PARTNER PORTALU
  • BGK

ZGOK w Olsztynie kosztował 157 mln. Dzisiaj musi płacić, żeby ktoś kupił od niego paliwo

  • Piotr Toborek    28 grudnia 2016 - 10:45
ZGOK w Olsztynie kosztował 157 mln. Dzisiaj musi płacić, żeby ktoś kupił od niego paliwo
W Olsztynie wybudowano fabrykę, która musi dopłacać do swoich produktów - i to wcale nie mało (fot.:ZGOK)

O tym, że w polskiej gospodarce odpadami panuje chaos, wiadomo nie od dziś. Za setki milionów powstały spalarnie, które nie mają czego spalać, albo tak jak z Zakład Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Olsztynie, gdzie zbudowano nowoczesne instalacje, które produkują „najwyższej jakości paliwo RDF”, którego nikt nie potrzebuje i trzeba płacić za pozbycie się produktu.




Fabryka RDF, czyli paliwa z odpadów, powstała w Olsztynie za 157 mln zł w ramach budowy zakładu utylizacji odpadów, głównie z pieniędzy unijnych. Produkuje ona ponoć najwyższej jakości paliwo, ale nie tylko na nim nie zarabia, ale jeszcze dopłaca firmie prywatnej, aby ta chciała je odebrać.

- W czwartek odbyło się oficjalne otwarcie Zakładu Gospodarki Odpadów Komunalnych mieszczącego się na olsztyńskim Tracku. Jest to jedna z największych inwestycji ostatnich lat w regionie – pisała 22 października ub. roku Gazeta Olsztyńska i dodawała, że "paliwo wytworzone na Tracku będzie sprzedawane m.in. do cementowni i elektrociepłowni. Za kilka lat ma być ono również jednym z głównym źródeł ciepła dla Olsztyna”.

Ponad rok od otwarcia zakładu okazuje się jednak, że ze sprzedażą paliwa jest problem. Co więcej, za jego odbiór trzeba płacić.

Z dokumentu urzędu miasta Olsztyna zatytułowanego: „Informacja na temat gospodarki odpadami komunalnymi. Stan realizacji zadań ZGOK za III kwartał 2016 roku” wynika, że całkiem sporo.
Wśród wymienionych kosztów, w punkcie C czytamy: „usługi obce 14 114 tys. zł, z których główną pozycją są koszty zagospodarowania paliwa alternatywnego i balastu w kwocie 13 169 tys. zł”

Zakład nie tylko nie sprzedał więc z zyskiem wyprodukowanego paliwa, ale zapłacił za jego odebranie prywatnej spółce Novago ponad 13 mln zł.

Może lepiej oddać za darmo

Nowoczesny zakład działa kilka miesięcy i można oczywiście tłumaczyć, że na razie nie funkcjonuje jeszcze tak, jak zakładano. Dlaczego jednak płaci za odbiór paliwa, skoro mógłby je za darmo przekazać którejś z cementowni?

Z takim pytaniem zadzwoniliśmy do prezesa olsztyńskiego Zakładu Gospodarki Odpadami Komunalnymi Dariusza Gawełdy. Prezes, gdy usłyszał nasze pytania, poprosił o przesłanie ich na piśmie.

Z odpowiedzi przesłanej przez Katarzynę Ludwiszewską, specjalistę ds. edukacji w ZPGO, dowiadujemy się, że: „spółka na etapie aplikowania o środki pochodzące z Unii Europejskiej przeprowadziła rozeznanie rynku w zakresie zagospodarowania paliwa alternatywnego. Rozeznanie potwierdziło zainteresowanie produktem finalnym instalacji w Olsztynie”.

Jak jednak tłumaczy przedstawicielka ZGOK: „przeprowadzenie jakichkolwiek konkretnych ustaleń biznesowych było niemożliwe z racji braku wyprodukowanego paliwa. Zakończenie realizacji inwestycji w roku 2015 oraz zakończony w miesiącu wrześniu 2016 roku okres rozruchu eksploatacyjnego otwiera nowe możliwości w zakresie rozmów biznesowych z cementowaniami”.

Dowiedzieliśmy się również, że: „aktualnie spółka prowadzi rozmowy w sprawie nawiązania współpracy z cementowniami w zakresie możliwości zagospodarowania paliwa. Jednak podkreślić należy, że żadna z cementowni zlokalizowanych na terenie Polski nie przyjmuje bezpłatnie paliwa alternatywnego o kaloryczności w przedziale 16-21 MJ, a takie paliwo powstaje w instalacji w Olsztynie”







×
KOMENTARZE (32)

  • ..., 2017-01-02 16:26:01

    Z roboczą wizytą udała się do Portugalii delegacja polskich parlamentarzystów - jest nadzieja, że z Madery przywiozą podpatrzone tam doświadczenia...
  • białe to czarne?, 2016-12-29 18:58:37

    "Dzisiaj musi płacić, żeby ktoś kupił od niego paliwo" - litości! Żaden tłumacz z języka polskiego nie poradzi sobie z tym aby komuś przetłumaczyć sens tego zdania... To w Polsce płaci ten kto sprzedaje? To kim jest kupujący? Nic tylko położyć się na kozetce psychoterapeuty... Przypomina ...to inną sytuację z udziałem tłumaczy: w 1998 lub w 1999 roku uczestniczyłem w pewnym seminarium na którym odczyty wygłaszali między innymi duńscy urzędnicy samorządowi z zakresu zagadnień ochrony środowiska. Ktoś z polskich uczestników zadał im poprzez tłumacza pytanie: jak wysokie są kary w Danii za wycięcie bez zezwolenia swojego drzewa na swoim gruncie... Nastąpiła zabawna konsternacja z udziałem tłumacza bowiem duńscy specjaliści nie mogli zrozumieć istoty pytania i dopiero po pewnej chwili stwierdzili, że w Danii istnieje wolność posiadacza do dysponowania swoją własnością w sposób nie naruszający praw innych podmiotów. Dodali, że w Danii nie istniała i nie istnieje „instytucja” zezwoleń i opłat za wycięcie swojego drzewa na własnym gruncie i widocznie proces odchodzenia od rozwiązań ustrojowych totalitarnego systemu jeszcze w Polsce trwa... A teraz doszło tłumaczenie tego, że sprzedający musi w Polsce zapłacić kupującemu... Galimatias do potęgi...  rozwiń
  • czego jeszcze nie wiemy.., 2016-12-29 18:43:19

    Do j: to się już w pale nie mieści jak mówił pewien milicjant upychając mięso kupione spod lady w latach osiemdziesiątych...