Prezes NIK: kontrolujemy i to, co jest szansą, i to, co zagrożeniem

- W tym roku za fundamentalne uważam dwie kontrole dotyczące największej szansy dla Polski i największego dla nas zagrożenia - mówi prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski w rozmowie z Adamem Sofułem i Jackiem Ziarno. Dlatego NIK rozpoczyna kontrolę wydatkowania funduszy unijnych i realizacji polityki prorodzinnej. Są jednak i bieżące kontrole.
Prezes NIK: kontrolujemy i to, co jest szansą, i to, co zagrożeniem

Działalność NIK można określić jako nieustanny, kroczący raport o stanie państwa - w rozmaitych aspektach jego działania. W jakim stopniu to rozpisana na lata strategia, a w jakim reakcje na doraźne sygnały?

- Ustawa mówi, że Najwyższa Izba Kontroli musi umiejętnie wyważać obie racje. W tym roku za fundamentalne uważam dwie kontrole dotyczące największej szansy dla Polski i największego dla nas zagrożenia. Szansa to, rzecz jasna, nowa perspektywa budżetowa Unii Europejskiej. Chcemy zawczasu sprawdzić, czy projekty i programy dobrze zdefiniowano na poziomie krajowym lub regionalnym i jak jesteśmy przygotowani do ich realizacji. Przeprowadzamy kontrolę zarówno w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju, jak i w 16 województwach.

Możemy zatem mówić o pracy profilaktycznej, prewencyjnej.

- Tak. NIK prześledzi, czy system kontroli nad wydatkowaniem funduszy w nowej perspektywie jest skuteczny. Mamy w pamięci ogólnonarodową dyskusję po informacji o stracie kilkudziesięciu milionów złotych z programów rolnych… Nie chcę sobie nawet wyobrażać, co by się stało, gdybyśmy utracili pieniądze z dużych projektów infrastrukturalnych, których wartość idzie co najmniej w setki milionów złotych.

A gdzie pan widzi największe zagrożenie?

- W 2060 r., jeśli nic się nie zmieni, Polaków będzie maksimum 30 mln - tyle, ile w roku 1960. Tylko że wtedy mieliśmy 4 mln najmłodszych dzieci, a za prawie 50 lat będzie ich blisko 2 mln. A liczba emerytów w wieku powyżej 80 lat wzrośnie z 200 tys. do ok. 4 mln. Nie muszę mówić, co to znaczy dla wydatków socjalnych państwa i rynku pracy…

Jeżeli przewidujemy, że w niedalekiej przyszłości staniemy się jednym z najszybciej wyludniających się państw na kontynencie, to NIK już dzisiaj musi zanalizować, jak w praktyce działa państwowe oraz samorządowe wsparcie organizacyjne i finansowe dla rodzin.

Już podczas przygotowań do kontroli okazało się, że w Polsce istnieje prawie pół setki programów, rozproszonych między 8 ministerstw i wiele urzędów centralnych. Na "wspieranie polskiej rodziny" wydajemy niemal 50 mld zł rocznie! Ale czy wydatkowanie tych środków odbywa się w ramach spójnej polityki? I jakiemu jednemu ministrowi w sposób szczególny zadedykowano kompetencje i realne narzędzia, by dopomóc rodzinom?

A NIK w roli czułego detektora, reagującego na bieżące wydarzenia?

W styczniu podjąłem decyzję o skontrolowaniu systemu doręczania korespondencji sądowej i prokuratorskiej. Przypomnę, że po ostatnim przetargu tego rodzaju przesyłek nie odbieramy już w urzędzie pocztowym, lecz w różnych punktach, także handlowych czy usługowych. Trzeba się przekonać, jak ta zmiana wpływa na skuteczne powiadomienia obywatela o potrzebie kontaktu z sądem czy prokuraturą. Bo konsekwencją nieodebrania wezwania może być choćby wyrok zaoczny, bez naszego uczestnictwa. 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

panie prezesie Kwiatkowski dlaczego zostały przelane pieniądze z OFE do ZUS-u ? skoro ten sam ZUS zrobił w ub roku ABOLICJĘ /umorzył ogromne zaległości niektórym dłużnikom/ tym którzy nie płacili ZUS-u od 1999-2009 r ? niech pan wytłumaczy nam uczciwym Polakom skąd takie decyzje ? uczciwi obywatele,... by nie zadłużać się w ZUS-ie nie mając środków na ogromne składki pozamykali swoje firmy, a inni mają w prezencie abolicję ! niech pan nam powie, co będzie umorzone za kilka lat to również nie będziemy płacić ! rozwiń

uczciwi Polacy-ci co płac, 2014-02-06 15:35:47 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE