EBI o przyszłości inwestycji w Polsce. Chwali Toruń, Kraków i Poznań

  • Agnieszka Widera-Ciochoń
  • 29-05-2017
  • drukuj
- Samorządy są sprytne. Doskonale planują, ale póki co mają olbrzymie wyzwanie polegające na tym, jak wykorzystać ciągle jeszcze bardzo dużą kwotę środków unijnych, które trafią do nich w formie dotacji w obecnej perspektywie unijnej. Potem przyjdzie czas na PPP i Plan Junckera - mówi Rafał Rybacki z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
EBI o przyszłości inwestycji w Polsce. Chwali Toruń, Kraków i Poznań
Rafał Rybacki, szef sektora publicznego Europejskiego Banku Inwestycyjnego w sekcji kredytowej Polski i Krajów Bałtyckich. (fot.PTWP)

• W ubiegłym roku Europejski Bank Inwestycyjny podpisał 15 umów z polskimi miastami na tzw. pożyczki ramowe.

• EBI jednak dostrzega, podobnie jak polskie samorządy, zagrożenia związane z mniejszym dofinansowaniem unijnym inwestycji po 2020 r. 

• Receptą możne być tu plan Junckera i swoiste partnerstwo publiczno-publiczne, czyli finansowanie inwestycji spółek komunalnych.

• Z Rafałem Rybackim rozmawialiśmy podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.

****

 

Z jakiego narzędzia proponowanego przez Europejski Bank Inwestycyjny najchętniej korzystają polskie samorządy?

Rafał Rybacki, szef sektora publicznego Europejskiego Banku Inwestycyjnego w sekcji kredytowej Polski i Krajów Bałtyckich: - Najpopularniejszym instrumentem finansowym, jaki stosujemy w przypadku finansowania samorządów już od wielu lat, jest tzw. pożyczka ramowa. To są środki kredytowe z bardzo długim okresem spłaty i atrakcyjnym oprocentowaniem, które w Polsce głównie służą na kofinansowanie wkładu własnego projektów wykorzystujących fundusze unijne.

Podstawową korzyścią tego instrumentu jest jego elastyczność – dostosowany do finansowania rozmaitych projektów i działań municypalnych, czy w sektorze transportu lokalnego, czy rewitalizacji, czy efektywności energetycznej, czy różnych projektów natury socjalnej.

Po podpisaniu umowy kredytowej, samorządy mogą w sposób elastyczny wypłacać kolejne transze kredytu według swoich potrzeb finansowych. Korzystają z tej formy finansowania bardzo chętnie. W zeszłym roku podpisaliśmy umowy z 15 miastami na tego typu instrument na kwotę powyżej miliarda euro.

Dla jakich miast przeznaczane są kredyty z EBI?

- Jako że EBI praktycznie działa z jednego miejsca (z Luksemburga) współpracujemy głownie z dużymi miastami powyżej 100 tys. mieszkańców. Ale współpracujemy również z bankami w Polsce, np. BGK, i udostępniamy linie kredytowe dla tych banków, a one już na swoich zasadach finansują mniejsze projekty w mniejszych samorządach.

Samorządy czekały na rozruch obecnej perspektywy unijnej, by znów inwestować, jednak wielu gminom plany krzyżują przepisy dotyczące wskaźników zadłużenia, brak nadwyżki operacyjnej. Jako bank postrzegacie samorządy nadal w roli stabilnego klienta?

- EBI to specyficzny bank, stworzony do wspierania sektora publicznego, dlatego nasza percepcja ryzyka inwestycyjnego w samorządach może się nieco różnić od oceny ryzyka w bankach komercyjnych.

Kondycja sektora publicznego postrzegana jest przez nas pozytywnie. Oczywiście w naszych umowach kredytowych wymagamy przestrzegania wskaźników ustawowych, również narzucamy swoje własne wskaźniki, które w niektórych przypadkach mogą być nawet nieco bardziej restrykcyjne. Wiemy jednak, że musi nastąpić okres, kiedy samorządy się zadłużają, bo są realizowane inwestycje unijne, a z czasem na pewno ten dług będzie się zmniejszał.

Jakie inwestycje w tej chwili dominują, na co bank by chętniej udzielał kredytów?

- Oczywiście mamy swoje marzenia, żeby było więcej projektów o dużym stopniu innowacyjności, chętnie widzielibyśmy też więcej projektów zwiększających efektywność energetyczną. W tym drugim przypadku gminy coraz liczniej wychodzą naprzeciw i mają coraz więcej tego typu projektów.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.