Gdyby były metropolie, nie byłoby problemów z inwestycjami terytorialnymi

  • Piotr Toborek
  • 01-04-2014
  • drukuj
Szukanie porozumień w sprawie zintegrowanych inwestycji terytorialnych pokazało, że nowa perspektywa unijnego finansowanie nie będzie łatwa, także na poziomie współpracy między samorządami.
Gdyby były metropolie, nie byłoby problemów z inwestycjami terytorialnymi

UE oferuje dużym polskim miastom setki milionów euro do roku 2020, pod warunkiem że zaczną ze sobą współpracować. Te dodatkowe pieniądze, niezależne od innych środków unijnych, przyznawane są w ramach Zintegrowanych programów regionalnych.

Wystarczy się porozumieć i wspólnie wystąpić o pieniądze na inwestycję o znaczeniu ponadregionalnym. Jak się jednak okazało, dogadać się wcale nie jest łatwo. Szczególnie tam, gdzie nie ma wyraźnego regionalnego centrum, czyli silnej metropolii.

Czytaj też: ZIT-y nie mogą wykluczać z Regionalnych Programów Operacyjnych

Problemy ze znalezieniem porozumienia mieliśmy w lubuskim, pomorskim i kujawsko-pomorskim. Bydgoszcz i Toruń tak bardzo się poróżniły, że musiało interweniować ministerstwo.

Marszałek Piotr Całbecki podkreślał, że brak porozumienia może spowodować utratę 153 milionów euro przeznaczonych na ZIT, ale też uniemożliwi skorzystanie ze znacznie większych pieniędzy w ramach rządowych programów operacyjnych. Ponadto może to spowodować zamrożenie dalszych prac nad programem regionalnym i realną groźbę utraty całej kwoty na ten program.

Czytaj też:Całbecki - mamy festiwal pomówień i manipulacji

Minister Elżbieta Bieńkowska zagroziła, że jeżeli ZIT nie powstanie, to pieniądze będą przesuwane do innych województw.

"Szantażem wspólnego dla Bydgoszczy i Torunia ZIT pogłębia pani narastające społeczne niezadowolenie" – napisało do minister Bieńkowskiej Stowarzyszenie Metropolia Bydgoska.

Szantaż przyniósł jednak efekt, bo w ostatnich dniach Bydgoszcz i Toruń siadły do stołu.

- Sądzę, że te spory wynikają z niezrozumienia, czym ma być ZIT. Samorządowcom wydaje się, że będzie to taki miniurząd marszałkowski, dzięki któremu decyzje o wsparciu takich i czy innych projektów nie będą podejmowane w stolicy województwa, lecz lokalnie. Otóż nie. ZIT to instrument nie dystrybucji środków, ale zarządzania zmianą na swoim obszarze – tłumaczy Tomasz Styś, ekspert Fundacji Sobieskiego.

W Trójmieście udało się dogadać po długich sporach. Ostatecznie 36 gmin i powiatów z województwa pomorskiego podpisało porozumienie o utworzeniu związku Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych.

Kłopoty, jeszcze do piatku 28 marca, były w lubuskim. – Chcemy pozyskać dodatkowe środki i będziemy się o to tak długo ubiegali, dokąd nam sił wystarczy, a wystarczy na pewno – mówił kilka dni temu prezydent Gorzowa Tadeusz Jędrzejczak, który chce aby ZIT dla gorzowskiego Miejskiego Obszaru Funkcjonalnego został zwiększony o 20 mln euro.

-  Myślę, że to przesilenie wiosenne, bo pan prezydent nie miał żadnych powodów, żeby się zdenerwować. Miasta mają zabezpieczone już ponad 60 mln euro – odpowiadała marszałek Elżbieta Polak.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jeżeli oddolne procesy zastępuje się nakazami z ministerstwa to trudno już mówić o samorządzie. Szantaż, który miał miejsce wobec Bydgoszczy nie zostanie zapomniany. W efekcie skutecznego szantażu Bydgoszcz, która ma o ponad 100 tysięcy mieszkańców więcej niż razem mają stolice lubuskiego zmuszona z...ostała do tworzenia ZIT z Toruniem. Co z tak wymuszonej "współpracy" wyniknie nie jest trudno przewidzieć. Toruński marszałek dwie kadencje izoluje od Bydgoszczy graniczące z nią gminy. W związku z tym z pobliskiego Koronowa jedzie się do Bydgoszczy 20 kilometrów dłużej niż 45 km z Torunia. To jest ten pomysł na wymuszoną "integrację" aglomeracji. To nie przejdzie. rozwiń

MG, 2014-04-07 21:34:00 odpowiedz

Metropolie to wymysł Buska,a ten plan realizuje rząd Tuska.Samo-rządzenie demokratyczne wprowadzili i Polskę na na bogatych i biednych podzielili i zaścianek gminny i powiatowy stworzyli, który nic do powiedzenia nie ma.Pani Bieńkowska okrągłe słowa wypowiada,zaś metropolitalne spojrzenie,to dla po...wiatowej Polski zagłada,a czas pokaże,że widzimisię samorządów(kolesiów),to celowa polityczna nieodpowiedzialna wobec społeczeństwa pijarowska propaganda,która równomiernemu rozwojowi Polski przeszkadza. rozwiń

Wiesio Gomułka, 2014-04-03 22:36:13 odpowiedz

Cytuję: ... "dogadać się wcale nie jest łatwo. Szczególnie tam, gdzie nie ma wyraźnego regionalnego centrum, czyli silnej metropolii".
BZDURA: Szczególnie tam dogadać się trudno, gdzie silna metropolia - podobnie, jak Putin - siłą rzadzi w swoim, partykularnym interesie, kosztem sł
...abego gospodarczo otoczenia.
Doskonale to rozumiał Eugeniusz Kwiatkowski i zbudował Gdynie i COP nie w silnych metropoliach, ale w regionach zacofanych. I to dało kapitalny impuls do zapoczątkowania gospodarczego rozwoju kraju. Bezmózgowcy z silnych metropoliI opamiętajcie się i weźcie przykład z USA. Metropolie są już tak silne, że muszą sobie same radzić. I przypomnijcie sobie - bezmyślni pogrobowcy upadłego systemu - istotę nie tylko działania Kwiatkowskiego, ale i w międzypaństwowej skali PLAN MARSHALLA po II Wojnie Światowej,
Ożywiać trzeba działalność gospodarcżą w regionach mało rozwinietych. Takżę w waszym (przez małe "w") interesie.
rozwiń

NiT, 2014-04-02 12:17:31 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE