Ekspert BCC o unijnych negocjacjach

Dla nas ważna rzecz, na co te pieniądze będą przeznaczane. Co z tego że wynegocjujemy dużą pulę pieniędzy, jeżeli nie będziemy mogli z nich korzystać - mówi Ekspert Business Centre Club i były wiceminister rozwoju regionalnego Jerzy Kwieciński na temat zakończenia unijnego szczytu ws. budżetu UE na lata 2014-20.
Ekspert BCC o unijnych negocjacjach

Ekspert Business Centre Club i były wiceminister rozwoju regionalnego Jerzy Kwieciński na temat zakończenia unijnego szczytu ws. budżetu UE na lata 2014-20 bez porozumienia: "Jak do tej pory żadnej ważnej decyzji na poziomie Unii Europejskiej nie udało się osiągnąć na jednym spotkaniu - tak samo było przy poprzedniej perspektywie finansowej, czy jeszcze wcześniej. Tak samo (...) przy traktatach - nie udało się dojść do porozumienia od razu. Tym razem może była pewna nadzieja, ale skromna.

Czytaj też: Fiasko unijnego szczytu. Rozmowy w styczniu

Wydaje mi się, że decyzji odnośnie budżetu można się spodziewać raczej w lutym przyszłego roku; w styczniu jest podejmowanych mało decyzji. W tej chwili to Komisja Europejska ma przygotować nową propozycję i dalej ją negocjować z krajami członkowskimi. Mnie się wydaje, że do ostatecznego porozumienia dojdzie na samym szczycie, a nie przed szczytem.

Pozytywne sygnały są takie, że zarówno polityka spójności, jak i polityka rolna na tym poziomie, na którym są proponowane w tej chwili przez przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, nie doznają uszczerbku. To jest dla nas tak naprawdę najważniejszy przekaz. Powtarzany jest w słowach płynących od wszystkich najważniejszych osób: szefów państw, przewodniczącego Van Rompuya, a także przewodniczącego KE Jose Manuela Barroso.

Widać bardzo wyraźnie, że premierowi Wielkiej Brytanii Davidowi Cameronowi zależy na zmniejszeniu budżetu na administrację brukselską. To jest chyba dla niego w tej chwili sprawa honoru i przypuszczam, że nie będzie chciał z tego zrezygnować.

Ostatnia propozycja, którą złożył Van Rompuy, zakłada cięcia na poziomie 80 mld euro, ale one na szczęście w niewielkim stopniu dotyczą polityki spójności i rolnej. (...) My możemy stracić na tym, jeżeli tzw. capping (który określa maksymalne zdolności absorpcyjne kraju - PAP) zostanie obcięty do 2,35 proc. PKB. To jest dla nas groźniejsze, bo wtedy dostalibyśmy mniej pieniędzy. W propozycji KE było to 2,4 proc.

Niezupełnie się zgadzam z argumentem, że Polska i tak będzie największym beneficjentem tego budżetu. Jak są negocjacje, to trzeba walczyć o każde euro i my też musimy walczyć o każde euro.

Uważam, że w tej chwili powinniśmy walczyć o maksymalnie najwięcej. Teoretycznie moglibyśmy otrzymać 76 mld euro (na politykę spójności - PAP). Teoretycznie, bo to wynika z propozycji Komisji Europejskiej, 80 mld euro byłoby według propozycji zeszłorocznych.

Ale są dwie sprawy z tym związane: jedna to poziom wydatków, a druga to warunki, na jakich te pieniądze mają być wydawane. O kilku z nich premier Donald Tusk dziś mówił, to takie sprawy jak: kwalifikowalność VAT, minimalny wymagany poziom wkładu własnego, poziom zaliczek przekazywanych do naszego kraju, procedury związane z wycofywaniem nieudanych projektów. (...) Ostatnia rzecz, która jest dla nas ważna, to to, na co te pieniądze będą przeznaczane. Co z tego że wynegocjujemy dużą pulę pieniędzy, jeżeli nie będziemy mogli z nich korzystać".

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bardzo mądre spotrzeżenia Pana dr Jerzego KWIECIŃSKIEGO.

A, 2012-12-23 22:49:00 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE