Wyobrażam sobie państwo, gdzie nie wszystkie ministerstwa są w Warszawie. I siedzibę metropolii w Bytomiu

  • Agnieszka Widera
  • 30-11-2016
  • drukuj
• – Nie obawiam się zagrożeń w wydatkowaniu środków unijnych, o ile ministerstwo przestanie w nich mieszać – mówi Kazimierz Karolczak, wicemarszałek woj. śląskiego. 
• Dobrze ocenia decyzję MR w sprawie wykorzystania instrumentu mobilności ponadnarodowej z Europejskiego Funduszu Społecznego w celu wsparcia średnich miast.
• – Metropolia da sobie spokojnie radę, jeśli będzie mieć kilkanaście czy kilkadziesiąt milionów mniej, a średnim miastom dodatkowy strumień pieniędzy się bardzo przyda – mówi wicemarszałek.
Wyobrażam sobie państwo, gdzie nie wszystkie ministerstwa są w Warszawie. I siedzibę metropolii w Bytomiu
Prawdą jest, że tak w pełni programy ruszyły dopiero w tej chwili, ale dużą winę za opóźnienia widzę w samym ministerstwie – mówi wicemarszałek śląski (fot.PTWP)

W całej Polsce słychać larum z powodu wielkich opóźnień w kontraktowaniu programów unijnych. Ministerstwo Rozwoju szykuje mechanizmy, które mają przyspieszyć procedury, ale też grozi, że jeśli regiony same się nie pospieszą, część pieniędzy może przepaść…

Kazimierz Karolczak, wicemarszałek woj. śląskiego: – Straszenie zawsze miało miejsce, bo to element pewnej motywacji. Ktoś wyobraża sobie, że strachem można motywować, jednak ci, którzy zajmują się zarządzaniem, wiedzą, że lepsza jest marchewka niż kij.

Osobiście nie obawiam się zagrożeń w wydatkowaniu środków unijnych, o ile ministerstwo przestanie w nich mieszać.

Czytaj też: 5 grudnia projekt zmian upraszczających system wdrażania funduszy UE

Ale nie zaprzeczy pan, że są spore opóźnienia?

– Prawdą jest, że tak w pełni programy ruszyły dopiero w tej chwili, ale dużą winę za opóźnienia widzę w samym ministerstwie. Perspektywa ruszyła przed rokiem, ale jeszcze do połowy tego roku trwały konsultacje. W większości opóźnienia te wynikają z faktu, że województwa czekały na wytyczne MR, bo trudno uruchamiać coś, co jest konsultowane, wstrzymywane.

Ale jestem spokojny, województwa sobie poradzą z wdrożeniem programów, są pewne wskaźniki, które musimy osiągnąć do końca każdego roku i tutaj jakichś zagrożeń nie widzę. Także beneficjenci nie powinni mieć problemów z rozliczeniem tych środków, bo każda perspektywa zakłada jeszcze 2-3 lata na rozliczenie programów.

Niedawno resort rozwoju postanowił wykorzystać instrument mobilności ponadnarodowej z Europejskiego Funduszu Społecznego w celu wsparcia miast tracących swoje funkcje społeczno-gospodarcze. Jak pan ocenia tę decyzję? 

Czytaj też: POWER dla rozwoju średnich miast

– To odwrócenie teorii (którą lansował kiedyś minister Boni) rozwoju polarno-dyfuzyjnego Polski, czyli stawiania na duże ośrodki, które miały promieniować na otoczenie. To niespecjalnie się sprawdziło, bo żadna polska metropolia – nawet Warszawa ma z tym problem – nie jest tak duża, żeby promieniowała na resztę otoczenia.

Uważam więc, że to rozwiązanie MR jest sensowniejsze, tylko myślenie o równomiernym rozwoju kraju powinno dotyczyć wszystkich sfer, nie tylko kwestii wydatkowania funduszy.

Czyli?

– Chodzi o decentralizację państwa, a dziś to trochę przebiega w inną stronę. Bardziej się mówi o państwie silnym centralnie niż samorządowym, zdecentralizowanym. Jestem w stanie sobie wyobrazić państwo, w którym nie wszystkie ministerstwa są w Warszawie. Idąc tym torem – siedziba śląskiej metropolii nie musi być w Katowicach, a np. w Bytomiu.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE