Narodowa Rada Rozwoju i wyniki wyborów. Wójt, który będzie doradzał prezydentowi, chce radykalnej zmiany podejścia do metodologii rozwoju

  • Piotr Toborek
  • 27-10-2015
  • drukuj
– Takie pompowanie rozwoju miast doprowadzi do pogłębienia się różnic pomiędzy standardem życia na wsi i w mieście. To absolutnie niedopuszczalne – mówi Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP.
Narodowa Rada Rozwoju i wyniki wyborów. Wójt, który będzie doradzał prezydentowi, chce radykalnej zmiany podejścia do metodologii rozwoju
Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka

Jak pan traktuje nominację do grona doradców prezydenta?

Jerzy Zająkała, wójt gminy Łubianka, członek Narodowej Rady Rozwoju przy prezydencie RP:  – To oczywiście dla mnie nobilitacja, nie spotkałem w Radzie innych wójtów, choć są też przedstawiciele władz lokalnych, jak burmistrz Lubartowa pan Janusz Bodziacki.

W pewnym sensie czuję się reprezentantem ogółu wójtów, choć oczywiście to uproszczenie, bo to nie oni mnie wybrali, ale taki jest charakter Narodowej Rady Rozwoju.

Ja będę się starał reprezentować środowisko, z którego się wywodzę, będą zabiegał o rozwiązanie ważnych spraw dla środowisk wiejskich.

Mam za sobą 25 lat doświadczenia pracy w samorządzie, ale domyślam się, że trafiłem do sekcji, która ma zajmować się problemami rozwoju obszarów wiejskich, bo od wielu lat na wielu forach zabieram głos w sprawach zrównoważonego rozwoju obszarów wiejskich, byłem wiele lat członkiem zarządu Związku Gmin Wiejskich, także na forum europejskim – w Komitecie Regionów specjalizowałem się w tych sprawach.

Jak pan wyobraża sobie pracę w radzie? Bardziej jako działanie doradcze, czy także inicjatywne, podsuwające pewne propozycje prezydenckiej Kancelarii?

– Jesteśmy już po pierwszym spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą, który powiedział, że oczekuje od nas inicjatywy, podsuwania problemów, tematów, które opracujemy, a także wskazywania propozycji ich rozwiązania.

Odebrałem to tak, że prezydent traktuje nas jako grono dobrze zorientowanych w swoich dziedzinach ludzi, którzy jednocześnie mają w środowiskach, gdzie pracują, dużo kontaktów i potrafią problemy tych środowisk zaprezentować na radzie.

Zajmował się pan problemem zrównoważonego rozwoju – politycy i samorządowcy często używają tego hasła, ale co przez nie właściwie należy rozumieć?

– Ja rozumiem to nie jako zadbanie o przyszłe pokolenia i pozostawienie jakichś zasobów, które pozwolą na rozwój w kolejnych latach, ale jako zachowanie równowagi rozwojowej. Czyli przyczynienie się do sprawiedliwego wzrostu różnych środowisk i obszarów.

Właśnie, przy okazji kampanii wyborczej mamy dyskusję o tym, czy Polska rozwija się równomiernie. Czy rozwijają się tylko metropolie, a tzw. teren zostaje w tyle?

– Ja widzę to tak, że zrównoważony rozwój to jednak dawanie szansy tym słabszym, aby mogli dogonić liderów. Sytuacja obszarów wiejskich była gorsza przez dziesiątki lat i to jest szczególny powód, żeby podjąć działania, które pozwolą nadrabiać te zaległości.

Czyli nie podziela pan wizji metropolii jako lokomotyw, które pociągną za sobą resztę kraju?

– Nie, wskazany przez obecny rząd rozwój polaryzacyjno-dyfuzyjny, który ma doprowadzić do tego, że mówiąc obrazowo – kiedy się te lokomotywy rozpędzą, to wytworzą tyle dobra, że dotrze ono i do środowisk wiejskich – jest procesem zbyt długotrwałym.

Takie pompowanie rozwoju miast doprowadzi wcześniej do pogłębienia się różnic pomiędzy standardem życia na wsi i w mieście. To absolutnie niedopuszczalne. Trzeba te zasoby wspierające rozłożyć równoważnie.

Ma pan wieloletnie doświadczenie z Komitetu Regionów, był blisko spraw europejskich, jak zatem pan patrzy na nową unijną perspektywę?

– Jest pewien problem, bo rusza ona bardzo powoli. Wzięło się to z tego, że dyskusja o podziale środków między państwami członkowskimi trwała bardzo długo, w efekcie mamy prawie koniec 2015 r., czyli licząc od 1 stycznia 2014 r., minęły niemal dwa lata i można powiedzieć, że są to dwa lata opóźnienia.

 


KOMENTARZE (8)ZOBACZ WSZYSTKIE

Cay wójt chce czy nie chce to metropolie będą lokomotywa rozwoju kraju.
Zaklinanie rzeczywistości nic tu nie da, a sabotowanie tej rzeczywistości będzie tylko na szkode kraju.

realista, 2015-11-01 22:45:04 odpowiedz

Gminy województwa opolskiego pokazują Panie Wójcie zaniedbania POprzedniego rządu i wskazują Panu co należy robić... radio.opole.pl/103,123518,przetarg-na-odbior-smieci-niepotrzebny-gospodark

..., 2015-10-29 08:19:13 odpowiedz

Do w.potega@neostrada.pl: Wiele potęg europejskich umożliwiło mieszkańcom zarabianie na odpadach, dzięki aktywnemu udziałowi mieszkańców realizowana jest strategia "więcj odpadów domowych - większy zarobek", zamiast więc bzdurnego dyskutowania zlikwidowano comiesięczne opłaty za śmieci jak...o zbędny archaiczny haracz... rozwiń

Czy jest tu psychiatra?, 2015-10-28 20:18:14 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE