Adam Krynicki: Segregujemy więcej odpadów, ale robimy to fatalnie

  • Piotr Toborek
  • 14-11-2014
  • drukuj
W ustawie o czystości największym minusem jest zbyt mała różnica w opłacie za odbiór śmieci segregowanych i niesegregowanych. To musi być tak jak w Niemczech, gdzie jak ktoś nie chce segregować, to płaci pięciokrotnie więcej – mówi prezes firmy Krynicki Recycling.
 Adam Krynicki: Segregujemy więcej odpadów, ale robimy to fatalnie

Jak pan, z punktu widzenia szefa firmy zajmującej się recyclingiem opakowań szklanych, ocenia zmiany, jakie przyniosła tzw. reforma śmieciowa?

Adam Krynicki prezes firmy Krynicki Recycling: Powiedziałbym krótko: duży wzrost ilości wysegregowanych odpadów przy dramatycznym spadku jakości.

Czytaj: Mieszkańcy zapłacą za spalarnie

Czyli albo ludzie nie wiedzą, jak mają sortować, albo postępują tak ze złośliwości czy z lenistwa. Dzisiaj zebrane odpady są niesamowicie zanieczyszczone i musimy je dodatkowo selekcjonować. Problem jest poważny, bo z upływem kolejnych miesięcy nie maleje, ale wręcz rośnie.

Wydawałoby się, że akurat w przypadku szkła jest to najprostsze.

– Rzeczywiście, szkło opakowaniowe jest specyficzne, bo zbiera się je tylko selektywnie, nie przemysłowo, ale niestety z jakością jest bardzo źle. Jeśli chodzi o ilość, to także ciągle daleko nam do standardów bogatych krajów.

Czytaj też: Gminy coraz częściej ulegają dyktatowi firm śmieciowych

Zużywamy 1 mln 300 tys. wyrobów szklanych rocznie, a zbieramy 350, maksymalnie 400 tysięcy ton. Łatwo policzyć, że to niespełna jedna trzecia. Rezerwy są więc cięgle ogromne, a musimy to opanować, bo Polska przyjęła pewne zobowiązania. Jeśli ich nie wypełnimy, będziemy płacić kary.

Co więc nie działa tak jak powinno?

– Trzeba jeszcze czasu, najpierw nauczymy ludzi w ogóle selekcjonować, a potem będziemy żądać jakości. Nas, starszego pokolenia, nikt tego nie uczył, mało kto wiedział, co to jest recycling.  Dzisiaj nasze dzieci zdobywają tę wiedzę w szkole, nawet już w przedszkolach. Powinno to przynieść efekty.

Wystarczy czekać, zmiany ustawowe nie są potrzebne?

– Dla mnie w ustawie o czystości największym minusem jest zbyt mała różnica w opłacie za odbiór śmieci segregowanych i niesegregowanych.

Musi być tak jak w Niemczech, gdzie jak ktoś nie chce segregować, to płaci pięciokrotnie więcej. U nas czasami jest 5 procent różnicy, najwięcej to 50 proc., a powinno to być pięć razy więcej, czyli 500 procent. To jest podstawa, działanie przez kieszeń. Tylko tak można to zmienić.

Do tego nikt nie kontroluje, jak ludzie segregują. Efekt jest taki, że większość woli zadeklarować, że segreguje, płaci mniej, a i tak tego nie robią. Potem do nas trafiają opakowania niby wyselekcjonowane, które i tak musimy oczyszczać.

Otwieracie kolejne swoje zakłady, ostatnio w Lublińcu, proszę powiedzieć jak się współpracuje z samorządowcami?

– Bardzo różnie. Wszędzie są problemy. W Lublińcu też jakiś mały był, ale urzędnicy nigdy nas nie wprowadzili w błąd, mówili wprost, to musimy zrobić tak i tak i potrwa to tyle czasu, szybciej się nie da. I dotrzymywali słowa, a to podstawa. Terminy w żadnym przypadku nie były przedłużane, nawet o jeden dzień. Nie wszędzie jednak jest tak dobrze.

Znacznie więcej jest miejsc, gdzie trudno się porozumieć. Czasami jest taki dramat, że z niektórych lokalizacji szybko rezygnujemy, mimo że z wielu względów byłyby dla nas korzystne. Tak działający urząd gminy może spowodować, że świat biznesu do danego miejsca absolutnie się zniechęci. I są takie miejsca.

Wielu urzędnikom brakuje świadomości, że nie chodzi tylko o zysk firmy, ale każda inwestycja niesie także korzyści dla gminy i jej mieszkańców. Jakby nie wiedzieli, że taka fabryka to nie jest tylko 50 miejsce pracy w samym zakładzie, ale pięć razy tyle wokoło i to tylko lokalnie.

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pan Adam Krynicki nie ma prawa wypowiadać się temat ekologii. Jego firma Krynicki Recykling to kpina z ochrony środowiska. Stłuczka unosi się w powietrzu, a smród rozciąga się po całym mieście. Boksy ze stłuczką nie są w żaden sposób zabezpieczone.

Zniesmaczona, 2016-04-09 23:46:48 odpowiedz

Już 13.03.2013r. opracowałem projekt CPP - Czystsze Powszechne Postępowanie z odpadami komunalnymi na wzór sprawdzonej i stosowanej w przemyśle metody CP - Czystszej Produkcji - prof. Zygfryda Nowaka z Politechniki Śląskiej z 1994r !!!!!.
Zaproponowana przez mnie metoda CPP proponuje nie dwie
... stawki opłat a trzy stawki. Ta trzecia dotyczyła by opłaty 1 zł od osoby w gospodarstwie którym wszystkie odpady biodegradowalne były by kompostowane na miejscu bez konieczności ich przemieszczania w przydomowych ogródkach i dotyczyły by tylko tych osób które nie wytwarzają popiołu czyli takie gospodarstwa, które ogrzewają swoją posesję gazem, pompą ciepła, słońcem lub instalacją ciepłowniczą zewnętrzną.
Cały projekt CPP już w 2013r. przesłałem e-mailem do Ministra Środowiska, do prof. Z. Nowaka itp.Wykonałem go społecznie czyli za darmo !!!!!. Zagadnienie CPP dotyczy solidarnej sąsiedzkiej współpracy minimalizujący strumień odpadów "u źródła" bez konieczności ich przemieszczania co wiąże się z poprawą ORGANIZACJI PRACY służb odbierających te odpady czyli znacznie obniżających ich koszty itp
Aktualnie kandyduję do Rady Powiatu Tarnowskie Góry.
rozwiń

Bronisław, 2014-11-14 22:52:26 odpowiedz

Opłata za śmieci nie jest bezpośrednią zapłatą za odebrane odpady. Jest to para podatek. Śmieci stają się własnością gminy, a ściągana opłata nie powinna być traktowana jako zapłata za odebranie tych odpadów od właścicieli nieruchomości, lecz wkład do systemu na funkcjonowanie tegoż. Wszyscy chcą si...ę doszukać jakiejś sprawiedliwości powiązanej z ilością oddawanych odpadów czy ilością ludzi je wytwarzających. Ponieważ odpady stają się własnością gmin, nie powinno być takich dyskusji, że dla tych co nie chcą segregować dowalić opłatę 500%. Rozumiałbym takie podejście gdyby te odpady po przesegregowaniu u źródła w takim stanie dotarły do miejsca przetwarzania ich w surowiec wtórny, czy też do kompostowania. Po pierwsze uważam, że prawidłowe posegregowanie odpadów komunalnych przez osoby nie będące specjalistami jest niemożliwe. Ponad to nawet posegregowane odpady jak są odbierane każdy widzi. Jakoś nie zauważyłem, że śmieciarki, które miażdżą wszelką posegregowaną masę, zostały zamienione pojazdami skrzyniowymi z przestrzenią ładunkową podzieloną na sektory dla każdego sortu. Zastanawiające jest to, że bez zmiany sposobu odbioru i transportu odpadów komunalnych nastąpiła taka poprawa sytuacji co do poziomu segregacji. Prawie wszystkie gminy spełniają wymogi z rozporządzenia, a nawet je przekraczają, przy sytuacji odbioru praktycznie bez segregacji i po następnym ich zmieszaniu przed przetwarzaniem.
Wracając do kwestii opłaty/podatku, ktoś z tytułem profesorskim, jeszcze przed t.zw. rewolucją śmieciową proponował dołożeniem ułamka procenta do podatku VAT, która to kwota mogłaby być przeznaczona na zagospodarowanie odpadów. Proszę zwrócić uwagę na fakt jak to by było sprawiedliwe. Kogo stać na zakup towarów, proporcjonalnie więcej by łożył na utylizację. Każdy, kto nie dokona zakupu nie wytworzy odpadów. Obecnie jest tak, że nie posiadając środków na utrzymanie i związanym z tym brakiem możliwości wytwarzania odpadów i tak będzie zmuszony do opłacania podatku śmieciowego.
Unia Europejska w niedalekiej przyszłości podniesie progi i co wtedy. Dlaczego nie wprowadza się dyrektywnie systemu zaproponowanego przez p. Bartoszkiewicza, który to sposób po minimalnej modyfikacji może być lekiem na wszystkie wymagania unijne, i to lek już częściowo sprawdzony (choćby w Nakle).
rozwiń

Tadeusz Babicz, 2014-11-14 18:41:49 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU