Bez systemowego podejścia do efektywności energetycznej budynków

  • wnp.pl (Dariusz Ciepiela)
  • 28-09-2011
  • drukuj
Brakuje systemowego podejścia ze strony ministerstwa gospodarki i ministerstwa infrastruktury w sprawie efektywności energetycznej budynków. W tym obszarze jest oddolne pospolite ruszenie - mówi Maria Dreger, menedżer ds. norm i standardów w Rockwool Polska, ekspert Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości.
Bez systemowego podejścia do efektywności energetycznej budynków
Jak Pani ocenia zainteresowanie rynku efektywnością energetyczną budynków?

- Zauważalny jest powolny, ale jednak, wzrost zainteresowania efektywnością energetyczną budynków w Polsce. To widać po aktywności pojedynczych inwestorów, często inspirowanych przez fachowe portale i prasę budowlaną. Również uaktywniło się ministerstwo środowiska oraz Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Także ze strony pewnych banków, np. BOŚ i BPH, pojawiły się inicjatywy promujące eko-budynki dzięki przyznawaniu preferencyjnych kredytów hipotecznych na ten cel.

Ten, kto buduje energooszczędnie może liczyć na lepsze warunki kredytowania, niższe marże, prowizje. Wszystkie te inicjatywy mają charakter oddolny, swoistego pospolitego ruszenia. Wciąż jednak brak systemowego podejścia i rozwiązań ze strony głównych odpowiedzialnych: Ministerstwa Gospodarki, które efektywności energetycznej budynków nie uwzględnia, lub co najwyżej robi to deklaratywnie, w polityce energetycznej państwa i Ministerstwa Infrastruktury, decydującego o standardach budowlanych.

Jaka jest skala tych oddolnych działań?

- System zielonych inwestycji (GIS), organizowany przez ministerstwo środowiska, ale realizowany przez NFOŚiGW, jest największym programem poprawy efektywności energetycznej budynków, na który w latach 2010-2012 przeznaczono 3,165 mld zł. To więcej niż wydano przez kilkanaście lat na wspieranie termomodernizacji premiami z Funduszu Termomodernizacji, a aktualnie Remontów i Termomodernizacji. W ramach systemu zielonych inwestycji rozdysponowywane są kolejne transze środków, dotacje i pożyczki, które pozwalają jednostkom zainteresowanym poprawą efektywności energetycznej budynków użyteczności publicznej, posiadającym własne środki na poziomie 10-20 proc., inwestować w termomodernizację kwoty nawet wielomilionowe.

Przewiduje się, że dzięki programowi zostanie poddanych termomodernizacji około 3000 budynków. A jest to niezwykle ważne, bo szczególnie szkoły i szpitale, z racji kiepskiego standardu energetycznego, zużywają nawet kilkakrotnie energii niż powinny, w dodatku nie zapewniając przyzwoitych warunków cieplnych użytkownikom. Środki na realizację programu GIS, poza własnymi NFOŚiGW, pochodzą ze sprzedaży jednostek AAU (uprawnień do emisji), które kupili od Polski Japończycy, a które Polska zaoszczędziła realizując porozumienie z Kioto i zmniejszając emisję.

Szczęśliwie nie można było tych środków wykorzystać inaczej, bo gdyby tak, to pewnie te pieniądze nie posłużyłyby poprawie efektywności energetycznej budynków, tylko trafiłyby wprost do budżetu państwa. Tak właśnie stało się kilka miesięcy temu z 750 mln euro pożyczki z Banku Światowego przeznaczonej na poprawę efektywności energetycznej. Na pytanie, jak te środki będą wykorzystane, Ministerstwo Finansów odpowiedziało, że "na realizację komponentów programu przewidzianego w Polityce energetycznej Polski do roku 2030",oraz, że "środki pożyczki stanowią bezpośrednie wsparcie budżetu państwa". Jak i kiedy będą ostatecznie wykorzystane, nie wiadomo.

Wygląda na to, że w Polsce wzrost efektywności energetycznej jest wynikiem inicjatyw oddolnych wspartych rachunkiem ekonomicznym , albo też jest wymuszany na polskich decydentach przez instytucje międzynarodowe, w tym Unię Europejską, dla których efektywność energetyczna jest najpewniejszym czynnikiem poprawy bilansu energetycznego i wzrostu bezpieczeństwa energetycznego.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE