Czy Polska zostanie bez unijnego wsparcia w budżecie UE po 2020 roku?

  • Piotr Toborek
  • 02-06-2017
  • drukuj
Unijny budżet to kwestia polityczna do podjęcia przez przywódców Unii. Co się wydarzy – trudno w dzisiejszej sytuacji przewidzieć. Wiadomo, Brexit to odejście drugiego największego płatnika netto. To mniej o 10 mld rocznie w porównaniu do tego, co jest – powiedział w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Marcin Kwasowski z Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Czy Polska zostanie bez unijnego wsparcia w budżecie UE po 2020 roku?
Marcin Kwasowski, wicedyrektor Departamentu Ekonomicznego Unii Europejskiej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych (fot.wnp)

Uczestniczył pan w negocjacjach budżetu unijnego na lata 2014-2020. To co wynegocjowaliśmy powszechnie uznano za sukces, ale z wykorzystywaniem tych środków już tak dobrze nie jest.

Marcin Kwasowski, wicedyrektor departamentu ekonomicznego Unii Europejskiej w Ministerstwie Spraw Zagranicznych: - Na pewno można powiedzieć, że negocjacje są łatwe w porównaniu z wdrożeniem w życie tego, co się wywalczy.

Tu były pewne obiektywne trudności, które sprawiły, że jest ciężej niż poprzednio. Myślę o warunkowości wstępnej, ex-ante, procesie desygnacji wszystkich instytucji zarządzających i wdrażających.

To wszystko zajmuje czas, ale Polska mimo wszystko wypada całkiem nieźle. W miarę szybko przyjęliśmy programy operacyjne, dajemy sobie radę z pozostałymi warunkami.

Myślę, że ta absorpcja teraz przyśpieszy, choć oczywiście w różnych obszarach będzie różnie. Wiadomo, że np. jeśli chodzi o koleje, są duże środki do wykorzystania, ale nie ma odpowiedniej liczby firm, które mogą szybko te projekty wdrażać.

To, że nie jest łatwo, pokazują też przykłady innych krajów

- Tak, na tle większość unijnych państw wypadamy całkiem dobrze. Ostatnie badania na temat wykorzystania płatności pokazują, że Polska zrealizowała to co było zaplanowane, natomiast są kraje, które wykorzystały 10-20 procent środków, na które zgłaszały zapotrzebowanie.

Trzeba też pamiętać, że tak naprawdę Polska ma czas na absorpcję tych pieniędzy do 2023 roku, oczywiście tutaj jest znak zapytania, jak się potoczą negocjacje w sprawie Brexitu. Z perspektywą 2007-2013 też tak było, że przyśpieszenie nastąpiło na koniec. Komisja Europejska jeszcze w latach 2014-2015 podejmowała różne działania, w wielu sprawach szła na rękę krajom członkowskim, żeby to wykorzystanie środków było jak największe.

A jaki będzie kolejny budżet? Polskie regiony mogą liczyć na wsparcie?

- Budżet to kwestia polityczna do podjęcia przez przywódców Unii. Co się wydarzy – trudno w dzisiejszej sytuacji przewidzieć. Wiadomo, Brexit to odejście drugiego największego płatnika netto. To mniej o 10 mld rocznie w porównaniu do tego, co jest.

Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, żeby relatywnie ten budżet był wyższy niż 1 czy 1,05 procenta PKB, które mamy dzisiaj. Oczywiście wszystko będzie zależało od wyborów politycznych.

Niektóre nasze regiony „przeskoczą” też próg zamożności.

- Tak, na pewno będzie to województwo dolnośląskie, zobaczymy co się stanie z województwami wielkopolskim i śląskim. Wiadomo jednak, że Polska jest objęta taką zasadą „cappingu”, że transfery do Polski nie mogą być większe niż 2,35 proc. prognozowanego PKB i biorąc to pod uwagę, gdyby zasady alokacji pozostały mniej więcej takie same, to myślę, że Polska wciąż mogłaby liczyć na kwotę zbliżoną do tej z obecnej perspektywy.

Natomiast, jak już mówiłem, to są negocjacje polityczne, choć specyficzne, bo obowiązuje w nich zasada jednomyślności i musi w nich być osiągnięty konsensus. Ta zasada też gwarantuje, że raczej nie ma rewolucji z dnia na dzień, czyli z jednej perspektywy na drugą, jest jednak zmiana akcentów. Na pewno nie działa to tak, że mamy jakąś politykę jednego dnia, a następnego już jej nie ma.

Musimy się jednak spodziewać wspomnianej zmiany akcentów, tym bardziej pamiętając o uwarunkowaniach, które istnieją, czyli choćby wciąż odczuwalnych skutkach kryzysu gospodarczego w strefie euro, kryzysie migracyjnym i coraz szerszych wątpliwościach co do procesu globalizacji.

Wiadomo już jednak cokolwiek o tym, jak będą dzielone pieniądze dla regionów? Są jakieś pierwsze wnioski, pomysły?

– W budżecie, który teraz realizujemy, było to o tyle prostsze, że Unia miała swoje strategie gospodarcze „Europa 2020” i te środki miały służyć głównie do wdrażania tych strategii. Teraz takiego jednego planu nie ma.

Mamy cele odpowiedzialnego rozwoju, na poziomie ONZ mamy cele klimatyczne czy te dotyczące gospodarki o obiegu zamkniętym. Być może to będzie wystarczającym uzasadnieniem, żeby te środki wydawać i tworzyć tę europejską wartość dodaną.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pis ma to gdzies zdaja sobie sprawe ze to juz nie oni beda przy korycie

Rafał, 2017-06-02 11:04:54 odpowiedz

Polska MUSI powtarzam MUSI zostac bez unijnego wsparcia! To bedzie wykladnikiem np braku flag UE Jak to mowia COS ZA COS!

Qwasyx, 2017-06-02 10:15:51 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE