• PARTNERZY PORTALU

Bez energetyki wiatrowej zabraknie prądu?

– Nie chcę straszyć, że bez energetyki wiatrowej zabraknie prądu, ale widać ją w krajowym bilansie energetycznym. Bez energetyki wiatrowej Polska sobie poradzi, ale zapłacimy za to bardzo wysoki rachunek – podkreśla Wojciech Cetnarski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.
Bez energetyki wiatrowej zabraknie prądu?

W ponad 400 miejscowościach ludzie protestują przeciwko instalacjom wiatrowym. Zdaniem Wojciecha Cetnarskiego, prezesa Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej (PSEW), wiele z tych protestów wynika z braku rzetelnej wiedzy oraz zamętu i dezinformacji prowadzonej przez przeciwników energetyki wiatrowej, którzy jego zdaniem nie mają argumentów.

– Jest to robione z pobudek czysto politycznych, to jeden z elementów walki między partiami politycznymi szukającymi poparcia elektoratu wiejskiego – wyjaśnia Wojciech Cetnarski.

Czytaj też: Były protesty, ale farmy wiatrowe staną 2 km od zabudowań

Prezes PSEW obawia się, co może się stać, jeśli PiS, w szeregach którego nie brakuje zagorzałych przeciwników instalacji wiatrowych, zdobędzie większość parlamentarną.

– PiS będzie zakładnikiem swojej retoryki politycznej. Jestem przekonany, że kiedy przeciwnicy energetyki wiatrowej zmienią punkt siedzenia i przejdą na stronę rządzącą, która będzie musiała zrealizować pewien scenariusz rozwoju gospodarczego i zapewnienia Polsce dostaw energii, zweryfikują swój pogląd na ten temat. Ale z politycznego punktu widzenia bardzo trudno będzie się wycofać z wszystkich zarzutów i czasami nieprawdy na temat energetyki wiatrowej. Opozycja pali sobie jedyną dostępną technologicznie alternatywę dla węgla – podkreśla Wojciech Cetnarski.

Czytaj też: Czy rzeczywiście farmy wiatrowe są stawiane wbrew samorządom i mieszkańcom?

W opinii Cetnarskiego zakończy się to bardzo drogą energią elektryczną. Możemy dalej wydobywać węgiel, budować nowe elektrownie, ale to oznacza, że energia będzie z roku na rok coraz droższa. Energetyka wiatrowa z roku na rok jest coraz tańsza, a po zakończeniu okresu wsparcia będzie bardzo konkurencyjna w stosunku do innych rodzajów energii, bo nie ma kosztów paliwa.

– Nie chcę straszyć, że bez energetyki wiatrowej zabraknie prądu, ale widać ją w krajowym bilansie energetycznym i dzięki niej w lecie tego roku udało się utrzymać na bezpiecznym poziomie zapas mocy w systemie. Bez energetyki wiatrowej Polska sobie poradzi, ale zapłacimy za to bardzo wysoki rachunek – zaznacza prezes PSEW.

Jak wyjaśnia Cetnarski, energetyka wiatrowa, w przeciwieństwie do fotowoltaiki, w bardzo niewielkim stopniu nadaje się do wykorzystania przez prosumentów. Jest to możliwe na terenach wiejskich, izolowanych, z bardzo rozrzuconymi gospodarstwami. Takich miejsc jest stosunkowo niedużo, wobec czego te instalacje nie będą istotne w bilansie energetycznym.

– W mojej ocenie argumenty opozycji są populistyczne, nie merytoryczne. Ich autorzy nie zrobili analizy przewidującej, co będzie, jeśli te przepisy przejdą, nie skonsultowali się z urbanistami czy producentami urządzeń. Postulaty zgłaszane przez polityków są oderwane od rzeczywistości, nakierowane tylko na wywołanie szumu medialnego, poklasku ludzi, którzy nie mają innych źródeł informacji. Jest to całkowicie rozgrywka polityczna – uważa Wojciech Cetnarski.

 


KOMENTARZE (10)ZOBACZ WSZYSTKIE

Bez dopłat unijnych (znikną za rok) energia wiatrowa to najdroższa cena z MW, nie udawajmy że tak nie jest. Bez węglowej, pewnej nie mamy czego szukać, Niemcy w 2 lata postawią 10 nowych bloków energetycznych na węgiel brunatny. Wiatr może być tylko uzupełnieniem mocy zainstalowanej. Najpierw uregul...ujcie prawo, bo do tej pory nie ma ustawy kto złomuje te wiatraczki, 15 lat i koniec, wiatrak na złom. Gminy budują, a nikt nie myśli co na koniec. Ja wiem co PRZETARG na utylizację i nabijanie kabzy. rozwiń

ennio, 2014-10-06 21:24:21 odpowiedz

Do Janusz:
Przekonanie oparte o proste obliczenia i o przykład - jak sprawy energetyki rozwiązuje bardzo pragmatyczny kraj, to znaczy Niemcy.
1. Mikro instalacje na potrzeby indywidualnych gospodarstw domowych, nie przeznaczone do produkcji prądu na sprzedaż nie wymagają synchronizacj
...i z siecią energetyczną i mogą funkcjonować nawet wtedy, gdy sieć ulegnie awarii lub zniszczeniu.
2. Moc takich instalacji (solarne podgrzewacze wody, solarne ogniwa fotowoltaiczne niskonapięciowe wspierane akumulatorami do oświetlenia LED-owego i grzałkami do grzania wody w przypadku braku odbioru mocy elektrycznej akumulowanej, małe turbiny o mocy rzędu 1 kW) to łącznie parę kW, a więc tyle, ile zużywa to gospodarstwo - nie potrzebują dodatkowych mocy w elektrowniach konwencjonalnych, bo zawsze w ciągu doby jest kilka godzin światło, czasem tez wiatr. Trzeba pamiętać, że w Polsce znaczna część energii elektrycznej jest zużywana do podgrzewania wody! Słońce robi to bez pośrednictwa prądu.
3. Dotacja równoważne 25 miliardom (wydanych już) środków mogły posłużyć dofinansowaniu np. miliona takich hybrydowych mikro instalacji (po 25 tysięcy złotych), co przy dodatkowym udziale beneficjenta zupełnie wystarczy na najnowocześniejsze rozwiązania techniczne.
4. Milion takich instalacji o mocy np. 5 kW daje 5 GW zainstalowanej mocy, a więc dwa razy więcej niż w wiatrakach, a w rzeczywistości jeszcze znacznie więcej, bo wprzęga się też światło słoneczne. (Wietrzność w Polsce jest ok. 20 % czasu).
5. Takie instalacje zupełnie nie są uciążliwe dla środowiska.
6. Nie będzie setek tysięcy hektarów ziemi wyłączonych z użytkowania skutkiem hałasu farm wiatrakowych (na jeden wiatrak o mocy ok. 2 MW przypada ponad 60 ha zdegradowanej akustycznie ziemi).
7. Nie będzie protestów społecznych, bo ludzie budują dla siebie i tylko u siebie.
8. Znacznie odciążone zostaną sieci przesyłowe zagrożone impulsowym obciążeniem farm wiatrakowych (jak wieje, to prądu za dużo, jak nie wieje, to za mało).
9. Inwestowanie "na swoim" pobudzi inicjatywę społeczną, da liczne miejsca pracy, a zyski nie będą transferowane do zagranicznych właścicieli farm. Teraz jest tak, że hałas pozostaje w Polsce, a zyski np. w Danii, Niemczech czy Portugalii.

Czy to wystarczy Panu, aby zastanowić się nad OZE?
rozwiń

Adam Jasiński, 2014-10-04 19:30:43 odpowiedz

W razie konfliktu zbrojnego znisczone zostana w pierwszej kolejnosci elektrownia atomowa, sieci przesylowe elek konwecjonalne, wodne , duze wiatraki, i przez kilka tygodni maja szanse przetrwac tylko setki tysiacy mikro instalacji(hybrydowe) nawet przy obowiazkowo zniszczonej sieci przesylowej -dz...ieki ktorym obywatele bede mogli jakos funkconowac , szpitale polowe,porodowki, respiratory, mikro piekarnie wioskowe itp.
mikro instalacje obywatelskie powinny znales sie natychmiast w doktrynie obronnej kraju
nie dla instalacji energetycznych kontrolowanych przez koncerny miedzynarodowe w tym Rosyjskie.
rozwiń

likwidator, 2014-10-04 00:34:14 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE

PARTNER SERWISU