ZIT-y z zadyszką - które regiony przodują, a które w ogonie? [RAPORT]

Działania podejmowane w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych mają na celu promowanie partnerskiego modelu współpracy różnych samorządów na miejskich obszarach funkcjonalnych. Głównym źródłem ich finansowania jest 16 Regionalnych Programów Operacyjnych. I tak, jak te programy, tak i ZIT-y mają spore zaległości w kontraktowaniu umów. Sprawdziliśmy na jakim etapie są poszczególne województwa, na jakie zadania zostaną wydane pieniądze, czy pieniądze z ZIT zostaną przesunięte na inne konkursy i jak oceniają to nowe narzędzie przedstawiciele zarządów i urzędów marszałkowskich.

Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT) to nowy instrument, który nie funkcjonował w poprzedniej finansowej perspektywie unijnej [GRAFIKI DLA KAŻDEGO WOJEWÓDZTWA]

Skąd pieniądze i kto da najwięcej?

Głównym źródłem finansowania ZIT w Polsce jest 16 Regionalnych Programów Operacyjnych, w ramach których na realizację ZIT przeznaczonych zostało prawie 3,8 mld euro. Kwota ta zdecydowanie przewyższa obowiązkowe 5% środków z EFRR, tj. ok. 2,2 mld euro, a dodatkowo obejmuje środki EFS. Razem z krajowymi programami operacyjnymi (POIiŚ i POPW – w ramach których Ministerstwo Rozwoju przewidziało wsparcie tzw. projektów komplementarnych do projektów wspieranych z RPO) na realizację Strategii ZIT przeznaczona jest łącznie kwota ok. 6,2 mld euro.

Największą pulą na zadania w ramach ZIT dysponuje województwo śląskie – 793 mln euro, co daje ok. 3,3 mld zł. Ponad miliard złotych na swoje ZITy zatwierdziły władze dolnośląskiego, pomorskiego i wielkopolskiego.

Najmniej do wydania na swój ZIT ma najmniejsze województwo, opolskie – niecałe 300 mln zł.

Ministerstwo i marszałkowie poganiają, ale część ZIT- ów nadal w lesie

W ubiegłym roku Ministerstwo Rozwoju, zaniepokojone opóźnieniami w kontraktowaniu i wydatkowaniu pieniędzy z RPO (w tym na ZITy), poganiało regiony, zobowiązując je do osiągnięcia na koniec 2016 r. poziomu 19 proc. kontraktacji.

Niektórzy marszałkowie wzięli sobie to mocno do serca. Marek Woźniak, marszałek wielkopolski, już wcześniej apelował do samorządów, by nie spoczywali na laurach, bo jeśli nie będą szybcy, sprawni i skuteczni w realizacji projektów, to zarząd regionu będzie żądać zwrotu pieniędzy.

Elżbieta Polak w październiku mobilizowała przedstawicieli dwóch lubuskich obszarów funkcjonalnych, ale też zagroziła, że w przypadku niewdrożenia zaleceń oraz nieosiągnięcia przez ZIT-y wskazanego poziomu kontraktacji, dojdzie do alokacji pieniędzy na działania konkursowe spoza formuły ZIT. Podziałało – bo na koniec lutego lubuskie przoduje z zakontraktowaniem ponad 50 proc. alokacji dla ZIT Zielonej Góry. Drugi pod tym względem jest opolski ZIT, z poziomem kontraktacji na koniec lutego wynoszącym 48 proc. Drugi lubuski ZIT osiągnął poziom ponad 23 proc., ale to i tak dużo w porównaniu z innymi regionami.

Większość ZIT-ów nie ma podpisanych umów nawet na 15 proc. swojej puli pieniędzy, a są i takie jak województwa, jak kujawsko-pomorskie, lubelskie i podkarpackie, gdzie na koniec lutego nie było podpisanej jeszcze żadnej umowy w ramach ZIT.

Przedstawiciele urzędów marszałkowskich tłumaczą, że procedura związana z przyjmowaniem strategii, potem wyborem projektów, ich oceną jest bardzo długa i dopiero w ubiegłym roku tak naprawdę się rozpoczęła. – Wdrażanie funduszy dla ZIT rozpoczęło się w naszym województwie siedem miesięcy temu – tłumaczy Agnieszka Lisek-Charkiewicz, wicedyrektor Departamentu Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.

– Konkursy odbywają się bardzo sprawnie, natomiast kontraktacja – czyli podpisywanie umów – jest procesem, który wymaga określonego czasu ze względów formalno-prawnych (np. zbadanie poprawności postępowania PZP, jeśli takie było prowadzone przed podpisaniem umowy). Jednak proces podpisywania umowy z beneficjentem nie wstrzymuje możliwości realizacji projektu i generowania płatności – wyjaśnia Beata Goleśna, specjalista ds. komunikacji o funduszach unijnych Urzędu Marszałkowskiego w Katowicach.

Dlatego, mimo opóźnień, 15 na 16 województw nie planuje przesuwania pieniędzy z ZIT na inne projekty.

Wyjątkiem jest lubelskie: – Istnieje ryzyko przesunięcia środków w ramach lubelskiego ZIT, ze względu na odległe terminy realizacji projektów, zgłoszonych przez Lubelski Obszar Funkcjonalny, czyli porozumienie 16 samorządów realizujących wspólne przedsięwzięcia w lubelskim ZIT. Zgłosiliśmy do Ministerstwa Rozwoju propozycję, aby, jeśli nie uda się wykorzystać wszystkich środków będących w dyspozycji ZIT Lublin, przenieść je do pozostałych ZITów. Czekamy na odpowiedź ze strony resortu rozwoju – informuje Iwona Nakielska, dyrektor Departamentu Zarządzania RPO Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie.

Jak wygląda realizacja ZIT-ów w poszczególnych regionach przedstawiamy na kolejnych slajdach


 

KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Błąd w planszach - dla warmińsko -mazurskiego jest ZIT dla Elbląga i Ełku - poważny błąd merytoryczny

Tomm, 2017-04-20 22:20:56 odpowiedz

Śmiechu wart stwierdzenie, że konkursy sprawnie przebiegają. Pytam które, bo w dolnośląskim ciągle odwołują i przesuwają terminy konkursów. Rok minął, a jeszcze żadnej umowy nie mamy podpisanej. Pousuwali ludzi, którzy się znali a nowi nie ogarniają niczego. strach pomyśleć ile zmarnowanego czasu. P...óźniej rząd powie, że gminy sobie nie radzą. Jesteśmy gotowi jak zwykle od kilku miesięcy. ZITY to porażka. Lepiej jest samodzielnie. Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomi, że o pieniądze. rozwiń

wkurzony samorządowiec, 2017-04-07 08:25:20 odpowiedz

Dajcie Spokój. Samorządy marnują środki UE na pomniki i muzea które ciężko potem utrzymać. Przesunięcie kasy na innowacyjne firmy ma większy sens.

Krzysztof Gawlik , 2017-03-31 16:52:32 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE