenci popularnych kierunków na studiach nie mają pracy (fot.pixabay)

Choć fach w ręku daje większą szansę na znalezienie pracy po zakończeniu edukacji, to jednak młodzi wciąż niechętnie wybierają zawodówki. To z kolei przekłada się na liczbę kandydatów dostępnych na rynku pracy.

– Problem polega na tym, że wykwalifikowanych pracowników fizycznych jest bardzo mało. Szkolnictwo zawodowe nie jest tak powszechne, jak było to na początku lat 90. Musimy sprawić, by zawodówka była atrakcyjnym wyborem dla młodych – komentuje Andrzej Kubisiak z Work Service.

Na problem z postrzeganiem szkół zawodowych zwróciła uwagę minister edukacji Anna Zalewska, według której konieczna jest zmiana nazwy "zawodówka", bo ma ona złe konotacje. – Moglibyśmy wydać dziesiątki milionów na kampanię z przystojnymi hydraulikami i pięknymi informatyczkami, ale nie uzyskalibyśmy oczekiwanego efektu – przekonywała.

Andrzej Kubisiak pozytywnie ocenia propozycję minister edukacji. Jego zdaniem to dobry ruch marketingowy.

– Warto byłoby również nadać nazwę absolwentom szkoły zawodowej, która trafi do młodego pokolenia. Póki co określa się ich jako wykwalifikowanych pracowników fizycznych – mówi Kubisiak.

Zaznacza jednak, że za zmianą nazwy szkoły muszą iść konkretne działania.

– Trzeba uświadomić młodym, że niejednokrotnie absolwenci popularnych kierunków na studiach nie mają pracy. Z kolei na przykład dobrzy spawacze z uprawnieniami morskimi mogą zarabiać na podobnym poziomie co początkujący programiści. Młodzi i ich rodzice tego nie wiedzą. Podobnie nauczyciele, którzy nie są ekspertami od rynku pracy. Potrzebny jest doradca, który wesprze ucznia gimnazjum w wyborze odpowiedniej ścieżki edukacyjnej, udzielając mu informacji na temat lokalnego rynku pracy i aktualnych potrzeb polskich pracodawców – komentuje Kubasik.

Także Angelika Kałmuczak, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 im. Bartłomieja z Bydgoszczy, uważa, że trzeba skupić się na wspieraniu młodych w podejmowaniu decyzji dotyczącej wyboru szkoły. – Zawodówka jest traktowana jako szkoła drugiej kategorii. Sama zmiana nazwy tego nie zmieni. Dużo zależy od rodziców – ich wsparcia i wytłumaczenia dziecku, że szkoła zawodowa najlepiej nauczy fachu. Później oczywiście chętni mogą uzupełnić swoje wykształcenie – ocenia.

Więcej czytaj na PulsHr.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.