Mistrzowie w ściąganiu unijnej kasy

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 08-03-2010
  • drukuj
W latach 2007-2009 z funduszy UE na lokalne projekty gminy otrzymały 42 mld zł. Kto najwięcej jej wyrwał dla siebie?
Mistrzowie w ściąganiu unijnej kasy

Z rankingu „Rzeczpospolitej” wynika, że najlepiej ściągały pieniądze z Unii Sopot, Hel i Nadarzyn.

„Fundusze Unii Europejskiej to dla nas wielka szansa. Bez tej pomocy rozwój miasta byłby znacznie wolniejszy” – powiedział „Rzeczpospolitej” Jarosław Pałkowski, wiceburmistrz Helu, który wygrał ranking w kategorii gminy miejskie i miejskowiejskie. W przeliczeniu na jednego mieszkańca wywalczył 10,2 tys. zł. Średnia krajowa wynosi 1,1 tys. zł.

W kategorii gminy wiejskie wygrał Nadarzyn (8,5 tys. zł na osobę), a w kategorii miasta na prawach powiatu – Sopot (5,1 tys. zł). Ranking „Rzeczpospolitej" dowodzi, że pomoc unijna rozkładała się nierówno. Są zdecydowani liderzy, ale również gminy, głównie wiejskie, gdzie unijnych pieniędzy prawie nie ma, jak w sąsiadującym z Nadarzynem Prażmowie (25 zł na osobę).

„Są dwie przyczyny tego zjawiska. Jedna to brak środków własnych, czyli bardzo małe budżety mniejszych gmin, co uniemożliwia występowanie o duże dotacje. Druga to brak aktywności władz gminy. Nie jest to więc problem, który można rozwiązać jakimiś regulacjami prawnymi – wyjaśnia „Rzeczpospolitej” Krzysztof Hetman, wiceminister rozwoju regionalnego.

Zasadniczy dla gmin okazał się 2009 r., kiedy na dobre ruszył podział grantów. Do walki o nie stanęło co najmniej 100 tys. urzędów, instytutów, szkół, organizacji pozarządowych i firm.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE