Nie ma zgody co do kształtu unijnego budżetu

Cypryjska prezydencja zakończyła właśnie dwustronne konsultacje z krajami UE na temat budżetu 2014-20. Różnice zdań między krajami są jeszcze większe, niż sądzono dotychczas. W listopadzie konieczny będzie dodatkowy szczyt unijny - zapowiadają ważne źródła UE.
Nie ma zgody co do kształtu unijnego budżetu

"Dystans między stanowiskami poszczególnych państw jest jeszcze większy, niż myśleliśmy" - powiedziały w poniedziałek źródła cypryjskie.

Czytaj też: Będą cięcia w przyszłorocznym unijnym budżecie? 

Cypr przeprowadził w lipcu spotkania z ministrami wszystkich państw UE, odpowiedzialnymi za negocjacje kolejnego wieloletniego budżetu UE na lata 2014-20. W spotkaniach oprócz cypryjskiej prezydencji uczestniczył przedstawiciel gabinetu przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya, a także Komisji Europejskiej.

Jak powiedziały źródła uczestniczące w tych spotkaniach, kraje po raz pierwszy "wyłożyły karty na stół": każdy wskazał po dwie-trzy rzeczy, które są dla niego "absolutnie najważniejsze" i gdzie nie widzi możliwości ustąpienia. Dla niektórych państw, zwłaszcza płatników netto, najważniejszą sprawą jest wielkość ich składki - nie chcą, by rosła w porównaniu z obecnym budżetem na lata 2007-13.

Wbrew dotychczasowym publicznym deklaracjom, to nie najwięksi płatnicy jak Niemcy i Francja mają najbardziej radykalne stanowisko w kwestii cięć. "Widać pewną zmianę stanowisk tych państw, są one coraz bardziej elastyczne" - powiedziały PAP źródła w KE. Oba kraje jeszcze niedawno publicznie domagały się zamrożenia budżetu na poziomie 1 proc. PKB, co oznaczałoby cięcia w wysokości ok. 100 mld euro w stosunku do propozycji KE z czerwca ubiegłego roku, która opiewa na 988 mld euro.

"Nie powiedziałbym, by ten 1 proc. to ich ostateczne stanowisko. Te kraje mają poczucie odpowiedzialności. Wciąż mówią o cięciach, ale nie stawiają już tego 1 proc., jako warunku wstępnego" - powiedziały źródła. Najtrudniejszymi negocjatorami, mówią źródła w KE, są teraz Szwecja czy Holandia, też płatnicy netto.

Kraje są podzielone nie tylko wokół tego, ile i na co wydawać, ale też w sprawie dochodów do budżetu. Dla Wielkiej Brytanii sprawą kluczową jest zachowanie rabatu w swej składce; nie chce też zgodzić się na jakikolwiek nowy dochód, jak europodatek, do budżetu UE. W tej sprawie Londyn ma duże poparcie innych państw. Nawet w gronie państw, które są za stworzeniem podatku od transakcji finansowych w ramach wzmocnionej współpracy grupy minimum 9 państw UE większość chce, by to był dochód narodowy. Duże podziały dotyczą też wspólnej polityki rolnej, a zwłaszcza dopłat bezpośrednich oraz nowych limitów w dostępie do funduszy w polityce spójności (tu bardzo protestuje Polska); ogromne kontrowersje wywołuje też pomoc dla nowej kategorii regionów przejściowych, które się ostatnio wzbogaciły i normalnie powinny stracić prawo do wsparcia.

Wobec tych ogromnych różnic w stanowiskach państw, w kalendarzu unijnym już zaplanowano dodatkowy nadzwyczajny szczyt przywódców UE w listopadzie, powiedziały PAP dwa różne źródła. Zwłaszcza, że przywódcy na szczyt październikowy mają też wpisany drugi ogromny temat: wzmacnianie unii monetarnej (strefy euro) na podstawie raportu Van Rompuya, co zapowiedzieli na szczycie w czerwcu; na szczycie w grudniu muszą z kolei porozumieć się w sprawie unii bankowej.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE