Będą unijne pieniądze dla miast
Negocjacje nowego budżetu Unii Europejskiej coraz bliżej. Kryzys grecki zaciąży na tej dyskusji. Czy rzeczywiście w latach 2014-2020 Polska przestanie być kluczowym beneficjentem unijnej pomocy?
Jan Olbrycht: Po pierwsze musimy mocno zawalczyć by utrzymać budżet UE na poziomie 1 proc. skumulowanego dochodu brutto krajów wchodzących w skład wspólnoty. A będzie to bardzo trudne właśnie wskutek kryzysu.
Tak czy inaczej, im większy budżet unii, tym większe możliwości dla Polski.
Z drugiej strony należy także pamiętać o konstrukcji dystrybucji dotacji unijnych. W tej chwili ścierają się tu dwie opcje. Jedna jest dla nas korzystna, druga niestety nie. Istnieją bowiem silne naciski, by zredukować rolę polityki regionalnej, której beneficjentami są słabsze państwa, a położyć nacisk na badania i rozwój.
Taki wariant powodowałby, że nasze regiony wciąż mogłyby liczyć na środki z Brukseli, ale jednocześnie pozyskiwałyby je też potężne projekty z krajów najbogatszych. To powodowałoby taki paradoks, że wyrównywanie szans w ramach Unii zamieniłoby się w nieustającą pogoń biedniejszych za bogatszymi. Biedniejsi korzystaliby ze środków z polityki regionalnej, inwestując we wciąż niedorozwiniętą infrastrukturę, bogatsze kraje dostawałyby pomoc na badania i rozwój, zyskując dzięki temu możliwość powiększenia dystansu, który dzieli ich od mniej rozwiniętej części Unii.
Kompromisowe rozwiązanie jest tu jednak możliwe.
Na pewno natomiast nie unikniemy tego, że w nowej perspektywie budżetowej Unii Europejskiej miejsce dotacji powoli i w coraz większym stopniu zastępować będą takie programy jak Jaspers, Jeremie i Jessica. Czyli inżynieria finansowa, preferencyjne kredyty i programy poręczeniowe.
Prawdą jest zatem, że w nowej perspektywie budżetowej może nie być regionalnych programów operacyjnych?
- To akurat zależy od decyzji w Polsce. Myślę, że RPO zostaną.
Zwróciłbym jednak uwagę na dedykowane pieniądze, które mogą się pojawić dla miast, jako biegunów rozwoju i życia społecznego. O tym poważnie się w Europie dyskutuje. Takie środki dostałyby te samorządy, które posiadają zintegrowane programy miejskie i planują z kilkuletnim wyprzedzeniem. Obejmując tymi planami zagadnienia infrastrukturalne, gospodarcze i społeczne na swoim terenie.














Strefa żubra vs samorządy