Mniej biurokracji w dostępie do euro

Komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski zapowiedział w piątek mniej biurokracji i kosztów w dostępie do funduszy UE.
Mniej biurokracji w dostępie do euro

Komisja Europejska przyjęła projekt zmian rozporządzenia finansowego UE, które będzie podstawą dla nowej perspektywy budżetowej na lata 2014-2020.

- W przyszłym roku planujemy podać, jak powinna wyglądać nowa perspektywa finansowa sięgająca 2020 roku. Dziś mówimy wedle jakich reguł - chodzi o rodzaj ustawy o finansach publicznych UE - te pieniądze będą rozdysponowane. Na pewno budujemy lepszą podstawę pod przyszłą perspektywę finansową. To jest cegiełka do budowli, która wyłoni się w przyszłym roku - powiedział polski komisarz.

- Beneficjenci wiedzą, jaki to jest przełom - dodał. Zapowiadane dla nich ułatwienia to m.in. zniesienie obowiązku oddzielnego konta na zaliczkę od Komisji Europejskiej, możliwość zatrzymania bankowych odsetek od tych środków (dotychczas podlegały zwrotowi do KE) czy też podwyższenie pułapu uproszczonych procedur administracyjnych z obecnych 25 do 50 tys. euro. Firmy, które wielokrotnie ubiegają się o kontrakty w KE, nie musiałyby za każdym razem składać stosu tych samych dokumentów - urzędnicy mają korzystać z dokumentów złożonych wcześniej.

Lewandowski tłumaczył, że obecny przerost biurokracji to spuścizna po Komisji Europejskiej pod wodzą Jacquesa Santersa, która w 1999 roku odeszła w niesławie w wyniku skandali korupcyjnych. - W rezultacie doszło do takiego zaostrzenia rygorów, że dopiero teraz się z tego wydobywamy - powiedział komisarz.

Na razie nowelizacja ogólnego rozporządzenia finansowego dotyczy ok. 20-25 proc. budżetu UE, który jest wydawany przez KE (reszta jest wydawana na poziomie krajów członkowskich). W przyszłym roku KE ma zaproponować serię rozporządzeń sektorowych, np., w polityce spójności, które mają również iść w duchu uproszczeń dla beneficjentów.

Skomplikowane procedury - podkreślił Lewandowski - prowadzą do wysokiego poziomu tzw. błędu w wydawaniu unijnych funduszy, za co rokrocznie Trybunał Obrachunkowy UE daje Komisji Europejskiej żółtą (przekroczenie progu 2 proc.) albo czerwoną (5 proc.) kartkę. Najwyższy poziom nieprawidłowości jest w polityce spójności - 11 proc. Komisarz przekonywał, że chodzi np. o pomyłkę w obliczeniu kursu walutowego z danego dnia. - Bywają zarzuty korupcyjne, ale są to błędy proceduralne, które rzucają cień na wydawanie unijnych funduszy - powiedział Lewandowski. Komisarz tymczasem broni polityki spójności w nowej perspektywie finansowej, na czym zależy Polsce.

Dlatego KE proponuje wyższy, zróżnicowany poziom dopuszczalnego błędu w różnych kategoriach wydatków. Lewandowski zapewnił, że ma w tym poparcie audytorów z Trybunału Obrachunkowego, a za podwyższeniem pułapów przemawiają też względy finansowe. Powiedział, że obniżenie poziomu błędu do 1 proc. kosztowałoby dodatkowy miliard euro rocznie wydany na kontrole. Na razie KE nie ustaliła, jakie mają być nowe poziomy tolerowanego błędu, ale komisarz zadeklarował, że w polityce regionalnej "jest możliwość zejścia z 11 do 5 proc.".

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE