Samorządy będą musiały sięgać po instrumenty zwrotne

W nowej perspektywie unijnej będzie pięć razy więcej instrumentów zwrotnych - poręczeń, pożyczek i kredytów - niż w starej. Zdaniem ekspertów mogą z nich korzystać nie tylko firmy, ale też samorządy czy producenci rolni.
Samorządy będą musiały sięgać po instrumenty zwrotne
W nowej unijnej perspektywie będzie pięć razy więcej instrumentów zwrotnych niż w poprzedniej - fot.pixabay.com

Wiceszefowa MIR Iwona Wendel zapowiedziała niedawno, że resort szacuje, iż na instrumenty zwrotne trafi ok. 5 proc. z blisko 77 mld euro przeznaczonych na realizację krajowych i regionalnych programów operacyjnych. W sumie z unijnej polityki spójności na lata 2014-20 mamy do wykorzystania 82,5 mld euro.

W starej perspektywie UE na lata 2007-2013 na instrumenty zwrotne, czyli poręczenia, pożyczki i kredyty, trafiło 1 mld euro. Są one udzielane przez pośredników finansowych, w tym m.in. banki czy fundusze pożyczkowe.

Pozwalają one - jak mówił ekspert BCC ds. rozwoju regionalnego i funduszy UE Jerzy Kwieciński - na wielokrotny obrót pieniędzmi w odróżnieniu od dotacji, które wydaje się raz. "W przypadku instrumentów zwrotnych środki przeznaczone na różne projekty wracają z powrotem. Zazwyczaj są to pożyczki, ale mogą to być również m.in. kredyty. Są one udzielane na preferencyjnych warunkach finansowych, na przykład z niższą stopą procentową czy mają preferencyjne zabezpieczenia" - zaznaczył Kwieciński. Dodał, że mogą być nimi też instrumenty związane z gwarancjami.

Ekspert BCC zauważył, że instrumenty zwrotne będą mogły być wykorzystywane przez Polskę po zakończeniu obecnej perspektywy finansowej. "Tego typu fundusz będzie mógł funkcjonować przez wiele lat, czyli po 2020 r." - wyjaśnił.

Jak mówił, w nowej perspektywie unijnej będzie pięć razy więcej instrumentów zwrotnych niż w starej. "Ten wzrost jest znaczący. Jednak z drugiej strony jest on dwukrotnie niższy, aniżeli był deklarowany przez Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju na etapie programowania funduszy unijnych" - zaznaczył Kwieciński.

Jego zdaniem instrumenty zwrotne mogą być skierowane nie tylko do firm, ale też samorządów, czy w ogóle sektora publicznego.

Kwieciński mówił, że na inwestycje dotyczące zakupu nowych maszyn, urządzeń, remontu czy zakupu budynków lub montowania instalacji wodociągowych, elektrycznych - szkoda dotacji.

"Takie przedsięwzięcia mogą być z powodzeniem realizowane za pomocą instrumentów zwrotnych. Natomiast dotacje powinny być stosowane tam, gdzie rynek nie działa, albo gdzie jest bardzo duże ryzyko (inwestycyjne). Takim obszarem są właśnie innowacje, czyli projekty, które mają na celu przeprowadzenie badań, a następnie komercjalizację wyników" - ocenił Kwieciński.

W opinii dyrektora Zespołu ds. Programów Publicznych i Środowisk Gospodarczych Związku Banków Polskich (ZBP) Arkadiusza Lewickiego, przeznaczenie na instrumenty zwrotne ok. 5 proc. z puli pieniędzy unijnych na lata 2014-2020 to lepszy wynik niż ponad 1 proc. w poprzedniej perspektywie. "Liczyliśmy na trochę więcej. Komisja Europejska zalecała co najmniej 10 proc. na instrumenty zwrotne. Z naszego punktu widzenia kluczowe będą szczegółowe regulacje w tym zakresie" - podkreślił.

Dodał, że instrumenty te znajdą się zarówno w krajowych, jak i regionalnych programach dotyczących wydawania pieniędzy na lata 2014-2020. "Czekamy na analizy rynku, gdzie one powinny być zastosowane, żeby wypełniać braki na rynku finansowym, a nie go zaburzać" - podkreślił Lewicki.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE