Związek Miast Polskich alarmuje: Rząd nie pokrywa w całości kosztów wdrażania reformy edukacji

Związek Miast Polskich przeanalizował wydatki związane z wprowadzeniem reformy oświaty w największych miastach. Z ich wyliczeń wynika, że rząd nie pokrywa w całości kosztów wdrażania reformy. - Gminy otrzymują około połowy środków, o które można wnioskować – podkreślają samorządowcy.
Związek Miast Polskich alarmuje: Rząd nie pokrywa w całości kosztów wdrażania reformy edukacji
Zdaniem ZMP szacunkowe koszty wdrożenia reformy w całym kraju tylko w 2017 roku wyniosą ok. 1 mld zł (fot. pixabay)

• Zgodnie z zapowiedziami premier Beaty Szydło na pokrycie kosztów zmian w oświacie samorządy otrzymają dodatkowo w subwencji oświatowej miliony złotych.

•  W 2017 roku ma to być 300 mln zł, w 2018 – 159 mln zł, w 2019 – ponad 200 mln zł.

• Jednak - zdaniem ZMP - te dodatkowe pieniądze oznaczają rezerwę subwencji oświatowej (0,4 proc.), która jest ustalana co roku. Ma być wykorzystywana w przypadku nieprzewidzianych zdarzeń (np. powódź, nawałnica itp.), nie zaś na pokrycie kosztów reformy.

Tymczasem, jak podaje związek, szacunkowe koszty wdrożenia reformy w całym kraju tylko w 2017 roku wyniosą ok. 1 mld zł. Mimo zapewnień ze strony m.in. resortu edukacji, że pieniądze na wprowadzenie reformy zostały zagwarantowane, ZMP przekonuje, że rząd nie pokrywa w całości kosztów wdrażania reformy.

- Gminy otrzymują około połowy tych środków, o które można wnioskować - zaznaczają w ZMP, podają konkretne kwoty. I tak, Warszawa szacuje, że wydatki związane z reformą pochłoną 70 mln zł, tymczasem otrzymała 3,5 mln zł. Poznań na zmiany wyda 15 mln zł (miasto złożyło wniosek na 1,3 mln, dostało 770 tysięcy zł). Gdańsk potrzebuje 37 mln zł, otrzymał 500 tys. zł. Łódź – 70 mln zł (już wyłożyła 8 mln zł). Lublin na dostosowanie szkół do reformy wyda 17 mln zł, dostanie 805 tys. zł. Zaś Częstochowa wnioskowała o 8 mln zł, otrzymała 458 tys. zł.

- Trzeba podkreślić, że w najtrudniejszej sytuacji znajdują się małe i średnie gminy i miasta. W większych miastach, w których jest kilkadziesiąt a nawet kilkaset szkół podlegających reformie, w sposób naturalny występuje większa elastyczność w zakresie dostosowania sieci szkół i innych skutków reformy - zaznaczają samorządowcy. 

Czytaj więcej: Anna Zalewska o nowym roku szkolnym [WYWIAD]

Jak wylicza związek, na koszty przekształceń strukturalnych sieci szkół składa się kilka elementów. To m.in. przystosowania świetlic w szkołach podstawowych, adaptacja sanitariatów w szkołach podstawowych, przystosowania i doposażenia pomieszczeń w dotychczasowych gimnazjach, stworzenie i wyposażenie pracowni przedmiotowych w obecnych 6-letnich szkołach podstawowych na potrzeby 7- i 8-klasistów. ZMP podkreśla, że MEN nie przewiduje na ten cel żadnych środków, mimo że właśnie te koszty są największe. 

Na tej liście znajdują się również tzw. koszty osobowe. Składają się na nie odprawy z tytułu zwolnień dla nauczycieli, które są trudne do oszacowania ze względu na silne zróżnicowania gmin pod tym względem.

- Przykładowo Olsztyn będzie w październiku wnioskował o dofinansowanie kosztów wypłat odpraw dla zwalnianych nauczycieli w wysokości 333 131 zł. Z kolei Gdańsk informuje, że w mieście w ciągu 3 lat pracę straci około 700 nauczycieli, z tego połowa w tym roku szkolnym. Odprawa netto dla jednego nauczyciela mianowanego to średnio ok. 25 tys. zł. A gmina ponosi koszty brutto… - wyjaśniają samorządowcy.

Z kolei, jak wynika z szacunków firmy VULCAN, która na zlecenie ZMP przeanalizowała koszty wygaszania gimnazjów, samorządy tylko na ten cel wydadzą kolejne miliony.W pierwszym roku wygaszania gimnazjów szacunki mówią o 445 mln zł, w kolejnym na ten cel trzeba będzie przeznaczyć 539 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Faktycznie zabrakło w tym roku środków na wyposażenie pracowni np. fizycznej, czy też chemicznej dla siódmoklasistów oraz w przyszłym roku dla ósmoklasistów. Mam nadzieję, że Rząd to niedociągnięcie nadrobi. Jeszcze jedno! Pomimo tej samej liczby uczniów w rocznikach zwiększyła się liczba oddziałów ...w klasie siódmej w porównaniu do tego co by było, gdyby pozostała I klasa gimnazjum. To jest niestety wzrost wydatków na dodatkowe zatrudnienie nauczycieli. Dlatego postuluję aby MEN zwiększył odpowiednio środki na ten cel (klasa VII w tym roku, i w konsekwencji klasa VIII w przyszłym roku). Według moich wyliczeń koszt kształcenia siódmoklasisty jest około 25% wyższy od kosztu kształcenia gimnazjalisty w I klasie - właśnie ze względu na wzrost liczby oddziałów. W moim mieście z klasy VI do VII przeszło bez reorganizacji 38 oddziałów. Gdyby młodzież ta poszła do I klasy gimnazjum moglibyśmy zorganizować 30 oddziałów. Powód jest prozaiczny: - inna średnia liczba dzieci w oddziale. I to kosztuje! Dlatego powinna pojawić się dodatkowa waga równa ca. 0,25 przy uczniach VII i VIII klasy nowej szkoły podstawowej. Oczywiście o takie kwoty należy zwiększyć nakłady na oświatę i wychowanie w budżecie państwa! Nie wolno manipulować standardem A, co do tej pory czynił MEN przy podziale subwencji oświatowej. Najlepiej jednak byłoby określić standardy organizacyjne i finansowe kształcenia uczniów we wszystkich typach szkół i placówek - stosownie do kryterium adekwatności środków na zadania. rozwiń

Samorządowiec, 2017-09-21 09:33:52 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE